Anonimowi aż do bólu

Dzisiaj w autobusie miejskim w Seattle wśród wielu innych reklam zobaczyłam taką (w wolnym tłumaczeniu):

Chcesz pić dalej? – Twoja sprawa.
Nie chcesz pić dalej? – Nasza sprawa.
Anonimowi Alkoholicy. Zadzwoń (i tu numer telefonu).

Piękne, prawda?

A u nas bycie Anonimowym Alkoholikiem albo Al-Anonką to społecznie jakiś wstyd.
Na dodatek Anonimowi są tak bardzo anonimowi, że nie mają kasy na reklamę.

No dobra, w USA są bogatsi alkoholicy, niż u nas. Ale czy faktycznie tak jest? A może to nasz polski styl działania absolutnie charytatywnego (nie, dziękuję, nie oczekujemy żadnego wsparcia finansowego) powoduje, że tej kasy nie ma?

W Polsce świadomość społeczna jeśli chodzi o uzależnienia jest niesłychanie niska. W zasadzie zwykły człowiek ma dostęp głównie do jakiejś mitologii na ten temat, nie do wiedzy.
Może najwyższy czas przestać się anonimowo kryć po kątach i zacząć wiedzę na temat alkoholizmu i innych uzależnień szerzyć publicznie?

Może dzięki temu paru kobietom udałoby się uniknąć losu współuzależnionych matek-polek? Może ktoś zamiast się wstydzić zacznie się ratować?

To takie refleksje po miłym dniu (znów na słońcu, hehe, nienawidzicie mnie trochę, co?)

A ja o Was ciepło myślę, zwłaszcza o tych, które (i którzy) do mnie piszecie i dzielicie się problemami, wtedy mogę jakoś konkretniej sobie przedstawić dla kogo piszę i odpowiadać na konkretne Wasze pytania. Bardzo Was wszystkie i wszystkich serdecznie pozdrawiam i przesyłam Wam tutejsze piękne ciepłe promienie słońca,

Justyna

2 komentarze so far.

  1. Dorota pisze:

    Nie, nie od zawiści to jestem daleka. No może zazdrość trochę samej wycieczki,bo wycieczka do Ameryki to marzenie pewnie wielu ( no, moje np. też). Ale skoro marzenia się spełniają ( bo to chyba było Twoje marzenie?) to innym tez się uda! A co do pogody- u nas piękna zima- jakiej dawno nie było- wiec ja sie tam cieszę, starszy syn pojechał na narty, sama też pozjeżdzałam z górki ( na jabłuszku-w Warszawie!)- no i piękne , ogromne sople zwisają z okien! I sypie dalej!
    Pozdr
    Dzięki wielkie za stronę- mi bardzo pomaga, zwłaszaca czyjś pozytywny przykład! Dzięki Pozdr
    Ps A nie dałoby rady uruchomić tutaj forum- może byłoby przydatne?

  2. agacia_ pisze:

    Witam:)
    Cieszę się, że nie tylko ja tu robię wpisy… do tej pory jakoś nie natrafiłam…
    Pozdrawiam Doroto:)
    Faktycznie zima u nas w tym roku piękna i mroźna…. więc serdeczne pozdrowienia słonecznego mroźnego polskiego dzionka Justynko:)
    Ale… chciałabym odnieść się do tego pięknego hasła, które przedstawiałaś..
    Jest piękne i warte aby u nas też tak”reklamować” grupy. Wydaje mi się jednak, że ono nie narusza anonimowości, zapisanej w tradycjach. Wydaje mi się, że ta anonimowość jest ważna dla dobrego samopoczucia osoby z problemem przychodzącej na grupę. Daje ona możliwość nabrania zaufania, otwarcia się i dzielenia się swoimi problemami. Wiemy, że nikt z nas nie chce być chory na alkoholizm czy być współuzależniony. Ale tak się dzieje…. Nie wszyscy muszą wiedzieć co się dzieje w rodzinie… to niczemu nie służy… a buduje nieufność…
    Wiesz Justyno… u nas też można spotkać „reklamę” w gazetce parafialnej czy nawet w regionalnym tygodniku o istnieniu grup AA czy Al-anon. Są ulotki roznoszone do lekarzy rodzinnych, kościołów… czy nawet konkretni ludzie dzielą się swoimi telefonami na tych ulotkach…
    Ta anonimowość nie jest już tak ważna w dalszym etapie zdrowienia. Ale na początku człowiek z problemem powinien czuć się bezpiecznie.
    Pozdrawiam serdecznie:)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *