Chcę nauczyć się kochać!

„Mam problem: chcę kochać dziewczynę tak, aby jej nie skrzywdzić, boję się, że ją skrzywdzę, boję się że ją stracę, a gdy mówię jej o tym, że nie chce o tym mówić – o moich problemach, bo to ja powinienem ją wspierać (bo sama ma zły nastrój więc go nie chce pogarszać) to czuje się odtrącana i niepotrzebna. Może głupio to zabrzmi, ale chcę nauczyć się kochać, bo raczej nie mam wzoru do naśladowania… I jeszcze jak mówię, że boje się ją stracić, to mówi, że czuje że ja chcę ją stracić. Chce nauczyć się kochać …:(
ps. co sądzisz o książce Czas na wyleczenie (nowe wydanie)”

Witaj!
Bardzo chcemy mieć kogoś bliskiego, a jednocześnie o prawdziwą bliskość w dzisiejszym świecie jest coraz trudniej.
Oczywiście, złe doświadczenia i złe wzorce, czy też brak pozytywnych wzorców, powodują, że czasem naprawdę nie wiadomo, jak to zrobić, żeby nawiązać bliską relację.
Ale… jak nauczyć się kochać?

Przeczytanie bajki o kreciku i wypuszczenie bliskich osób na wolność, to jeszcze przecież nie wszystko. Łatwo jest powiedzieć, daruję Ci wolność dla Twojego dobra, nie układa się nam najlepiej, nie zawsze się rozumiemy, czasem nawet się ranimy… to się rozstańmy i bądź szczęśliwa. To byłoby bardzo proste, jednak łatwe rezygnowanie z relacji wcale niekoniecznie świadczy o bliskości. Myślę, że w bajce o kreciku mimo wszystko rezygnacja była bardzo trudną decyzją. Myślę też, że w bajce o kreciku relacja pomiędzy krecikiem a ptaszkiem była jednostronna i wcale tam nie było takiej bliskości, jaka istnieje w relacji dwóch osób, które wzajemnie się kochają. Krecikowi i ptaszkowi naprawdę było nie po drodze.

Ale Wasze komentarze do bajki dają dalsze wskazówki. Że miłość to danie drugiej osobie poczucia swobody i bezpieczeństwa. Że miłość to wspieranie bliskich w ich dążeniach, nawet jeżeli tych dążeń nie rozumiemy ani szczególnie nie popieramy…

Bliskość to jest takie coś, co wymaga odwagi i podjęcia pewnego ryzyka. Obnażenia się. W dzisiejszym świecie ludziom o wiele łatwiej przychodzi pokazać się drugiej osobie bez bielizny niż odsłonić swoje wnętrze – myśli, uczucia, duszę. Szczególnie trudno zrobić to komuś, kto od życia dostał parę bolesnych kopniaków, z własnej winy, głupoty, albo za niewinność.

Dlatego bliskość to jest w pewnym sensie decyzja, czy postanawiam tej drugiej osobie zaufać trochę i otworzyć się przed nią, czy też odgrodzę się murem nieufności, będę bezpieczny i nieprzemakalny. Oczywiście decyzję tę podejmujemy na ogół nieświadomie, pod wpływem przyzwyczajeń i utartych kolein zachowania. Nauczyć się być z kimś blisko to często właśnie uświadomić sobie, jakim torem podążają moje myśli i co przenika do mojego umysłu z nieświadomości. Czy podejmuję ryzyko zaufania? Czy mam w sobie na tyle chęci i siły, by to zrobić?

Ludzie, którzy nie mieli zbyt dobrych wzorców w dzieciństwie mają czasem skłonności do myślenia skrajnościami. Albo w ogóle nie ufają, albo ufają na całego, obnażają się za szybko i w razie pomyłki – dostają psychiczne baty. Jak w każdej innej sprawie, prawdopodobnie i tutaj najlepszy jest klasyczny złoty środek oraz elastyczność.

Co więc poradziłabym w tym przypadku? Jeżeli chcesz być blisko ze swoją dziewczyną, to nie ma innej rady jak okazać jej zaufanie i otworzyć się przed nią. Jednym z bardzo przykrych stanów jest sytuacja, w której nie wiemy co się dzieje. Jeżeli bliska i ważna dla osoba mało mówi o sobie, jeżeli nie wiadomo co się dzieje w jej wnętrzu, nie dzieli się swoimi myślami i przeżyciami, to na ogół budzi to w ludziach lęk, niepokój i poczucie odrzucenia. To właśnie fundujesz swojej dziewczynie, gdy nie mówisz o swoich problemach. Wiem, że chcesz ją chronić. Ale skutek jest właśnie dokładnie odwrotny. Nie chodzi o to, by zamęczać ją historiami ze swojej przeszłości, chyba że zechce ich wysłuchać, ale przede wszystkim, żeby dzielić się swoimi uczuciami pojawiającymi się tu i teraz oraz związanymi z nimi myślami.

Druga rzecz, dzięki której można nauczyć się kochać, to przyjęcie tej drugiej osoby taką, jaka jest, a jednocześnie pozwolenie, aby i ona Ciebie zaakceptowała. Czyli zgoda na to, co jest i rezygnacja z podważania tego. Przestań się starać jej dogodzić, bo widzisz że ma to skutek odwrotny. Rób i mów to, co Tobie jest potrzebne i daj jej robić i mówić to, czego ona potrzebuje. Jeżeli chcesz coś robić dla niej, to raczej to, o czym słyszysz, że potrzebuje, a nie to, co sam sobie wymyślisz.

Nie wiem, czy jasno to wyraziłam, jeżeli nie, to proszę o pytania w komentarzu 🙂

A na razie pozdrawiam serdecznie,
Justyna

PS. Książki obie o DDA „Czas na wyleczenie” przeczytałam niedawno z ogromną ciekawością. Myślę, że powinien do nich zajrzeć każdy, kto ma jakieś zastrzeżenia do jakości swojego dzieciństwa. Oczywiście wszystko jest opisane pod kątem rodziny zmagającej się z uzależnieniem, jednak wydaje mi się, że wiele zagadnień dotyczy ludzi, którzy byli w dzieciństwie narażeni na toksyczne układy także w tych rodzinach, w których o uzależnieniu w ogóle nie ma mowy. Zdecydowanie warto. Nie mówię o tym, że T. Cermak jest wybitnym specjalistą z prawdziwego zdarzenia, cytowanym przez autorów bardzo poważnych publikacji na temat DDA i współuzależnienia już od dawna.

Również i na temat tej książki komentarze b. mile widziane 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *