Chyba obie mamy problem współuzależnienia

girl-on-the-phone_2352066Witajcie!

Alkoholizm jednego członka rodziny wpływa na pozostałych. To wiemy. Ale jak wpływa? Czy każda osoba przeżywa to tak samo? I jak długo wpływ życia z kimś uzależnionym pod jednym dachem trwa?

Oczywiście zależy to od tego, kim są te osoby i jakie są. Zależy też od tego, co robiła osoba uzależniona, jak bardzo manipulowała, terroryzowała i na inne sposoby zmieniała innych.

Myślę sobie, że w zasadzie zastanawianie się nad tym nie miałoby znaczenia, bo to takie teoretyczne rozważania, gdyby nie to, że o wiele łatwiej znaleźć pomoc, jeżeli wiemy, na czym mniej więcej polegają trudności, z którymi się mierzymy. A czasem bardzo trudno to tak konkretnie określić. Dostałam taką wiadomość:

„Po 18 latach życia w toksycznym związku z mężem alkoholikiem rozwiodłam się i już mija 18 lat od rozwodu a wciąż borykam się z wieloma \”fusami\” życia. Przez moją niewiedzę i niby-zaradność 3 córki (dziś dorosłe)wiodą mądre ale trudne życie osobiste.  Najmłodsza córka lat 25 \”dorobiła się\” depresji, trudno odnajduje się w społeczeństwie, jest samotna. Od grudnia 2014 r leczy się u psychiatry, bierze leki. Boję się o nią. Jak uświadomić ją by pomóc a nie zaszkodzić? Psychiatra nie prowadzi terapii a mnie ona nie może słuchać-ma żal do mnie, płacze gdy próbuję z nią o tym problemie rozmawiać. Razem mieszkamy i kochamy się. Chyba obie mamy problem współuzależnienia. Bardzo jestem nią zmęczona i mam jej dość. Jest trudna we współżyciu (z mojego punktu widzenia). Nie potrafię jej pomóc, szkoda mi jej i jednocześnie gnębi mnie swoją postawą ofiary i zmianami nastroju. Zapewne ona ma dość mnie. Jest to trudne do unormowania bez \”ofiar\”. Jak pomóc córce i jednocześnie sobie? „

No właśnie, życie nie jest proste, problemy przez lata narastają, nawarstwiają się, łączą i ulegają przemianom. Każdy ma swoje, a do tego każdy jest ma inne układy ze swoimi bliskimi… wiele rodzin plącze się w gęstwinie różnych spraw, wydawałoby się nie do rozwiązania. Nieraz wydaje się, że jedynym wyjściem jest metoda Aleksandra Macedońskiego – ciachnąć węzeł gordyjski. Zamiast cokolwiek rozsupływać rozwodzimy się, wyprowadzamy, tracimy kontakt. Jednak często nie tylko wiąże się to z żalem, stratą bliskich osób, pustką i samotnością, ale także z pozostawieniem tych problemów tak jak były. No i potem są tego takie skutki, że na przykład nowy partner jest mniej więcej taki sam jak poprzedni. Nowym sąsiadom tak samo zaczynamy zazdrościć jak dawnym… i tak dalej.  No i jak tu pomóc sobie i innym?

Po pierwsze, warto usiąść (razem lub osobno) i zastanowić się, co trudnego się dzieje każdemu z nas i co się dzieje z naszą relacją. Na co mamy wpływ, a na co nie. Co możemy zmienić. Konkretnie, bez nadawania sztucznych etykiet zjawiskom. I jak zmienić. Najłatwiej to zrobić w towarzystwie psychoterapeuty, jeśli jest taka możliwość.

Odpowiadając na list, muszę przyznać, że trudno mi z tych skrótowych informacji stworzyć sobie jakiś konkretny obraz sytuacji. Piszesz „chyba obie mamy problem współuzależnienia”. Na czym to polega? Niestety to taka specyfika anonimowych wypowiedzi, nie ma  w nich zbyt wielu konkretów. Zresztą termin „współuzależnienie” nie jest terminem fachowym, bo pod tą etykietą kryje się wiele różnych zjawisk i sytuacji. Trzeba uważać, żeby nie zatuszować sprawy nadaniem ogólnej, niewiele mówiącej etykiety. Co chcesz uświadomić swojej córce? O jakim problemie próbujesz z nią rozmawiać? Jak ma się depresja Twojej córki do Twoich obecnych problemów?

Jeżeli chcesz porozmawiać o konkretach i coś sobie uporządkować, zachęcam do udziału w konsultacjach, na przykład przez Skype. Cena jest na razie symboliczna, warto więc skorzystać jak najszybciej, gdyż nie będzie tak zawsze – rozwijam się. Każdą i każdego z Was zresztą do tego zachęcam – zarówno do rozwoju, jak i do udziału w konsultacjach. Konsultacje są bezbolesne, bezpieczne, krzywdy nikomu nie robię, jaka jestem to już mniej więcej wiesz z moich arktykułów, szkoleń, nagrań czy z e-booków 🙂 Informacje o szczegółach znajdziesz w menu na samej górze strony głównej www.wspoluzaleznienie.pl.

Pozdrawiam serdecznie i wiosennie,

Justyna Jannasz

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *