Co zrobić, żeby syn nie pił?

matka--syn--i-wielki-kapelusz--3_2185452Proszę o pomoc, nie daję już rady… Wiem nieco o wspołuzależnieniu (chodziłam dawno temu na tę terapię długo), mój syn pije, ojciec jego pił, mieszkamy osobno już 8 lat (rozwiodłam się) a syn ma 22 lata… jestem zdesperowana… mąż to był mąż, a syn to inaczej już do tego podchodzę….

Witaj!

To, że się jest dzieckiem alkoholika, ma bardzo duże znaczenie i często naprawdę silnie wpływa na dorosłe życie.

Nieraz zdarza się, że dzieci, które mają uzależnionego rodzica, w dorosłym życiu również wplątują się w uzależnienie lub współuzależnienie. Powiedziałabym nawet, że zdarza się to dość często.

Powody są różne i na ogół zbiera się wszystkiego po trochu, ale jest wśród nich kilka takich rzeczy, którym można zaradzić. Jedną z nich jest stała i konsekwentna, mądra miłość, zrozumienie i wsparcie ze strony choćby jednego z rodziców.

Dlatego wszystkich rodziców, którzy czytają te słowa, zachęcam, żeby zajęli się swoimi dziećmi, póki jeszcze pora i zrobili wszystko, by zapewnić im maksymalne wsparcie i jak najwięcej ciepła i miłości.

Wiem, wiem, czasem to jest trudne, bo człowiek sam ma myśli zajęte czym innym, milion stresów. Nie ma się na nic czasu, wpada w depresję, traci perspektywę. To wszystko rozumiem. Ale mimo to, warto się wysilić i po pierwsze zrozumieć młodego człowieka, po drugie nauczyć się z nim lub nią regularnie rozmawiać o ważnych dla niego lub niej sprawach (tak tak, także z nastolatkiem!), po trzecie, znaleźć czas na robienie różnych rzeczy razem. Wspierać. Nie krytykować jako osoby. Uczyć odpowiedzialności za swoje czyny. Pokazywać, gdzie są granice. Jeżeli to zaniedbacie, potem najprawdopodobniej będziecie żałować.

To była taka dygresja skierowana do rodziców, którzy jeszcze wychowują swoje dzieci. Oczywiście na dorosłe dzieci też ma się jakiś wpływ, ale znacznie mniejszy. Nie zawsze można kazać im coś zrobić, bo będą słuchać tylko jeśli zechcą i jeżeli są tego nauczone.

No i co ma zrobić matka, która widzi, jak własne dziecko zaczyna niszczyć samo siebie?
Nawet jeśli wcześniej popełniało się błędy, nigdy nie jest za późno na poprawę. Jeżeli więc masz taki problem, najwyższy czas zacząć być dobrym rodzicem!

Jak?

Dorosłe dziecko żyje własnym życiem i ma do tego prawo. Jednak rodzic na ogół jest w dalszym ciągu ważną osobą dla dziecka, nawet bardzo już dużego. On jest dla Ciebie bardzo ważny, bo jest Dzieckiem, Ty jesteś bardzo ważna, bo jesteś Matką. I tu jest Twoja siła.

Wyprostuj się, podnieś głowę, poczuj w sobie tę siłę i energię.

Przede wszystkim, będziesz musiała nauczyć się oddzielać osobę – Twoje kochane dziecko – od jego destrukcyjnych zachowań.

Dziecko – tak
Destrukcyjne zachowania – nie

Dziecko – kocham, wspieram
Destrukcyjne zachowania – zwalczam

Następnie, nawet jeśli do tej pory tego nie robiłaś, lub robiłaś niewłaściwie, najwyższy czas zacząć stawiać granice i uczyć się konsekwencji – do bólu.

Kategorycznie domagaj się zaprzestania picia i podjęcia leczenia.
Ale nie poprzez ględzenie i zrzędzenie albo wymyślone kary.
Najlepiej robi się to poprzez wskazanie konsekwencji postępowania oraz dawanie wyboru.

Na przykład:
Albo się leczysz, albo nie licz na pomoc.
Przychodzisz nietrzeźwy? – Wyjdź i przyjdź gdy będziesz trzeźwy.
Masz prośbę? Chętnie spełnię, o ile kontynuujesz leczenie.

Ponad to:
Absolutnie nie możesz robić nic za niego. Syn musi sam się mierzyć z konsekwencjami swoich działań. Na przykład – wywalają go ze szkoły czy z pracy za picie? No to sam sobie musi z tym poradzić. Nie ma pieniędzy bo nie zarabiał? Trudno, Tobie nie wolno mu ich dać. Jest dorosły.

Za to proś jego o pomoc. Niech Tobie pomaga. Niech ma zajęcie. Chwal go, jeśli robi coś dobrze i gdy robi coś więcej, niż w standardzie. Zawsze możesz mu mówić, że go kochasz, tego nigdy za wiele. Byle szczerze. Rozmawiaj z nim – o różnych rzeczach. Pamiętaj – jako osobę go kochasz tak samo, jak zawsze. Zwalczasz jedynie niewłaściwe zachowania.

Boisz się, że zejdzie na dno? Że się odetnie? Nie bój się. Właśnie o to chodzi, żeby odczuł „dno” jak najszybciej, zanim choroba zrobi mu w głowie i w życiu spustoszenie. Jesteś dla niego bardzo ważną osobą, więc nawet jeśli się odetnie, gdy dzięki temu odczuje dno i pozbiera się – wtedy najprawdopodobniej wróci.

Pozdrawiam Cię bardzo serdecznie,
czekam na wszelkie komentarze.

Justyna

2 komentarze so far.

  1. Basia pisze:

    Niby takie proste… a takie trudne zarazem… do zrozumienia, do zastosowania…
    Te wskazówki także do męża można zastosować moim zdaniem…

    • Justyna_Jannasz pisze:

      Proste, ale na pewno nie łatwe. Staje się znacznie łatwiejsze dla osób, które czerpią siłę ze wsparcia innych oraz dla tych, które same chodzą na terapię…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *