Leczenie alkoholizmu i współuzależnienia – zacznij od dziś

foto:marcos_bh foto: autor marcos_bh

Jesteśmy małżeństwem od 9 lat. Przeżywamy kryzys. Ja nie pracuję od 2 lat Mąż popija od zawsze. Pochodzę z rodziny alkoholowej. Mama piła zawsze, ojciec dawno przestał, brat jest uzależniony. Mamy dwóch synów. Nikt nigdy się nie leczył. Od czego zacząć aby ratować małżeństwo, aby żyć jak prawdziwa rodzina? Mój mąż już trzeci raz \’wpadł\’ przez picie. Chyba go to nic nie nauczyło. Czy powinniśmy leczyć się razem czy oddzielnie? Pozdrawiam

Przede wszystkim cieszę się bardzo, że już zrobiłaś wielki krok na drodze do Waszego zdrowia – zauważyłaś problem i zaczęłaś zastanawiać się nad tym, co zrobić. Gratuluję! To bardzo dobry początek.

Jak się pewnie domyślasz, nie ma jednej recepty dla wszystkich rodzin dotkniętych chorobą alkoholową, dlatego nie znając konkretnie Twojej sytuacji mogę jedynie podpowiedzieć, co można robić oraz jakie są najpopularniejsze pułapki, w które można wpaść.

1. Przerzucanie się odpowiedzialnością
Nieraz partnerzy wpadają w błędne koło wzajemnego wysyłania się na leczenie. Ostatecznie nikt się na nie nie decyduje.

2. Odkładanie
Nieraz nigdy nie przychodzi wystarczająco dobry moment, by podjąć leczenie. Tymczasem wielu specjalistów przypomina, że najlepszym dniem na rozpoczęcie terapii jest dzień dzisiejszy!

3. Obiecanki-cacanki
Dość często rozważania na temat ewentualnej terapii kończą się na obietnicach. Szczególnie często osoby uzależnione składają obietnice swoim partnerom. Oczywiście głównym celem składanych obietnic jest to, żeby mieć święty spokój i żeby inni się odczepili. To oczywiście do niczego nie prowadzi.

4. Zapewnienia, że z nałogu można się wyleczyć samodzielnie, wystarczy się zawziąć. Tak, można, to prawda, ale to bardzo rzadko się udaje, bo zdecydowanie nie chodzi o zawzięcie się, tylko o zmianę myślenia, nawyków, sposobów radzenia sobie i wielu innych rzeczy. To wymaga wiedzy oraz dużych zmian w myśleniu i samemu trudno je uzyskać. Takie zapewnienia ze strony osób uzależnionych też zresztą są często tylko wykrętem, żeby zapewnić sobie święty spokój. Czasem wynikają też z poczucia wszechmocy, która nieraz towarzyszy osobom uzależnionym, ale na ogół nie jest zbytnio uzasadniona.

5. Zaszywanie lub łykanie substancji antyalkoholowych. To również rzadko pomaga, jeśli już to na chwilę, bo najważniejsze jest to, co się dzieje w głowie. Na ogół te substancje w ogóle nie są skuteczne i kończy się na udawaniu, że się coś robi.

6. Wielką pułapką jest też wysyłanie na terapię tylko jednego z partnerów, np. tego uzależnionego, a druga osoba nic nie robi. To jest najgorsze, bo często członkowie rodziny nieświadomie sprzyjają nałogowi. To również wymaga nowej wiedzy, nowych przyzwyczajeń, nowych umiejętności, zrozumienia, o co w tym chodzi i wprowadzenia odpowiednich zmian.

Moim zdaniem najważniejsze jest, żeby przynajmniej jedno z Was zaczęło swoją własną pracę jak najszybciej. Nawet dzisiaj! Naprawdę uważam, że rola pozostałych członków rodziny, tych nie uzależnionych, jest przeogromna w leczeniu uzależnienia. Bardzo pomocna jest nieraz terapia całej rodziny, na którą chodzą rodzice razem z dziećmi. Namawiaj też gorąco męża, żeby podjął własne leczenie specjalistyczne, bo jeżeli zajmiecie się tym wszyscy razem, o wiele bardziej prawdopodobne, że uda się Wam zbudować prawdziwą rodzinę. To naprawdę jest możliwe.

Życzę Wam tego z całego serca i jeszcze raz gratuluję dobrego startu,
Justyna

PS. Naprawdę możesz zacząć od dzisiaj, na przykład od bezpłatnego RAPORTU WIDEO o tym, jakie błędy popełniają najczęściej osoby współuzależnione, gdy chcą pomóc swoim partnerom… Zajrzyj tutaj >> W razie potrzeby zapraszam także do mnie na konsultację (szczegóły na górze strony głównej).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *