Czy wiesz w ogóle co to jest depresja?

Dzisiaj kolejne ogłoszenie. Otóż 23 lutego, czyli w środę, w Warszawskiej Kinotece odbędzie się Dzień otwarty FORUM PRZECIW DEPRESJI, zorganizowany z okazji dnia walki z depresją.

Cytuję informację: „Osoby zainteresowane mogą skorzystać z bezpłatnych specjalistycznych konsultacji lekarskich i wziąć udział w wykładach uznanych autorytetów w dziedzinie psychiatrii i psychologii. Chat za pośrednictwem strony internetowej www.forumprzeciwdepresji.pl. 23 lutego w godzinach 14-17 oraz 25 lutego w godz. 10-13.

Przez cały rok działa Antydepresyjny Telefon Zaufania Fundacji ITAKA 22 654 40 41 (pon. i czw. w godz. 17-20), a dodatkowo 23 lutego od 12 do 22.”

Współuzależnienie często objawia się między innymi depresją.
Miałam kiedyś taką sytuację, że poszłam do lekarza internisty, bo czułam się o 30 lat starsza, ciągle zmęczona, miałam dosyć wszystkiego i przejawiałam ogólną niechęć do życia.
Po zrobieniu różnych badań dowiedziałam się, że „no to ja nie wiem co mam pani przepisać”. A to chyba była właśnie depresja, albo jej przedbiegi.

Prawdziwa depresja to nie tylko obniżony nastrój.
Objawia się ogólną niechęcią do wszystkiego i ogólną niemocą. Chory nie jest w stanie wstać z łóżka, najchętniej by tylko spał. Zaszywa się w swoim miejscu i unika kontaktów z kimkolwiek. Zaniedbuje pracę, higienę, sprawy, wszystko. Taki stan wymaga kontaktu ze specjalistą, psychologiem lub psychiatrą.

Jednak stanów smutku i zniechęcenia, które wprawdzie utrzymują się długo i pozbawiają świat kolorów, lecz nie przeszkadzają nam w chodzeniu do pracy i organizowania życia domowego, też nie można lekceważyć.
Często staramy się po prostu „wziąć się w garść”, ewentualnie łykamy tabletki z dziurawca i inne lekkie środki. Tymczasem kontakt ze specjalistą może bardzo pomóc. Nieważne, czy jest to prawdziwa depresja, poważna choroba, czy też jest to przedłużający się stan obniżonego nastroju. Jeżeli dokucza – warto się za niego wziąć.

Długo można dyskutować nad tym, skąd biorą się takie stany obniżonego nastroju. Jedni twierdzą, że to kwestia genetyczna. Inni, że sprawa hormonów. Jeszcze inni, że to kwestia kontaktów międzyludzkich i nastawienia do życia, myśli, uczuć. A dla innych to może być trudna sytuacja, w jakiej ktoś się znalazł. Dlatego też są zwolennicy psychoterapii oraz zwolennicy leczenia farmakologicznego. Być może każdy przypadek jest inny, każdy jest pewnie sumą różnych czynników, które na dodatek wzajemnie się uruchamiają i wspomagają. Dlatego kontakt ze specjalistami, ale też ze zwykłymi przyjaznymi ludźmi, jest przy obniżonym nastroju bardzo ważny. Najgorzej jest, jeśli się cierpi, ale nic się z tym nie robi.

Dlatego jeżeli masz długie okresy obniżonego nastroju, odezwij się do kogoś, kto ma jakieś doświadczenia z depresją i zasięgnij porady specjalistów. Dzień walki z depresją to dobra po temu okazja.

Z tego co mi wiadomo, w Warszawie, ale też chyba w Trójmieście i na Śląsku istnieją grupy anonimowych depresantów, ludzi uzależnionych od smutku, którzy wzajemnie wspierają się w zdrowieniu.

Z drugiej strony, jeżeli widzimy, że ktoś z naszych bliskich pogrąża się w smutku, rezygnuje z normalnego życia, kontaktów z rodziną i znajomymi, zaszywa się, nie może wstać rano z łóżka i nic nie chce – zwróćmy na to uwagę. Być może jest to depresja – poważna choroba, z powodu której ludzie naprawdę umierają, albo rujnują sobie życie. To nie są żarty. Warto namówić taką osobę na konsultację u psychologa lub psychiatry i pilnować, by nic się tej osobie złego nie stało. Warto przy kimś takim być.

Pozdrawiam Was bardzo serdecznie, mam nadzieję że wiosna wkrótce przyniesie nam więcej chęci do życia 🙂
Justyna

4 komentarze so far.

  1. zofia pisze:

    Dzięki, dzięki za słowa otuchy. Bardzo bym chciała z kimś porozmawiać ale mieszkam w małej miejscowości i nie bardzo wiem jak mam zająć się szukaniem psychologa , bo chyba częściowo jestem w depresji.
    Jestem bardzo zamknięta w sobie, ludzie dookoła nie mają najmniejszego pojęcia że coś ze mną jest nie tak. Bardzo mocno tkwię we współuzależnieniu. Mój mąż jest weekendowym alkoholikiem. Od kilku lat nie miałam weekendu wolnego od alkoholu. Cały tydzień gromadzi wódkę aby w weekend wszystko wypić. On jednak uważa że nie ma żadnego problemu a ja się czepiam o byle g..no, wciąż mi w du..ie coś nie pasuje. Na zewnątrz mąż uchodzi za super fajnego gościa. Ja wiem że to jest maska. Nie chciałabym się rozwodzić ale dłużej także nie chcę tkwić w takim bagnie. Mąż mi w niczym nie pomaga ale to jest moja wina bo całe życie mu usługiwałam, Mamy 28 staż małżeński, dwoje dorosłych dzieci.
    Nie mam gdzie pójść a mąż też się nie wyniesie. To prowadzi do obłędu. Mam straszny mętlik w głowie, nie potrafię logicznie myśleć.
    Zofia

    • Justyna pisze:

      Zofio, wśród moich projektów jest między innymi spotykanie się z Wami jeśli nie na żywo to przez internet. Dzisiejszy świat oferuje znacznie więcej możliwości niż kiedyś… i właśnie myślałam o osobach spoza Warszawy i innych największych miast, bo ci mogą pójść na spotkanie grupy na żywo.
      Jedna taka propozycja już jest – w ramach kursu „Czuję więc jestem” – cotygodniowa grupa wsparcia. W pierwszej edycji przeważająca większość uczestników nie zdecydowała się na udział w tej grupie. Ale spotkania się odbywają, więc mam nadzieję, że w następnej edycji znajdzie się więcej odważnych.
      Wiem, że wiele osób obawia się wszelkich spotkań, chcą zachować jak największą anonimowość. Obawiają się ujawnienia. Niepotrzebnie. Uzewnętrznienie swoich myśli w obecności życzliwych słuchaczy bywa leczące, a internet zapewnia jeszcze większe bezpieczeństwo niż spotkanie na żywo.
      Jeśli zaś chodzi o spotkania na żywo, wielu ludzi z mniejszych miejscowości bierze udział w warsztatach weekendowych organizowanych czy to w Warszawie czy Krakowie. To też dobry pomysł, zwłaszcza na początku, gdy się nie zdecydowało jeszcze w jakim kierunku chce się pracować.
      Jeżeli jest więcej osób zainteresowanych pracą nad depresją wynikającą ze współuzależnienia – dopiszcie się proszę tu, lub podeślijcie mi email, wtedy poświęcę temu tematowi więcej uwagi.
      Pozdrowienia – Justyna

  2. wioletta pisze:

    Witam. Moja mama ma chyba depresję. Unika kontaktów każda rozmowa przez telefon to płacz i poczucie winy za wszystko. Wstyd że nie radzi sobie z sobą. Jest osobą współuzależnioną , mój tata nie pije od 15 lat. Mieszka z nimi syn alkoholik. Rodzice nie potrafią ze sobą rozmawiać ich poglądy różnią się w wielu sprawach. Ogólnie w domu atmosfera jest dobijająca.

    • Justyna pisze:

      Ano, na pewno Twoja mama potrzebuje wsparcia od bliskich, nawet jeżeli nie potrafi o nie prosić. Trudno jest prosić o wsparcie, zwłaszcza gdy się go na co dzień nie doświadcza… Osoby współuzależnione nieraz unikają kontaktów ze światem, bo się wstydzą albo nie mają na nic siły. Ale to nie znaczy że go nie potrzebują.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *