Odejść czy zostać?

Witajcie,

Czy w takiej sytuacji lepiej zostać, czy odejść? Jak uważasz?
Oto pytanie, które otrzymałam…

„Mój mąż jest uzależnionym seksoholikiem, a ja „kobietą kochającą za bardzo”. Postanowiłam odejść od niego, na razie na jakiś czas, dalej zobaczymy. Moje pytanie brzmi: czy istnieje w ogóle jakaś szansa na wyjście z nałogu seksoholizmu, czy raczej mam się nie łudzić i zerwać z nim od razu i ostatecznie?”

Czekam na Wasze opinie na temat. Zanim się wypowiem, ciekawa jestem, co Wy byście poradziły (poradzili) i jakie jest Wasze zdanie w tej sprawie.

Pozdrawiam Was bardzo serdecznie i zapraszam do dyskusji,
Justyna

6 komentarzy so far.

  1. Agata pisze:

    Cześć,
    Z etykietek, które wam przykleiłaś ciężko wyczytać w czym dokładnie tkwi problem. Ale może opierasz swoją ocenę o jakąś profesjonalną diagnozę.
    Jak widzisz pytasz co masz zrobić czyli nie wiesz, czego chcesz. Daj sobie czas i dowiedz się. Można zerwać „na zawsze” po tysiąc razy, kiedy to nie na rozstaniu nam zależało i dalej tkwić w chorym układzie, a można (czasem) pozostać razem i przekształcić układ w nie raniący/niszczący nikogo.
    Nie podajesz istotnych wiadomości:
    – czy on chce się leczyć, czy widzi problem, czy też jest to tylko twój problem?
    – jakie podjął kroki zaradcze?
    Odpowiedź na twoje pytanie w dużej mierze zależy od tego, trzeba bardzo chcieć, aby wyzwolić się z uzależnienia. Ale nie ma rzeczy niemożliwych, natomiast nie ma sposobu na uleczenie kogoś, kto tego nie chce.
    Co do kochania za bardzo, to ono raczej nie istnieje. Wierzę, że zawsze kryje się pod nim niedostateczne/niewłaściwe kochanie… siebie, a w dalszym efekcie i innych. Zajmij się sobą, naucz się siebie kochać i odkrywać czego chcesz. Czy kochaną osobę narażałabyś na śmiertelne lub tylko uciążliwe choroby (jeśli mąż nie jest ci wierny), nerwy, poczucie wykorzystania, zaniedbania i inne możliwe cierpienia? Więc dlaczego narażasz na to siebie? Nie szukaj odpowiedzi u innych bo oni ich nie mają. Ja nie wiem czego ty chcesz, ja nie chciałabym być z seksoholikiem, ale tkwię w innym toksycznym związku i wysłuchuję tysięcy rad, aby go porzucić, od lat, które nie działają…
    Ale ja wiem, że nie chcę zostawiać mojego ukochanego bo bardzo go kocham.
    Warto dać soebie czas, dla siebie, na przemyślenie, nie rzucać się do dziełą, na hurra, miotać, reagować na sytuację. Lepiej przemyśleć czego się chce, jak można to osiągnąć a potem sprowadzać to w czyn. Wtedy mamy pewność, i co najważniejsze chęć do działania.
    Pozdrawiam cię serdecznie i życzę powodzenia, cokolwiek postanowisz. Nie wiem jak to się dzieje, ale związki, które powinny być źródłem wsparcia i radości, według moich informacji rodzą najwięcej bólu i problemów. Coś, źle robimy…

  2. Justyna pisze:

    Dziękuję i czekam na kolejne Wasze opinie.

  3. Marta pisze:

    Kochana czy to alkoholizm czy seksoholizm to cierpimy strasznie i do czasu aż mąż nie podejmie leczenia to będzie koszmar a nie życie. Jestem w podobnej sytuacji mój mąż jest alkoholikiem, serce mi pęka ale też nie wiem co robić.
    Najlepiej byłoby na siłę odejść i już nigdy nie wracać bo takie życie nie daje żadnej satysfakcji.Tylko jak odejść!!

  4. Justyna pisze:

    Moim zdaniem: szansa istnieje zawsze, kwestia raczej polega na tym czy się ją podejmuje. Czy on coś robi żeby się zmieniło? Rozmawialiście o tym? Chęci trwania w związku i utrzymania jego jakości muszą istnieć po obu stronach…

    On na pewno jest reformowalny – jak każdy. Smutna prawda o uzależnieniach jest jednak taka, że żeby doszło do reformy potrzeba mu bardzo silnej motywacji utrzymującej się przez dłuższy czas, a często tylko bardzo negatywna motywacja działa na dłuższą metę.

    Myślę, że bardzo wiele zależy też od powodów, dla których z nim jesteś.
    Jeżeli trzymasz się go, bo masz swoje własne nierozwiązane sprawy (na przykład nie umiesz być sama albo nie doceniasz swojej wartości) albo żyjesz jego życiem i problemami zamiast swoim, zajmij się najpierw rozwiązaniem tych spraw. A potem, z pozycji kobiety uwolnionej duchem, zobaczysz czego chcesz.

    Może być, że uznasz, że kochasz, chcesz i akceptujesz tego właśnie faceta – takiego jaki jest, zdrowiejącego (lub nie) nałogowca. Może zdecydujesz się zaoferować mu dodatkową motywację w postaci twardej miłości – z konsekwentnymi zasadami, lecz bez zrywania znajomości. A może postanowisz iść w swoją stronę. Lepiej jednak jeśli podejmiesz tę decyzję gdy będziesz czuła się wolnym człowiekiem, kobietą kochającą w sam raz.

  5. Justyna pisze:

    To co możesz zrobić TERAZ to zaproponować mu terapię, podrzucić książki na temat, linki do ośrodka czy do grupy SLAA. Nie wiem skąd jesteście, ale SLAA organizuje w okolicach Warszawy warsztaty weekendowe, które pomagają osobom uzależnionym od seksu zrozumieć, co się z nimi dzieje, dlaczego i dać nadzieję na powrót do zdrowego życia. Możecie się wybrać razem, zdaje się że nie trzeba być tam w jednej grupie. A na terapię dla osób współuzależnionych wybierz się koniecznie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *