Dbaj o swoją energię i rośnij w miłości

Dzień 5 konferencji „Kochaj swoje życie”, poświęcony był naturalnej energii człowieka i naturalnej potrzebie miłości.

Marianne Williamson, autorka książki „Return to love” (Powrót do miłości), uważa, że prawdziwy sens życia to rozwój naszej miłości do siebie, innych i świata. Uczy, że nie można naprawdę poznać drugiej osoby, jeżeli się jej nie kocha. Zwraca uwagę, że wielu ludzi obawia się kochać, bo mogą zostać zranieni. Mówi jednak, że strach jest przy miłości tym samym, co ciemność przy świetle. Wystarczy zapalić światło i ciemność znika.

Christie Sheldon skupia się na przepływie energii i na życiu zgodnie ze schematami, jakie mamy zakodowane. Ludzie uczą się od siebie wywoływania pewnych częstotliwości, w których żyją, a skutkiem tego jest powtarzanie tych samych schematów, jakimi żyli nasi rodzice, rodzeństwo, znajomi. Dostrajamy się do innych, a potem w naszym życiu dzieją się podobne rzeczy.

Obie panie zwracają uwagę na to, że by żyć zgodnie ze sobą i dążyć ku spełnieniu swojego celu życiowego warto rozszyfrować schematy, które w nas tkwią – przekonania, powtarzalne zachowania, sposoby postępowania dające mizerne skutki. Warto się zastanawiać, skąd dane przekonanie się wzięło, od kogo je złapałam.
Marianne wskazuje, że warto otworzyć się na miłość i dawać jej z siebie jak najwięcej. Nastawić się na chęć pokochania ludzi, z którymi los nas styka.
Christie natomiast radzi zająć się jedną, irytującą rzeczą, która powtarza się w naszym życiu i nie podoba się nam. Następnie skupić energię, wzbudzić wyższą częstotliwość, nawet pobrać energię z zewnątrz, zlokalizować w ciele to, co przeszkadza, wreszcie siłą energii wymazać to z Twojej rzeczywistości. Pomaga to zrobić poprzez sugestię i wizualizację.

Ja osobiście mam spory dystans do działań tego typu, zarówno jeśli chodzi o staranie się, by kochać cały świat nieco na siłę, jak i jeśli chodzi o usuwanie blokad poprzez skupianie energii, a zwłaszcza przyjmowanie jej z kosmosu.
Mój dystans bierze się stąd, że nie wierzę w drogi na skróty, gdyż skróty działają na krótką metę. Po drugie, mam dystans do zastępowania rzeczywistego działania praktykami energetyczno-duchowymi. Jeżeli chcę sobie wizualizować i skupiać energię, to tylko pod warunkiem, że także działam w rzeczywistym świecie. Tu musi być równowaga, zwłaszcza że osoby mające skłonność do współuzależnienia (i uzależnień) lubią wybierać drogi na skróty. Jak wiem, i jak Ty też dobrze wiesz, skutki nieraz są opłakane.
Po trzecie, bardzo ostrożnie podchodzę do naiwnego otwierania się na cały kosmos i przyjmowania energii z nieznanych źródeł. Nie wiem, czy taka energia w ogóle istnieje i czy działa, ale jeżeli tak, to wolę ją przyjmować tylko od Ducha Świętego lub od znanych mi, dobrych ludzi. Lubię za to Derrena Browna, który cudownie ośmiesza tego typu praktyki, jak również wiele innych „niezwykłych zjawisk”. Jeżeli go nie znacie, zajrzyjcie na Youtube. W każdym razie do niewytłumaczalnych zjawisk podchodzę bardzo ostrożnie, chociaż chodzę do kościoła i nie zakładam, że zjawiska te na pewno nie istnieją. Nie wiem tego, a gdy sprawdzam na sobie ich działanie, mam świadomość, że ryzykuję.

Ciekawe?
Zapraszam na kolejny dzień!
Justyna

i do dyskusji również zapraszam…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *