Do kogo przykleja się hańba?

Wstyd i hańba to często toksyczne przekonania

Hańba! - plakat z filmu



Nieraz w tym, co do mnie piszecie uwidacznia się takie podejście: jeśli on mnie krzywdzi, to ja się czuję nic niewarta i nienawidzę siebie jeszcze bardziej niż jego. Mimo to nie mogę się od niego odczepić. Czasem jest to też ona, żeby nie było wątpliwości. Czy to znaczy, że należy podarować sobie resztę życia i skierować swe kroki w stronę śmietnika? Czy to już zawsze musi tak być?

Kwestia odczepiania się od kogoś, kto nas krzywdzi, a jednocześnie jest nam bliski to sprawa bardzo trudna, chociaż mi osobiście dobrze znana. Zdarzało mi się w życiu nie móc się od kogoś odczepić, ale na szczęście także kilka razy mi się udało. Zdaję sobie więc sprawę z tego, jakie to trudne, a jednocześnie zdaję sobie sprawę, że jest możliwe i że ja jestem do tego zdolna. Z dość dużym prawdopodobieństwem mogę też przypuszczać, że każda z Was też ma w sobie taką moc, by przestać się czuć jak bezradna ofiara i postawić duży znak STOP.

Pamiętam, jak pewnego razu siedziałam na łóżku z komórką przy uchu i chlipałam temu „jemu” do telefonu a może wywrzaskiwałam w płaczu wszystko co mnie bolało, nie jestem pewna, a on tylko słuchał i dobrze czułam że ma gdzieś mój smutek i żal i tylko czeka, aż skończę i odłożę słuchawkę. Jeszcze bardziej niż na niego byłam wściekła na siebie, że w ogóle zadzwoniłam, czułam się poniżona swoim własnym zachowaniem (jego też, ale swoim bardziej) i ogólnie żałosna. Hehe, to naprawdę było dawno temu, ale to był taki pierwszy raz. Nacisnęłam czerwony guzik komórki i powiedziałam sobie tak: już nigdy, ale to nigdy żaden facet nie śmie doprowadzić mnie do takiego płaczu. Już nigdy przez nikogo nie będę tak płakać.
Nie powiem, żeby nigdy mi się nie zdarzyło cierpieć z powodu kogoś, kto z jednej strony jest mi bliski, z drugiej strony na mnie mu nie zależy, albo wręcz zachowuje się wrogo. Jednak na pewne rzeczy sobie nie pozwalam, a nawet jeśli przez przypadek na coś pozwolę, to szybko się orientuję i wracam do siebie.

Być może niemożliwość powiedzenia STOP wiąże się poniekąd z przekonaniem, że jeśli nas ktoś krzywdzi, to widocznie na to zasługujemy, a wstyd, gorszość, hańba spadają na nas i musimy sobie z tym jakoś radzić.

Jeden z w miarę niedawnych noblistów w dziedzinie literatury, J.M. Cotzee, porusza w swoich książkach ten temat. Za książkę pod tytułem „Hańba” dostał tego nobla właśnie. Był też film na jej podstawie z Malkovichem. Potem też wraca do tematu, na przykład w „Zapiskach ze złego roku”. Zaczyna się od dyskusji mężczyzny i kobiety, pisarza i jego asystentki, na temat jego poglądów. Że „kiedy człowiek żyje w haniebnych czasach, hańba spada na niego, spada na wszystkich ludzi, i trzeba po prostu dźwigać jej brzemię, bo jest ona wtedy ludzkim losem i karą.” Na to dziewczyna opowiedziała mu historię o tym, jak kiedyś ona i jej koleżanka zostały zgwałcone. Kiedy poszły z tym na policję, oficer radził im, żeby zastanowiły się dobrze, czy chcą tę historię puścić dalej w świat, bo „hańba jest jak guma do żucia – przykleja się do wszystkiego, czego dotknie.” One jednak uważały co innego, że może i tak było kiedyś, ale „kiedy w dwudziestym wieku mężczyzna gwałci kobietę, to hańba spada na niego.” No i właśnie tak to jest. „Przemoc, gwałt, tortury, obojętne co: zmiana polega na tym, że póki to nie pańska wina, póki to nie pan jest odpowiedzialny, dyshonor wcale się do pana nie przykleja. Czyli niepotrzebnie się pan dręczył”.

Dziewczyny kochane i chłopaki, choć chyba jednak dziewczyny częściej, dosyć tego, nie dajcie sobie wmówić, że ktokolwiek miał „rację” krzywdząc was, że jeśli otwieracie dla kogoś serce, a ten ktoś Was ma gdzieś, to tak powinno być i widocznie jesteście jakieś gorsze i czas skierować się w stronę śmietnika. Nie jesteście. Nie czas. Nawet jeżeli się już stało, jeżeli czujecie się źle bo ktoś Was źle traktuje, a Wy na pozwoliłyście, to może pora na to, żeby powiedzieć stop, dosyć tego. I zacząć wybierać takie sytuacje, w których będziecie zadowolone. Przyjęcie roli ofiary to w dużym stopniu kwestia wyboru.

Pozdrawiam Was bardzo serdecznie,
Justyna

2 komentarze so far.

  1. Barbara pisze:

    Dlaczego miałabym wziąść winę na siebie, za to że ktoś czyni żle lub mnie krzywdzi czy gwalci i bije. To nie moja hańba, bo to nie jatak czynię. Mogę czuć się bardzo skrzywdzona i szukać pomocy, by ulżyć w swym cierpieniu. I nie bac się prawdy i wspołczucia ze strony bliskich i znajomych. Dobrych bliskich i znajomych, którzy pomogą, zrozumieją.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *