Jak to jest z „odcinaniem pępowiny”? Dramaty i dylematy matek uzależnionych synów

Witam dziś szczególnie serdecznie matki uzależnionych synów.

Bo to dla Was. Od jakiegoś czasu na mojej stronie, w komentarzach i w listach do mnie, coraz częściej pojawia się temat uzależnionych dzieci. Na ogół dorosłych, jednak piszecie, że jesteście matkami, które mierzą się z taką sytuacją. Piszecie, żeby się wyżalić, a ja nawet w Waszych wypowiedziach między słowami czytam, że chciałybyście jeszcze wiele zrobić i dla siebie i dla swoich dzieci, tylko nie wiecie za bardzo, co. I nie wiadomo właściwie, od kogo tę wiedzę miałybyście niby uzyskać, gdyż to, co dostawałyście dotąd, było, delikatnie mówiąc, niewystarczająco pomocne.

„Ale jak to. Ja widzę, że nic się nie da już zrobić.” – powie niejedna z Was.

Pomyślałam, że najlepiej będzie, jeżeli wyjaśnię, co mam na myśli, na konkretnych przykładach, które zaczerpnęłam z komentarzy na tym blogu, pod wpisem o pijących synach.

Komentarz 1:

„I ja dołączam do matek syna alkoholika. Hm syn zawsze kłamał , jak był mały nie rozumiałam jakie będą tego konsekwencje w przyszłości.Syn jest rozwodnikiem , ma 5 letniego synka. Rozwiódł się po roku małżeństwa. Była żona zdradziła go czego konsekwencją było dziecko. I z tego też powodu rozeszli się. Slyszalam, czytałam że rozwód przeżywa się jak żałobę po stracie kogoś bliskiego. Syn przeżywał rozwód braniem narkotyków , ciągle testy na ich obecność, któregoś dnia powiedział żebym dała spokój z tymi testami bo to bez sensu. Teraz pije, nie upija się , codziennie wypija wieczorem tzw setkę żeby iść do pracy w miarę trzeźwym . Ja matka Polka robię synowi kanapki jak gdyby nigdy nic. Któregoś tam dnia robię rewizję w pokoju u syna , znajduję butelki , robię awanturę . Z myślą że będzie już ok życie wraca do normy . Kanapki , rozmowy , wspólne oglądanie filmów itp. Aż do następnego razu.. Syn nie widzi problemu , twierdzi że się nie upija i że chodzi do pracy …a mnie ręce opadają . Jest problem , czy przesadzam?”

Komentarz 2:

„Fajnie pisać odetnij pępowinę. Odciełam, Poszedł pić, miałam sie nim nie interesować. Noc, walenie do drzwi-policja ”pani syn miał tragiczny wypadek, jest w stanie krytycznym na OIOMIE,lekarz prosi o kontakt”. Walka trwała 7 tygodni w szpitalu,uraz kręgosłupa,obrażenia wielonarządowe. Cud bo 10 dni przed wypadkiem zarejestrował sie jako bezrobotny. Cud bo przeżył nikt nie dawał najmniejszej szansy na przeżycie.Mówiłam to było jego dno. Pomogłam,leczyłam i wierzyłam,że to już koniec z piciem.Od wypadku minęły 3 lata.Syn jest kaleką,ale chodzi, ma sprawną jedną rękę implanty w kręgosłupie wartości nowego mercedesa i zastanawiam się kiedy je zastawi bo pije i ćpa. Nawet jak się odetnie pępowinę to bumerang powraca.Rodzina ma obowiązek zająć się kaleką. Nieważne,że on nie chce się leczyć .Ja mam obowiązek się zaopiekować. Takie prawo, więc proszę mi tu nie opowiadać bajek o odcięciu pępowiny. Rozwiązanie jest jedno,ale jeszcze nie mam na niego odwagi.

Są to dwie historie dotyczące różnych sytuacji, pisane przez różne osoby, zupełnie niezależnie od siebie. A jednak… a jednak ta druga mogłaby równie dobrze być pisana kilka lat później przez tę samą osobę. Widzicie to?

Od razu chciałabym też zaznaczyć, że nie uważam, żeby cokolwiek złego zrobiły Panie, które te komentarze napisały. Wręcz przeciwnie. Chcę się poskarżyć na słabą edukację antyuzależnieniową w naszym pięknym kraju, jej niedostatek, słabą promocję i ogólnie pokazać, że jest tu duże pole do popisu dla mądrych ludzi. W dalszym ciągu uważam, że wiedza na temat uzależnień w narodzie jest marna. Coraz częściej upewniam się, że przez ostatnie 10 lat gdy jestem blisko tematu i czytam dużo wypowiedzi w internecie, w gazetach, popularnych poradnikach i tak dalej, to się trochę zmieniło, trochę nie.

W dalszym ciągu ludzie, którzy wcześniej nie zetknęli się z kwestią uzależnień, nie umieją ani rozpoznać objawów zachowań ryzykownych, ani sobie z nimi poradzić. Nie wiedzą, że lekceważąc oznaki uzależnionych zachowań lub podejmując zachowania, które należą do repertuaru większości nieskutecznych, współuzależnionych zachowań (jak robienie awantur i wylewanie alkoholu lub zabieranie TCU (tego, co uzależnia), a potem wynagradzanie nieprzyjemności i traktowanie dorosłego człowieka jak niesamodzielną dzidzię) hodują uzależnienie. Tak tak, hodują tak samo, jak inni hodują sobie cukrzycę. Piękne uzależnienie w  czystej postaci, z całym klasycznym trójkątem dramatycznym (sprawca, ofiara, pomocnik), współuzależnieniem, iluzjami i zaprzeczeniami, obietnicami, które zaraz są wyrzucane do kosza i wieloma innymi klasykami.

To, co się zmieniło, to to, że teraz przez niewiedzę przebijają się strzępki informacji zasłyszanych z trzecich ust, w spłyconej, uproszczonej formie, które zamiast komukolwiek pomóc, wywołują zamęt i totalne niezrozumienie tego, „co autor miał jna myśli”. W naszym języku zaczęły mianowicie funkcjonować różne poradnikowe słowa-wytrychy, takie jak toksyk, DDA, DDD, twarda miłość i jeszcze parę innych, które nie są zjawiskami w systematyczny sposób opisanymi w literaturze naukowej, nie są jako takie zdefiniowane i każdy może używając tych słów myśleć nieco o czym innym. W związku z tym dla mnie bardzo ważne jest, zwłaszcza w przypadku osób dzielących się swą wiedzą z tymi, które wiedzę dopiero nabywają, żeby jak najdokładniej mówiły, co mają na myśli używając tych terminów, skrótów myślowych.

Po drugie, zwykli ludzie, jak Ty czy ja, w swoich wypowiedziach korzystają na ogół z doświadczeń własnych (co mnie pomogło lub nie pomogło), a także z doświadczeń niewielkiego grona znanych nam osób. Na podstawie takiej niedużej próby trudno cokolwiek wnioskować na temat zjawisk, które obserwujemy. Więc to, że mnie pomogło zostawienie alkoholika i nie interesowanie się nim, nie oznacza, że tak samo będzie w Twoim przypadku. Nie umiem nawet określić, jakie jest prawdopodobieństwo, że tak się stanie. To jedynie moje przypuszczenia. Tymczasem ludzie w internecie, w grupach wsparcia, nawet szacownych ruchach samopomocowych, wypowiadają się we właśnie taki skrótowy i spłycony sposób, doradzając innym. To może przynieść pożytek, jeśli kogoś zmotywują do zmiany, ale też może przynieść szkody, jeśli ktoś ich weźmie zbyt dosłownie, lub zrozumie opacznie. I znów – nie obciążam winą ludzi, którzy to robią, gdyż na ogół ani nie mają przygotowania, ani nie przypisują sobie roli terapeuty.

Po prostu jakość i powszechna dostępność wypowiedzi osób przygotowanych i kompetentnych wydaje się niewystarczająca, żeby się przebić.

Podsumowując: namawiam osoby „nawracające” innych na trzeźwość w rodzinie, by mówiły co konkretnie mają na myśli zamiast stosować „słowa-wytrychy” i żeby nie wskazywały innym, jaką decyzję powinni podjąć jeśli opierają się wyłącznie na własnym doświadczeniu (i kilku innych znanych nam osób). Lepiej po prostu opowiedz o swoich doświadczeniach i zostaw decyzję temu, kto ma ją podjąć.

W przypadku tej dyskusji, która zaowocowała drugim komentarzem, ani osoba doradzająca, która napisała, że „powinno się odciąć pępowinę” nie okazała się dla piszącej komentarz Pani pomocna, ani też nie była pomocna ta osoba, która wytłumaczyła tejże Pani, że radzenie sobie z uzależnioną osobą polega na tym, żeby się odciąć i nie interesować się. Dramatyczny rozwój wypadków mógł się zdarzyć nawet bez podobnych porad, kto wie, ale mógł się też nie zdarzyć, gdyby Pani wiedziała, że nie musi pozbawiać syna jej wsparcia i miłości, nawet gdy pomaga mu doświadczyć konsekwencji swojego działania.

Jak widzicie, w drugim komentarzu autorka uważa, że odcięcie pępowiny jest nieskuteczne. Ja bym powiedziała, że to prawda, choć nieskuteczne musiało być przede wszystkim to, co działo się przed momentem „odcięcia pępowiny”, gdyby nie niefachowo potraktowany pierwszy etap, być może drugiego dałoby się w ogóle uniknąć.

Nie wiem, może uznacie że jestem okrutna, albo oceniająca – w takim przypadku piszcie. Albo się wycofam, albo podyskutuję dalej. Uważam jednak, że warto o tym rozmawiać po to by:

  • coraz więcej ludzi rozumiało, o co chodzi z uzależnieniem i jak na nie reagować – nawet zanim się z nim zetkną u siebie w domu,
  • skuteczne sposoby radzenia sobie z uzależnieniami były coraz szerzej znane,
  • dostęp do specjalistów, którzy kompetentnie wyjaśnią na czym polega skuteczne działanie lub skonsultują skuteczność postępowania w sytuacji uzależnienia w rodzinie był powszechniejszy. Tych specjalistów jest za mało.
  • Obecnie wiedzę czerpie się w najlepszym wypadku od uczestników grup samopomocowych lub z internetu. To jest wiedza, nie mówię że nierzetelna czy niewłaściwa – to jest wiedza niestandardowa i, moim zdaniem, o nierównym poziomie. Te formy pomocy są jednak szerzej dostępne niż fachowa terapie, a co więcej, są darzone większym zaufaniem niż terapeuta z NFZ, co w przypadku przekazywania fachowej wiedzy może nie być szczególnie uzasadnione. Może też są one lepiej rozpropagowane i więcej osób pracuje nad ich renomą.

Wiele osób, które chciałyby kształcić się na terapeutę uzależnień i podejmują takie wyzwanie, nie ma szans na pracę w zawodzie i przejście pełnego procesu certyfikacji. Moim zdaniem coś tu jest nie tak. Czy też – niezgodnie z zapotrzebowaniem społecznym. Być może wreszcie przyszedł czas, by osoby potrzebujące fachowej pomocy i cierpiące z powodu nieskutecznych porad zaczęły domagać się dostępności terapeutów, a nie korzystały wyłącznie z „pokątnego”, czy też nieformalnego dostępu do wiedzy o tym jak się skutecznie pracuje z uzależnieniem w rodzinie. Coś Wam o tym napiszę w kolejnym artykule.

A na razie – dziękuję za czas poświęcony na przeczytanie tak długiego artykułu i zapraszam do komentowania!

I skromnie zachęcam do przyjrzenia się mojemu nowemu ebookowi, którego premiera już tuż tuż, a teraz możesz pobrać jego bezpłatny fragment (i spis treści) https://www.subscribepage.com/Przedpremiera 

A jeżeli zastanawiasz się, czy można MNIE zaufać zanim kupisz ebook – i czy nie jest to aby jakiś kot w worku – proszę przeczytaj stronę „O mnie” oraz artykuły zebrane na tej stronie przez ostatnie hm, 7 lat. A następnie podejmij decyzję zgodnie z własnym wyobrażeniem na ten temat.

Pozdrowienia,

Justyna

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *