Dzieci współuzależnionych matek

Witajcie!

Jak współuzależnienie może wpływać na wychowanie dzieci?

Wydaje mi się, że każde zamieszanie w rodzinie ma wpływ na dzieci, nawet wtedy gdy nikt dzieci nie krzywdzi fizycznie, gdy mają co jeść, w co się ubrać i niby niczego im nie brakuje.

Do sytuacji poważnego zamieszania gdy jedno lub oboje rodzice są nieobecni – fizycznie albo psychicznie. Wtedy nawet jeżeli pod względem materialnym rodzinie dobrze się powodzi, dzieci mogą być zaniedbane.

Dzieci wychowuje się przede wszystkim przez pokazywanie im, jak wygląda życie. Dzieci uczą się życia przede wszystkim naśladując dorosłych i obserwując to, co robią, mówią i ogólnie jacy są. Drugi aspekt wychowania to sprawdzanie przez dziecko na własnej skórze i testowanie wyobrażeń, które powstały po obserwacji dorosłych i wysłuchaniu ich.

Dlatego jeżeli rodzice są nieobecni, dziecko jest zaniedbane. Jeżeli dziecko nie doświadcza na co dzień bezinteresownej miłości, troski i uwagi – może się nie dowiedzieć jak to jest być z kimś blisko. Jeżeli dziecko nie ma okazji do bezpiecznego sprawdzania swoich pomysłów na radzenie sobie w życiu – nie nauczy się radzić sobie skutecznie i bez tworzenia dodatkowych kłopotów. Trudno mu będzie nabrać życiowej pewności i spokoju.

Co mam na myśli mówiąc o nieobecności psychicznej? Wyobraź sobie sytuację, gdy ktoś przez zdecydowaną większość czasu jest niby w domu, ale ma głowę zaprzątniętą czymś zupełnie innym niż dom i z pozostałym domownikom poświęca bardzo mało uwagi.

Czasami wcale nie musi to być niczyja wina. Jeżeli na przykład jeden z członków rodziny zapada na ciężką i długotrwałą chorobę, wszyscy skupiają się na nim i na walce z chorobą. Pozostali członkowie rodziny mogą wtedy pójść w odstawkę. Dorośli doświadczają wówczas samotności. Dzieci natomiast w takiej sytuacji doświadczają zaniedbań, które mogą mieć wpływ na ich życie w przyszłości.

Nieraz się zdarza, że rodzice są dla dzieci psychicznie nieobecni ponieważ borykają się z własnymi konfliktami wewnętrznymi, depresją, stresem i ogólnożyciowym zagubieniem. Również i wtedy dzieci doświadczają zaniedbań.

Nadużywanie alkoholu przez choćby jedno z rodziców, nawet jeżeli nie zostało głośno nazwane chorobą alkoholową, wprowadza do rodziny zamieszanie, chaos i dużo stresów.
To samo dotyczy każdego innego uzależnienia – czyli sytuacji, gdy przymusowe robienie czegoś staje się znacznie ważniejsze od podstawowych zadań życiowych człowieka, takich jak na przykład troska o swoje dzieci.

Współuzależnienie to między innymi funkcjonowanie w stanie permanentnego stresu, strachu, niepewności i balansowanie na emocjonalnej huśtawce. Naprzemienna bierność i agresja. Wyczerpanie. Osoby współuzależnione zajmują się przede wszystkim problemami swojego uzależnionego partnera i są bardzo zmęczone ciągłą walką. Wiele osób współuzależnionych cierpi na chroniczną depresję. W dużym stopniu są psychicznie nieobecne dla swoich dzieci.

Nic dziwnego więc, że dzieci matek podatnych na współuzależnienie, a tym bardziej jeżeli współuzależnienie ma okazję się ujawnić, mogą być zaniedbywane. Dotyczy to zresztą nie tylko bardzo malutkich dzieci, ale też tych całkiem dużych – nastoletnich. Na podstawie własnych doświadczeń, a także z tego co słyszałam na różnych zajęciach i warsztatach dla rodziców, mogę powiedzieć, że każdy moment jest ważny i że jeżeli nawet po dziecku nie widać od razu, że coś mu jest, skutki zaniedbania mogą się ujawnić w następnych latach, na przykład w okresie dojrzewania, gdy młody człowiek i tak ma „pod górkę”, niezależnie od obciążeń, jakie w sobie nosi. Niekiedy skutki takich zaniedbań mogą się ujawniać wręcz w życiu dorosłym i objawiać się trudnościami, których pokonanie wymaga intensywnej i bardzo świadomej pracy.

Możesz się ze mną nie zgadzać. Może jeszcze coś chcesz dodać.
Czekam na Wasze komentarze, a wkrótce więcej na ten temat.

Pozdrawiam serdecznie,
Justyna

8 komentarzy so far.

  1. aaa pisze:

    co tu dużo pisać..wszystko to prawda..sama jestem się z tym borykam….po tym co zafundowała mi moja rodzina..ale jak sobie poradzić z moją dorosłością..niby wszystko się wie…ale wszystko jest po staremu..

  2. ewa pisze:

    Kochani, tak jest że świat kręci się wokół osoby uzaleznionej, a dzieci żyją swoim zyciem. My nie mamy czasu na gry z nimi,. na czytanie im itp my gonimy za dystruktorem jak szalone. A dzieci rosna domagaja się swoich praw a my tego nie dostrzegamy. Wydaje nam się że wszystko jest w porządku. Dzieciaki porosły i coż jezeli otrzymujesz pomoc z zewnątrz tz. chodzisz na terapię z psychologiem, grupy to widzisz dokładnie, że te dzieci poprostu nie radzą sobie w zyciu. I co . Ty to widzisz, ty to czujesz, ty wiesz. Nie wiem jak to przekazać, ale ważne jest to by w porę przeciąć linę którą związane jesteśmy z człowiekiem uzależnionym który wciąż niszczy rodzinę a zacząć zyc z dziećmi na tu i teraz . A dzieci te dorosłe czy te małe mają do nas zal za to wsszytko choc tego głośno nie mówią. Dobrze by było by poszły na grupe DDA i tam otrzymały pomoc i wskazówki jak radzic sobie w zyciu. Ale najważniejsze jest to by czułu się kochane, mówmy im to często przytulajmu nawet te dorosłe. Poprostu je kochajmy.

  3. belaizar pisze:

    Owszem współuzależnienie żony lub męża osoby pijącej skutkuje właśnie takimi konsekwencjami o jakich pisze Justyna.
    Ja chcę wspomnieć o innym współuzależnieniu. Współuzależnieniu rodziców dziecka pijącego, zażywającego narkotyki i inne środki psychoaktywne, hazardzistów (obojętnie w jakiej grupie wiekowej jest dziecko, czyli wiek np.od 13 do 39lat). Przy takim współuzależnieniu potrzebna jest terapia CAŁEJ rodziny. Jest to proces długotrwały, ale skuteczny. Zachęcam Wszystkich do udziału w zajęciach terapii dla rodziców współuzależnionych a także grup samopomocowych czyli grupy wsparcia, które są prowadzone przez rodziców którzy mają lub mieli podobne doświadczenia w swoich domach z dziećmi uzależnionymi. Pamiętajcie WSPÓŁUZALEŻNIENIE nie jest chorobą! Wspóluzależnienie to forma Twojego przystosowania się do tego, co Cię niszczy.
    Jeśli czytaja moją wypowiedź osoby z Gorzowa Wlkp. lub okolic to przy okazji informuję że właśnie powstała grupa wsparcia dla rodziców współuzależnionych w parafii Kolbego w budynku Caritasu (budynek za kościołem). Spotkania sa bezpłatnie i anonimowe. Odbywają się w każdy wtorek o godz. 18,00. ZAPRASZAM – niech to będzie TWÓJ pierwszy krok w dokonaniu zmian we własnym życiu.
    Pozdrawiam Wszystkich 🙂

    • Justyna pisze:

      Dzięki za przypomnienie o takiej sytuacji, Belaizar. Nieraz jest też tak, że brak czasu dla dzieci i brak głowy, żeby się nimi zajmować, lub brak dawania im przestrzeni, w której mogą być sobą, może dawać skutki w postaci sięgania po substancje psychoaktywne, wiązania się z dziwnym towarzystwem, szukania różnych wrażeń bez względu na skutki. A gdy rodzice mają skłonności do współuzależnienia, trudno się rodzinie z tego pozbierać. Myślę też, że w każdym przypadku uzależnienia najlepiej skutkuje terapia Wszystkich członków rodziny.
      W Warszawie zajęcia dla rodziców prowadzi m.in. fundacja CEL, a także ośrodek OPTA. Na pewno takich miejsc jest więcej. Pamiętajcie, że jeżeli dzieci stwarzają rodzicom kłopoty, najczęściej jest to skutek tego, co robią sami rodzice. Warto więc uczyć się bycia lepszym rodzicem nawet jeżeli dziecko nie ma jeszcze poważnych problemów. Szczególnie doceniają te nauki rodzice nastolatków 🙂 Pozdrawiam Gorzów i jak najbardziej zachęcam do terapii!

  4. belaizar pisze:

    Ja podaje adresy ośrodków w Gorzowie Wielkopolskim, które prowadzą profesjonalne terapie (bezpłatnie) dla alkoholików, narkomanów, hazardzistów i osób im współuzależnionych. Naprawdę polecam i zachęcam do udziału w terapii.
    Ośrodek Terapeutyczny SZANSA ul. MieszkaI 57/3 tel.95/7205074;
    Poradnia Terapii Uzależnień MONAR ul.Ogińskiego 43 tel.95/7367171;
    oraz Grupa Wsparcia dla Rodziców Współuzależnionych w parafii M.Kolbe (budynek za kościołem) ul.Czereśniowa15 spotkania we wtorki o godz. 18,00
    pozdrawiam serdecznie 🙂

  5. Justyna pisze:

    To ja dodam poradnię we Wrocławiu, która zajmuje się problemem narkotyków i prowadzi także poradnictwo przez internet. http://www.narkotyki.wroclaw.pl/
    W ogóle to jeżeli dowiaduję się o jakichś miejscach, umieszczam je na liście na prawym pasku. Są całe listy poradni, regularnie aktualizowane.

  6. Agata pisze:

    Witam.
    Dzieci wychowywane w rodzinach dysfunkcyjnych a więc także i alkoholowych sa ofiarami zamieszania jakie panuje w domu, chaosu. Agresja jaka czasami okazują jest krzykiem o zauważenie, odreagowaniem nie godzenia sie na nowe dziwne dla nich i nie zrozumiałe realia z jakimi się stykaja po latach życia w normalnej rodzinie. Dopóki do takiego dziecka nie podejdzie się jako do ofiary , dopóty jego patologiczne zachowania narastaja i zazębiają sie jedno o drugie. I tutaj trzeba poprostu wyjść z siebie i stanąć jakby obok, podejśc do dziecka pomimo jego wredności z miłością ale milościa pełną konsekwencji i zasad bo tego dzieci (szczególnie nastolatki potrzebują najbardziej). Trudno to pogodzić z nerwami, stresem, chronicznym brakiem bezpieczeństwa jakie panuje w każdej rodzinie uwikłanej w problem alkoholowy. Pomimo ogromnej krzywdy jaką wyrządza alkohol rodzinie warto jednak sie odbić na inny poziom i spojrzeć na problem dziecka z innej strony. Warto. Wiem to z autopsji, to nie puste słowa. Mam za sobą daleką przeprawę z nastolatką buntującą się przeciwko zaburzonemu alkoholem światu. Wyszłyśmy z tego całe. I nie powiem ze wszystko ale wiele wróciło w naszych relacjach do normalności. Relacjach które poprzez alkoholizm ojca były bardzo mocno nadszarpniete przez długi czas.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *