Dzień matki, dzień dziecka

Witajcie!
W zeszłym tygodniu obchodziliśmy Dzień Matki, wkrótce pora na Dzień Dziecka.

Dla mamy laurka, prezencik, kwiatki, w przypadku starszych – spotkanie z dzieckiem, dla dziecka zabawka – no i po dniu.

A ja sobie myślę w te dni o matkach, które wyrządzają swoim dzieciom krzywdę, na dodatek mając całkiem dobre intencje. I o tych dzieciach, które przeniosą brzemię krzywdy na następne pokolenie. No dobra, naczytałam się Alice Miller, Bradshawa i Weinholdów. To prawda. Wam też polecam tych autorów z całego serca. Wiele można zrozumieć. Ich poglądy są mi zdecydowanie bliskie i wydaje mi się, że autorzy ci udzielają w znacznej mierze odpowiedzi na parę istotnych pytań, takich jak:

  • Dlaczego niektórzy ludzie wybierają na partnerów ludzi, którzy ich krzywdzą?
  • Dlaczego od krzywdzącego partnera tak trudno odejść?
  • Dlaczego tak wiele osób nie jest w stanie się z nikim związać?
  • Dlaczego tak wiele osób nie lubi siebie?
  • Dlaczego tak wiele osób jest samotnych i nie potrafi nic z tym zrobić?
  • Dlaczego tak wiele osób ma gdzieś w głebi poczucie, że nie zasługują na szczęście?
  • Skąd się tak naprawdę biorą uzależnienia?
  • Skąd się bierze okrucieństwo wobec najbliższych?


Wspomniani wyżej autorzy uważają, że źródło tych wszystkich problemów tkwi w relacjach pomiędzy członkami najbliższej rodziny w czasie, gdy jesteśmy małymi dziećmi. Oczywiście, to, co potem, również ma znaczenie, jednak małe dziecko ma szczególnie wrażliwy układ nerwowy, szczególnie podatny na kształtowanie. To, co zostanie ukształtowane w ciągu pierwszych trzech lat życia, bardzo trudno potem odkręcić. Nie jest to niemożliwe, ale trudne. Co więcej, ze względu na tę ogromną wrażliwość, dla małego dziecka traumą może być coś, co dla kogoś starszego nie jest niczym wielkim.

Dlatego wiele dzieci doznaje krzywd, lub jest hamowanych w rozwoju przez dorosłych, którzy nawet chcą dobrze, ale wychodzi im akurat tak, jak wychodzi.

Potem dzieci nie mają możliwości odrobienia strat, ponieważ z różnych względów często przyjmują strategię odcięcia się od swoich trudności i życia dalej, albo nawet przeskakiwania do kolejnych etapów. Wiele osób po prostu odcina się od dzieciństwa i staje się jakby kimś zupełnie innym. Tymczasem życie człowieka, choć ma różne etapy i różne koleje losu się przechodzi, jest jedną całością i to, czego brakło w dzieciństwie może pokutować bardzo długo rzutując na dalszy ciąg – nie tylko do końca życia, ale nawet w kolejnych pokoleniach – dopóki ktoś nie zdecyduje się postawić stopę poza zaklętym kręgiem i rozprawić się z tkwiącymi w jego podświadomości hamulcami.

Co mogę zrobić jako matka dla mojego dziecka?
Mieć dla dziecka czas i często obdarzać je niepodzielną uwagą.
Poszerzać świadomość siebie i pogłębiać wiedzę o tym, co dziecku jest potrzebne do szczęścia, a co je ogranicza.
Przypomnieć sobie własne dzieciństwo i rozpocząć pracę nad swoimi deficytami rozwojowymi.
Dbać o udane własne życie osobiste.

Dlatego między innymi tak ważna jest praca nad współuzależnionymi zachowaniami, chodzi nie tylko o Twoje szczęście, ale także o szczęście Twoich dzieci i ich dzieci i tak dalej.

Złą przeszłość można odkręcić, ale trzeba się uprzeć.
To jest możliwe.

Jeżeli zainteresował Cię ten artykuł i chcesz wiedzieć więcej, zadaj pytanie albo zapisz się na bezpłatny biuletyn.

Jeżeli chcesz zrobić pierwszy krok, mam dla Ciebie darmowy e-book.

Pozdrawiam serdecznie
i życzę Ci pięknej pogody na Dzień Dziecka!
Justyna

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *