Esperal na Nowy Rok?

Witajcie!

Kiedyś „zaszycie się” było najpopularniejszym sposobem dla alkoholika, żeby przestał pić. Już od kilku lat na rynku nie ma prawdziwego Esperalu, a prawie dwa lata temu zaprzestano produkcji Disulfiramu do wszczepiania pod skórę.
Tymczasem chodząc sobie po ulicach Warszawy zauważyłam na słupach liczne kartki z ogłoszeniem „esperal – tanio” albo po prostu ESPERAL. To znaczy… co to jest za oferta?

Zastanowiło mnie to bardzo. Spróbowałam przypomnieć sobie (z pomocą Internetu), jakie właściwie były dokładnie przyczyny zaprzestania produkcji i jakie skutki.

Otóż powody to bardzo wysoka szkodliwość tego preparatu i realne zagrożenie dla zdrowia i życia pacjenta – to po pierwsze. Po drugie – niska skuteczność w leczeniu uzależnienia.

Oba argumenty budziły żywą dyskusję. Po pierwsze, co z tego, że esperal był szkodliwy, skoro wystarczyło nie pić, by szkodliwości nie doświadczyć. Właśnie na tym wszak opierała się zasada działania tego specyfiku – miał być straszakiem. Pijesz – umrzesz.

Po drugie, skuteczność może była i niska, jednak w wielu przypadkach choć na jakiś czas rodzina – i sam chory – mógł zachowywać się jakby nigdy nie był uzależniony. Zaszywanie kolejnych dawek, rok po roku, dawało efekt „prawie normalności” przez jakiś czas. Przynosiło ulgę wyczerpanej żonie i pozwalało dzieciom normalnie się rozwijać.

Dziś Esperalu nie ma, jednak mit najwyraźniej pozostał. Kto rozwiesza karteczki i co oferują ogłoszeniodawcy?

Grzebiąc dalej w internecie natknęłam się na stary już artykuł o Białych Kołnierzykach poszukujących Esperalu… A więc może to być jakiś specyfik sprowadzany z Białorusi? A może jeszcze coś innego? I kto dokonuje zaszycia? Na ile jest odpowiedzialny? Usługa na pewno nie jest darmowa, przypuszczam, że nawet nie jest tania. Wygląda mi to trochę na pomaganie, trochę na naciąganie.

W naszych aptekach dostępny jest preparat do łykania, Anticol. Zawiera tę samą substancję co wszywki (disulfiram), ale o wiele łatwiej go odstawić, wystarczy przestać brać tabletki.

Na ciekawy artykuł natrafiłam też szukając informacji o tym, na czym polega usługa odtruwania na telefon. Wiele z nich to trochę pomaganie, a trochę naciąganie.

Chcecie znać moje zdanie?
Moim zdaniem wszystkie te specyfiki i metody związane ze straszeniem są bez wątpienia formą pomocy. Tylko że jest to pomoc na krótką metę i problem nie znika, ponieważ alkoholizm to coś, co siedzi w głowie chorego. Można być suchym alkoholikiem, ale w dalszym ciągu alkoholikiem. Wierzę, że wielu osobom bez takiego „bata nad głową” trudno jest nawet wziąć pod uwagę możliwość życia w trzeźwości. Jednak podstawowy mechanizm działania tego typu specyfików jest absolutnie sprzeczny z ideą leczenia alkoholizmu.
Uzależnienie to między innymi ucieczka na skróty. Przed lękiem, strachem, problemami, bylejakością życia, szarzyzną. Esperal działał na zasadzie strachu. A więc, strach się dodatkowo pogłębiał, a uzależnienie zamiast się zmniejszać – dodatkowo się wzmacniało. Esperal nie chronił alkoholika przed strachem i problemami, których doświadcza w życiu. Gdy stres i nagromadzenie strachu powodowały, że alkoholik pękał, cała kuracja szła na marne. Również gdy skończył się czas działania leku alkoholik nadal był tą samą osobą – żądną alkoholu.
Także i mit o zaszyciu doskonale się komponował z alkoholowym sposobem myślenia.
W alkoholowej mitologii Esperal funkcjonował jako coś w rodzaju magicznego środka. Czary-mary, jedna wszywka i już nie musisz pić. A nawet nie chcesz. A nawet się boisz. Zaszywasz się – i po problemie. Przecież to dokładnie to samo, co „obalasz połówkę i po problemie.” Uzależnione myślenie poszukuje dróg na skróty.

Tymczasem drogi na skróty, jak już wiele razy tu pisałam, moim zdaniem rzadko się sprawdzają i rzadko prowadzą nas naprawdę tam, gdzie chcemy. Może komuś się czasem uda, nie przeczę. Ale bardzo bardzo rzadko. Skróty na ogół mają to do siebie, że o wiele lepiej wyglądają, niż naprawdę sobą reprezentują. To oczywiście wyłącznie moje zdanie.

A więc – uważam że odtruwanie i anticol mogą dać chwilę ulgi – i Tobie i Twojemu bliskiemu alkoholikowi. Jednak z bardzo dużym prawdopodobieństwem nie wyeliminują alkoholizmu z Waszego życia. Szlachetne postanowienie noworoczne „przestaję pić” nie może się skończyć wyłącznie na odtruciu i łykaniu tabletek, bo zakończy się po kilku tygodniach, jak większość postanowień noworocznych.

Jeśli natomiast chodzi o esperal z ogłoszenia, to hm… ja bym się zastanowiła czy chcę bliskiej osobie zapodawać lek nietypowego pochodzenia. Wielu ludzi przekonało się, że leki (nie mówię akurat o Esperalu, ale różnych innych) z produkcji wschodniej i dalekowschodniej często okazywały się nie działającymi podróbkami, a nieraz wręcz substancjami szkodliwymi. Więc miejcie proszę świadomość ryzyka.

Pozdrawiam Was bardzo serdecznie i życzę, by najlepszą terapią okazało się ciepło i wzajemna życzliwość
Justyna

One Response so far.

  1. Barbidul pisze:

    Wymienione tutaj dwa powody zaprzestania produkcji esperalu, to jest szkodliwość i niska skuteczność, niewiele mają wspólnego z rzeczywistością. Żeby nadal produkować ten „lek” Polfa musiałaby dokonać ogromnych inwestycji, przystosowując linie produkcyjne do aktualnie obowiązujących wymagań.

    Nie jest też prawdą, że po wszczepieniu esperalu alkoholik „mógł zachowywać się jakby nigdy nie był uzależniony”. Owszem, czasami dzięki temu straszakowi udawało się osobie uzależnionej utrzymywać abstynencję. Ale alkoholizm jest chorobą psychiczną i samo odstawienie alkoholu jej nie leczy.

    Nie od dziś zresztą wiadomo, że problemem alkoholika nie jest alkohol.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *