Gdy On się wziął za siebie

Dzisiaj chciałabym napisać do tych z Was, które (którzy) mają uzależnionego partnera podejmującego leczenie.

Najpierw długo na ten moment czekamy, powtarzamy że jest to nasze wielkie, a może nawet jedyne marzenie. Żeby tylko zrozumiał, że ma problem! Żeby tylko przestał pić (czy robić coś innego, od czego jest uzależniony). Żeby tylko zaczął się leczyć.
Myślimy o tym, jak o zbawieniu. Będzie to moment, który przyniesie kres naszym cierpieniom, kłopotom, udrękom i odtąd wszystko już będzie dobrze.

Przypominasz sobie, jak sobie wyobrażałaś tę sytuację, zanim do niej doszło?

Tymczasem rzeczywistość na ogół bywa zupełnie inna, bardziej brutalna i znacznie mniej satysfakcjonująca, niż się wydawało. Oto co pisze jedna z nas:

WITAJ JUSTYNKO!Od 20 lat jestem związana z partnerem który jest alkoholikiem. W chwili obecnej nie pije, od stycznia poddał się leczeniu, ale nie wiem co mam robić, ponieważ on zaczyna mnie traktować jak powietrze. Po prostu mnie unika. Czy ja tez mam się od niego zupełnie odsunąć? Zaczełam chodzić na grupę wsparcia dla osób współuzależnionych. Co mam o tym sadzić?

Powiedziałabym, hm, szczęściara! Po pierwsze, facet zaczął się leczyć. Po drugie, zdążył zanim się z nim rozstałaś. Nie wiem na ile to jest Twoje szczęście, a na ile Twoje poświęcenie, nie chcę niczego wymyślać, jednak widocznie coś Cię z nim jeszcze łączy. A więc, wciąż macie szansę na dalszy ciąg. Po trzecie, nie zachowuje się wcale tak najgorzej. Nie mści się na tobie za swoje frustracje, nie wyżywa się, nie jest agresywny.

Problem polega na tym, że uzależnienie to choroba bardzo głęboko wnikająca w człowieka. Mocno zmienia psychikę. Faktem jest też, że uzależnienia rzadko biorą się znikąd, bardzo często występują u ludzi, którzy mają potrzebę sztucznego regulowania sobie uczuć i nastrojów. Sprzężenie zwrotne pomiędzy przyjmowaną substancją lub czynnością a predyspozycjami nakręca się przez lata jak spirala. Wreszcie, gdy człowiek podejmie bardzo odważną i ambitną decyzję o leczeniu, zaczynają się schody. Nie wystarczy chemiczne uwolnienie organizmu, gdyż większa część choroby siedzi w głowie – w schematach myślenia, w niechęci do odczuwania, w nagromadzonych problemach, z których trzeba zdać sobie sprawę, z brutalności brutalnej prawdy.

Z drugiej strony, partnerki uzależnionych są często na tyle wkręcone w orbitę uzależnienia, że gdy coś się zmienia, nie umieją sobie zbyt dobrze poradzić.

Nieraz też kobieta jest na tyle przyzwyczajona do życia z alkoholikiem, że gdy alkohol znika, czuje się nieswojo i wywołuje konflikty lub dystansuje się.

Na faceta, który nie pije nie wypada narzekać. Nie można sobie pozrzędzić, nie można przybrać postawy cierpiętnicy. A tymczasem facet na dodatek nie staje się nagle cudownym księciem z bajki dalej jest tylko tym samym starym zgredem, co przedtem, tyle że na leczeniu. Facet, który trzeźwieje, może też zacząć inaczej patrzeć na pewne sprawy i sytuacje, gdyż jest trzeźwy. Zauważa, ile się wokół zmieniło i wiele rzeczy może mu się nie podobać.

Nieraz też chciałoby się już, żeby teraz wszystko było dobrze, żeby spełniły się marzenia o spokoju i radości, żeby było zupełnie inaczej, niż dotąd, żeby nasze wszelkie pragnienia zostały wreszcie zaspokojone. A to nie tak szybko, bo facetowi przez dłuższy czas wcale nie jest cudownie, zaś naszych niespełnionych potrzeb nagromadziło się co niemiara!

Dlatego też przede wszystkim – nie czarujmy się, podjęcie leczenia to bardzo początkowy początek drogi. Na pewno nie jej koniec. Obojgu, a właściwie całej rodzinie, potrzeba spokoju, wyrozumiałości i własnej pracy. Nie szkodzi, że każde z Was spędzi trochę czasu osobno. Nic w tym złego, jeżeli ma na celu lepsze zrozumienie siebie i przemyślenie sobie pewnych spraw. Naucz się cieszyć życiem i mieć swoje własne. To Ci się zawsze przyda. A swojego faceta traktuj z wyrozumiałością. Jeżeli czasem się uda zamienić kilka zdań szczerzej, to świetnie, a jeżeli nie, to naprawdę nic straconego, nie trzeba się spieszyć do pełni szczęścia, jeśli ma przyjść, to przyjdzie samo.

Odsunąć się? Nie! A po co? Ale zacznij mieć więcej własnych spraw, rozrywek i przyjemności, nie marnuj życia w czasie, kiedy on Cię unika. Może ma potrzebę samotności, większej wolności, czasu na pozbieranie się…

Jeżeli szczerze podjął leczenie, jest nadzieja, że wszystko dobrze się skończy i że jesteście na drodze do szczęścia. Wielu alkoholikom się udaje, myślę że dzięki coraz większej wiedzy o alkoholizmie, dzięki świetnym terapeutom, grupom wsparcia, zainteresowaniu rozwojem osobistym w naszym społeczeństwie i mądrej literaturze jest im coraz łatwiej.

Może się też zdarzyć tak, że Wasze drogi się rozejdą, chociaż jeżeli przez 20 lat przetrwaliście ze sobą, to prawdopodobnie się tak nie stanie. To świetnie, że nawiązałaś kontakt z grupą. Jeżeli tylko masz takie możliwości, warto rozejrzeć się także za prawdziwą terapią, indywidualną lub grupową – najlepiej w ośrodku leczenia uzależnień. To bardzo dużo daje i przynosi wymierne efekty. Będzie Ci łatwiej zrozumieć co się dzieje z Tobą, z nim, z Wami i nie przejmować się tak bardzo pojawiającymi się przeszkodami.

Pozdrawiam serdecznie Ciebie i wszystkie partnerki leczących się uzależnionych. Oraz ich samych jak najbardziej też.

Justyna

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *