Gdybym tylko była konsekwentna…

Bardzo często słyszę, że nie możecie nic zrobić ze swoim współuzależnieniem, bo się nie da. Nie zamierzam nikogo krytykować ani przekonywać. Nie da się, to nie.

Całkiem często jednak słyszę również, że nie macie już siły do swojego bliskiego uzależnionego. Ale z nim również nic nie możecie zrobić. Wygląda na to, że chociaż macie dużą wiedzę na temat uzależnienia, siedzicie na grupach i forach dla osób współuzależnionych, ba – doradzacie innym –  mimo to w swoim ogródku porządku do końca nie robicie, bo się nie da. Nieraz słyszałam od osób „które wszystko wiedzą i rozumieją”, że nie są w stanie wprowadzić żadnych zmian w domu, ponieważ brakuje im konsekwencji. Po prostu nie umieją być konsekwentne. I nad tym chciałabym dziś się chwilę zastanowić

Ach, gdybym tylko była bardziej konsekwentna…

Tak? Brakuje Ci konsekwencji? A ja Ci powiem, że jesteś całkiem i wystarczająco konsekwentna. Tylko że nie w tych sprawach, co trzeba… Zróbmy na to mały teścik.

  • Czy zdarza Ci się zgadzać się więcej niż raz na doznawanie różnych nieprzyjemności, mimo że nie są przyjemne i teoretycznie wiesz, że nie powinnaś się zgadzać?
  • Czy trzymasz się wciąż tych samych ludzi, choć znajomości te powodują, że opadasz z sił i humoru?
  • Czy ciągniesz prowadzenie domu, wychowanie dzieci, organizowanie wszystkim wokół życia?
  • Rezygnujesz z pójścia na bezpłatną psychoterapię, chociaż wiesz, że jesteś współuzależniona i wiesz, że by Ci ona dobrze zrobiła?
  • Czy masz swój honor i nigdy nie wynosisz domowych „tajemnic” i informacji o przykrych zdarzeniach domowych na zewnątrz?
  • Czy chodzisz regularnie do pracy i wykonujesz wszystkie swoje obowiązki, niezależnie od tego, czy masz na to chęć i siłę?
  • Czy jesteś twarda i silna i umiesz się zawziąć i nie pokazać, że ulegasz emocjom?

Jeżeli odpowiedziałaś TAK na któreś z tych pytań, najprawdopodobniej umiesz być konsekwentna. Im więcej pytań wyszło Ci na tak, tym bardziej jesteś konsekwentna.

Niektóre, jak konsekwentne prowadzenie domu, dbanie o dzieci czy chodzenie do pracy to cudowne zalety. Inne sytuacje, gdy jesteś konsekwentna mogą niestety obracać się przeciwko Tobie… Przede wszystkim jednak wygląda na to, że choć umiesz być konsekwentna, nie wykorzystujesz umiejętności konsekwentnego działania tam, gdzie by się to naprawdę przydało. Dlaczego?

Pewnie nieraz się nad tym zastanawiałaś. I w Twojej sytuacji mogły to być zupełnie inne powody niż u kogoś innego. Ja jednak rozmawiam z wieloma współuzależnionymi dziewczynami, słucham ich uważnie i obserwuję, co robią. Czytam też, co piszą i co sobie wzajemnie odpowiadają. Zebrałam w ten sposób 12 najczęstszych powodów, którymi współuzależnione dziewczyny tłumaczą brak konsekwencji.

Dodałam pod każdym poradę, co można moim zdaniem robić, żeby ten powód przezwyciężyć. Jednak weź pod uwagę, że żadna porada nie będzie miała sensu, gdy wyciągasz dany powód jako wymówkę, a tak naprawdę nie jesteś konsekwentna, bo w danej chwili zapominasz, że jest to ważne, albo w ogóle inne rzeczy są dla Ciebie ważniejsze (np. żeby było spokojnie i żeby nikt nie krzyczał, albo żeby zawsze wyjść na tę lepszą i silniejszą).

Oto 12 powodów, które sprawiają, że współuzależnione kobiety nie są konsekwentne i jak te powody pokonać:

12. Liczę, że może jeśli odpuszczę, to coś w ten sposób zyskam. Ciągle się na to nabieram. Próbuje manipulować, ale ostatecznie sama ulegam manipulacjom.

Porada: Zrezygnuj z manipulacji ze swojej strony i nazwij sytuacje, gdy ktoś próbuje manipulować Tobą. Gdy to zauważysz, możesz powiedzieć widzę to i nie zgadzam się na to.

11. Nie umiem podejmować decyzji. Miotam się między różnymi pomysłami co robić, w końcu robię cokolwiek lub to, co zawsze.

Porada: przyjrzyj się schematom swojego zachowania. Twoim powtarzającym się, podobnym reakcjom na różne sytuacje. To pierwszy kto, by potem móc je zmieniać. Potem zaplanuj, jak inaczej zachowasz się następnym razem, gdy zdarzy Ci się podobna sytuacja.

10. Nie lubię za dużo myśleć. Przyzwyczaiłam się, że ktoś inny myśli za mnie. Nie zastanawiam się jak żyję, nie lubię takiego rozdłubywania. Po prostu jakoś to się toczy.

Porada: Zacznij się uczyć decydowania i myślenia po swojemu. Zacznij od drobnych spraw, potem będziesz decydować o coraz większych.

9. Trudno mi wyjść z roli, jaką mam w rodzinie. Nie wyobrażam sobie jak by miało być inaczej. Zresztą wszyscy się przyzwyczaili do tego, jaka jestem i gdzie jest moje miejsce.

Porada: Przypominaj sobie, że jesteś przede wszystkim Tobą, a nie rolą, którą Ci przypisano lub którą sama sobie przypisałaś. Masz prawo zachowywać się różnie w zależności od sytuacji. To cały czas będziesz Ty.

 8. Żeby być konsekwentna w stawianiu wymagań innym musiałabym być twarda, a to jest zaprzeczenie kobiecości. To jest dla mnie ważne.

Porada: Kobieta jest przede wszystkim człowiekiem i ma swoje potrzeby, a także oczekiwania wobec innych, którzy się do czegoś zobowiązali. Kobieta czuje się najbardziej kobieco, gdy inni okazują jej szacunek i troskę. To jest ważniejsze od bycia słodkim aniołkiem.

7. Mam huśtawki nastrojów i nic z tym nie umiem zrobić. Zachowuję się w zależności od nastroju. To znaczy, na ogół mam tak podły nastrój, że nic mi się nie chce.

Porada: Jeżeli masz przez ponad dwa tygodnie podły nastrój, wybierz się do psychiatry lub psychologa, bo to może być objaw depresji. Osobom współuzależnionym się to zdarza i warto to leczyć. Ucz się szanować swoje nastroje, w tym te niemiłe, wtedy będą Ci sprzyjać, a nie utrudniać życie. 

6. Szarpią mną wewnętrzne sprzeczności. Raz chcę być dobrą żoną, zaraz potem wolną kobietą. Albo chcę być twarda i silna, zaraz potem dobra i troskliwa.

Porada: Możesz być i taka i taka, ale nie naraz. Jeżeli to sobie ułożysz, będziesz zmieniać role, a nie będziesz się szarpać. Warto też ustalić sobie czego się najbardziej chce, to wymaga sporo czasu na refleksje, szybciej się udaje do tego dotrzeć w towarzystwie psychologa.

5. Postawienie na swoim to ryzyko. Bardzo obawiam się utraty poczucia bezpieczeństwa i „że jest OK”. I tak jestem w stresie cały czas.

Porada: Kochana, bez odrobiny ryzyka nie ma zmiany. Nie znaczy to jednak, że musisz się rzucać od razu na głęboką wodę. Uświadom sobie jednak, że bez podejmowania pewnego ryzyka nigdzie nie zajdziesz. Dobrze jednak mieć z tyłu zaplecze i gotowy plan awaryjny oraz czuć, że to ryzyko warto podjąć. Przygotuj się!

4. Jestem z natury dobra i łagodna. Empatia to moje drugie imię. Po prostu nie umiem być twarda i stawiać na swoim.

Porada: Stawianie na swoim wcale nie wymaga twardości i agresji. Najsilniejsi mogą sobie pozwolić na łagodność. Pomyśl, że jesteś wielkim niedźwiedziem, który rządzi całym lasem, chociaż nie musi za każdym razem rzucać się na inne zwierzęta. Może być miły, ale stanowczy. 

3. Obiecuję sobie za dużo, więcej niż faktycznie jestem w stanie zrobić. W przypływie dobrego, albo właśnie złego humoru coś sobie postanawiam, a potem rzeczywistość przywołuje mnie do porządku.

Porada: Powstrzymaj się od zapowiadania, że zrobisz coś, co chcesz zrobić pod wpływem przypływu chęci, a nie pod wpływem przemyślanej decyzji. Nie rób gwałtownych ruchów, dopóki nie jesteś w 100% pewna, że jesteś na to gotowa. 

2 Nie mam po prostu siły. A w konsekwentne działanie trzeba włożyć energię. Nieraz więc z braku energii odpuszczam.

Porada: Bądź dobra dla siebie i nie rób za innych niczego, co mogą zrobić sami. Osoby współuzależnione często żyją w ciągłym stresie i nadmiarze obowiązków, więc są zmęczone. Daj sobie trochę luzu, bądź dla siebie wyrozumiała i walcz o odrobinę przestrzeni do pracy nad sobą. Przede wszystkim dbaj o to, by się wysypiać i jeść regularnie. 

1. Nie mam wiary w siebie i siły przebicia. Nie umiem bronić siebie, przekonywać innych do swoich pomysłów, namawiać, żeby pomagali mi spełniać moje potrzeby, ani żeby sami spełniali moje oczekiwania. Nie umiem stawiać wymagań. Nie wierzę, że mogę cokolwiek zmienić.

Porada: Prawdopodobnie nie miałaś zbyt wielu okazji w życiu, by się tego nauczyć. Najwyższy czas stać się swoim własnym dobrym rodzicem i wziąć się za wychowanie siebie. To wszystko możesz wyćwiczyć, nawet jeżeli jesteś małą i kruchą istotką i nikt Cię nie traktuje poważnie, albo dużą dorodną kobietą, która „powinna” sobie radzić, a jeśli nie to będzie obśmiana. Nawet jeśli w charakterze masz zapisaną nieśmiałość i bojaźliwość, bardzo wiele możesz nadrobić po prostu wytrenowanymi umiejętnościami. Zacznij próbować i nie bój się, że na początku wyjdzie słabo. Za kolejnym razem będzie lepiej! 

Kochane, konsekwencja nie bierze się znikąd.

To przede wszystkim ustalenie sobie w cichości ducha, co dla Ciebie jest ważne, na co zasługujesz, jak inni mają Cię traktować i o co Ci chodzi.

Poza tym to jedynie trochę treningu umiejętności, trochę wyrobienia sobie nawyków, trochę siły żeby sprawnie reagować na zaskakujące nas sytuacje, trochę odwagi, a trochę znajomości siebie samej i własnych reakcji.  Najlepsza wiadomość jest taka, że tego wszystkiego można się nauczyć. Najwyższy czas zacząć trenować 🙂

Pozdrawiam Was bardzo serdecznie,

Justyna

 

2 komentarze so far.

  1. Agata napisał(a):

    Wszystko co w artykule prawdziwe i w 150/%dotyczy mnie

    • Justyna_Jannasz napisał(a):

      To jak widzisz, są też dobre wiadomości 🙂 Sporo można się nauczyć i „odczarować” siebie 🙂 Życzę Ci pogody ducha 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *