Gdzie jest moje szczęście?

Po Waszych listach i pytaniach wygląda mi na to, że choć nikt nie ośmielił się skomentować tematu ulotnego szczęścia, jest to dla Was temat bardzo ważny. Poprzedni wpis zdecydowanie go nie wyczerpał.

Proponuję więc, podrążmy ten temat jeszcze trochę. Zachęcam Cię też do aktywnego komentowania na forum, na wymianie myśli każdy korzysta…

„Jestem rok w separacji czekam na pierwsza sprawę rozwodową, wyprowadziłam się z 3 dzieci, walczę każdego dnia, mój pierwszy mąż jest alkoholikiem, mój ojciec tez był alkoholikiem tylko młodo zmarł i mama została wdową wychowującą 2 dzieci, z mamą mam potwornie trudne relacje, mam świadomość współuzależnienia i zrobiłam już niejeden krok z zerwaniem z tym układem. Mąż, matka … ale teraz odkąd udało mi się wyrwać – mam już swoje bezpieczne miejsce do życia teraz mam straszne braki w poczuciu szczęścia tego zwykłego, nieustannie się zakochuję, teraz też w kimś nowym, ale przy bliższym poznaniu okazuje się, że nie mogę za bardzo liczyć na wsparcie właśnie z tym mam problem i tego brakowało mi zawsze w życiu z mężem i matką, bratem nieustannie się staram a i tak nie czuje oddawanych bezinteresownych uczuć i wsparcia psychicznego, czuję że jestem słaba po tym roku ciągłych zmian – zmian na lepsze. Mimo, że jestem osoba niezwykle uzdolnianą to ciągle boję się o przyszłość i potrzebuję ciągłej wręcz chorobliwej akceptacji moich działań, nie umiem się poczuć z sobą dobrze może to zmęczenie mam w końcu 3 dzieci zawód artysty bez etatu, wynajmuję mieszkanie… dużo tego na mojej głowie, brakuje mi spokoju we własnym pokoju, rzucam się w romanse z teraz aktualnie przemiłym człowiekiem ale chyba wielkim egoistą, który nie reaguje na moje problemy tak jak bym tego oczekiwała czyli podsumowując nie potrafię sama ich rozwiązać kończy się gniewem i brakiem snu, natręctwem myśli marzeniami o bajce z królewiczem – a może to brak ojca po prostu od miesiąca jest jakoś wyraźnie ciężko… boję się że to już koniec mojego życia, że będę siłaczką jak matka, umiem się otwierać przed ludźmi i gadam z nimi o moich problemach ale nie umiem iść do kogoś i powiedzieć – teraz mnie posłuchaj bo ciężko mi… jestem jak zagubione dziecko we mgle…”

A zatem, gdzież tego szczęścia szukać?
Jeżeli rezygnujesz z układu, do którego się przyzwyczaiłaś, nawet jeśli był on dla Ciebie niszczący, będziesz – przynajmniej przez jakiś czas – odczuwać, że jest gorzej, niż było. Mało kto lubi zmiany. Zmiany – nawet na lepsze – są stresujące i frustrujące. Na ogół też zmianom towarzyszy rozczarowanie – że trawa gdzie indziej wcale nie jest tak zielona, jak można się było spodziewać… Jednak nie ma innej rady na poprawianie sobie losu i poszukiwanie szczęścia, niż ruch naprzód, zmiana, mimo że jest to nieprzyjemne.

Tak jak to sobie wyobrażam, człowiek, ponieważ jest częścią przyrody, zgodnie z prawami fizyki poddaje się dwóm tendencjom.

Jedna – to dążenie do równowagi i leniwego spokoju. W fizyce nazywa się to entropią, w biologii homeostazą, w ezoteryce harmonią. Myślę, że to to samo. To zjawisko powoduje, że cząsteczki układają się równomiernie – tak, by jak najmniej się napinać, żeby z każdej strony było tak samo. Dzięki temu woda podrzucona do góry przybiera kształt kulki, to samo dzieje się z bańkami mydlanymi, ale także z gwiazdami, planetami, naszą Ziemią… Kształt kuli to absolutne lenistwo i równowaga. Zanim powstanie kula, zjawisko to powoduje, że substancje się rozpadają. Że skały wietrzeją i przemieniają się w pył, że martwe części zwierząt i roślin stają się glebą. Inny rodzaj równowagi powoduje, że mimo że z różnych stron działają różne siły, układają się one w stan równoważny. I mimo, że całość się ciągle porusza, trzyma się razem i tworzy coś spójnego, co trwa znacznie dłużej, niż gdyby było nieruchome. Tak się dzieje w przypadku układów związanych ze sobą ciał niebieskich, ale też w przypadku zwierząt, ludzi i innych żywych stworzeń – całego ich układu przemiany materii, krążenia krwi i tlenu, hormonów, witamin – w których każda część zależna jest od innych i razem ze sobą związana.

Człowiek – i zwierzę – czuje się najprzyjemniej właśnie wtedy, gdy istnieje w nim taka ruchoma równowaga. Gdy nie odczuwa głodu, pragnienia, oddycha świeżym powietrzem, nie brak mu minerałów, wydziela się tyle hormonów, ile akurat trzeba, gdy wszystkie organy sprawnie w nim funkcjonują. Taki stan w biologii nazywa się homeostazą.

Istnieje też zjawisko przeciwne. Polega ono na tym, że zakłócenie równowagi prowadzi do powstania czegoś nowego i lepszego, do pojawienia się nowej jakości. Najpierw wiąże się to z zakłóceniem tej przyjemnej równowagi. Potem jednak można wskoczyć na inny poziom i mieć ogólnie lepiej. To się nazywa sprzężeniem zwrotnym. Tak działa na przykład ewolucja, albo wielkie przemiany związane z ruchami geologicznymi i zmianami klimatu. Działania człowieka powodujące rozwój cywilizacji to też na ogół właśnie takie sprzężenie zwrotne. Człowiek ma do tego niezwykły talent. Równowaga zanika, a za to nakręca się spirala rozwoju i zmian, współpracy, pojawiania się nowych jakości. I to dla człowieka jest bardzo przyjemne. Gdy coś się dzieje, gdy czujesz, że żyjesz, gdy są wokół ciebie ludzie i współpracujecie ze sobą. Że rodzą się dzieci, które rosną i zakładają własne rodziny… Że buduje się domy, tworzy sztukę, pisze się książki…

Myślę, że człowiek balansuje między tymi dwoma tendencjami – jak wszystko w przyrodzie.
Podobnie też jak w przyrodzie, okresy harmonijnej równowagi trwają dłużej niż okresy wzrostu, rozwoju i przyspieszenia. Myślę, że współcześni ludzie, nawykli do rosnącego tempa i ciągłej maksymalizacji sprzężeń zwrotnych odczuwają zaniki szczęścia właśnie dlatego, że coraz rzadziej doświadczają chwil równowagi, a co więcej – wcale ich nie doceniają.

Dążenie do harmonii od czasu do czasu przeciętej okresem rozwoju, twórczości, przygód – oto mój ideał szczęścia.

A więc z rzeczy praktycznych: aby powrócić do równowagi trzeba się uspokoić. Nie na zawsze – na trochę. To wymaga przede wszystkim dyscypliny i uważnego spojrzenia. Odrobiny dystansu dającego luz. Określenia swoich granic. Tylko tym sposobem możesz odnaleźć swoje szczęście, bo do szczęścia potrzebne są nie tylko zmiany.

Co Ty o tym myślisz? Pytania w formie komentarzy mile widziane.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *