Jak poradzić sobie z kimś, kto pije

pijany_2531484Dzień dobry chciałam sie zapytać co mam zrobić z mężem bo pije a ja nie moge sobie z tym poradzić.

Witaj!
Myślę, że najłatwiej będzie, jeżeli napiszesz w komentarzu, jak sobie dotąd próbowałaś poradzić. Wypisz wszystkie sposoby, które stosowałaś, wtedy będzie mi łatwiej się do tego odnieść. Niektóre sposoby są po prostu nieskuteczne, inne wymagają długotrwałego i konsekwentnego stosowania.
Oczywiście musisz sobie zdawać sprawę z tego, że największy problem z alkoholizmem i innymi uzależnieniami polega na tym, że chora osoba często po prostu nie chce się leczyć. Co więcej, mówimy o osobach dorosłych, które mają prawo do decydowania o swoim losie.

Wpływ innych, nawet najbliższych, jest zawsze ograniczony. Tak samo, jak masz ograniczony wpływ na to, czy facet, który Ci się podoba Cię pokocha, tak samo masz ograniczony wpływ na to, czy alkoholik zacznie się leczyć.

Jeżeli jeszcze ktoś z Was, drogie Czytelniczki i Czytelnicy, chciałby zadać mi powyższe pytanie, zachęcam do wpisywania sposobów, które nie zadziały. Dowiecie się, dlaczego mogło się tak stać.

Zapraszam do dyskusji i komentowania.
Komentowanie na tej stronie jest w 100% bezpieczne, podany email się nie wyświetla, a imię można wpisać dowolne 🙂

Pozdrawiam Cie bardzo serdecznie,
Justyna

Post Tagged with , ,

4 komentarze so far.

  1. Ala pisze:

    Witam.
    Mam podobną sytuację, próbowałam pomóc mężowi prowadząc długie rozmowy na temat jego uzależnienia, pocieszać go, znalazłam numer i adres przychodni do której go umówiłam, był na spotkaniu cztery razy i powrócił do picia;-(, obiecuje za każdym razem, błaga mnie o kolejną szansę ,a ja kolejny raz mu ufam i tak na okrągło. Problem męża nasila się za każdym razem coraz głębiej, najgorsze jest to, że nie trafiają do niego już żadne argumenty, a przecież mamy wspaniałego mądrego synka który patrzy na tę całą chorą atmosferę-swoimi smutnymi oczyma;-(

    • Justyna_Jannasz pisze:

      Niestety, zdaje się, że najłatwiej jest wziąć się za siebie i rzucić picie gdy robi się naprawdę źle – gdy grunt się pali pod nogami. Jedną z takich sytuacji jest rozstanie, ale to ekstremum, na które można się zdecydować dopiero, gdy się ma absolutne przekonanie o gotowości do takiego kroku. Nieraz jest to niestety konieczne. Uzależnienie to niestety ciężki przeciwnik. Ale spokojnie. Dużo można osiągnąć także bez takich drastycznych kroków. Ale potrzebna jest bardzo duża konsekwencja i dotrzymywanie wszelkich obietnic, a jeszcze bardziej – panowanie nad tym, co się zapowiada. To i dla Ciebie może być wspaniała szkoła dojrzałości. Jeżeli go kochasz, a z ciepłego tonu w jakim piszesz wnioskuję, że tak jest, przestań wierzyć w jego obietnice że będzie inaczej gdy prosi o szansę. Nie ma sensu zawracać sobie głowy obietnicami i postanowieniami, jeżeli się nic z tym nie robi (lub niewiele). Może niech najpierw zacznie chodzić na terapię, a potem niech obiecuje. Powiedz mu, że nie chcesz już słuchać tego, tylko interesują Cię konkrety. Przestań go pocieszać, a zwłaszcza uprzyjemniać mu chwile, gdy jest cierpiący na kacu. Po prostu zajmij się wtedy swoimi sprawami. Najlepiej w ogóle nie rozmawiaj o nałogu, chyba że w kontekście zdrowienia, to znaczy, co zamierza zrobić, żeby wyzdrowieć, lub jakie odnosi sukcesy w zdrowieniu. Absolutnie nie polecam rozważania przyczyn, dlaczego akurat tym razem się napił. Zresztą właściwsze jest pytanie o to PO CO ktoś się upija, bo w uzależnieniach chodzi o takie zastępcze próby radzenia sobie z różnymi sytuacjami.
      Dyskusje dotyczące tego ile się wypiło, z kim, jakie się miało przygody i przeżycia po alkoholu i dlaczego alkohol jest fajny warto ucinać. Myślę też, że przydatne jest pamiętać o zasadzie „minimum zrzędzenia, maksimum okazywania miłości”. Miłości, która nie pomaga trwać w uzależnieniu. Pozdrawiam Cię cieplutko, mam nadzieję że wszystko się Wam ułoży i Synek będzie dorastać w pełnej, szczęśliwej rodzinie.

  2. agnieszka pisze:

    A u mnie byl czas kiedy z mężem mogłam jeszcze porozmawiać i cokolwiek docierało. Jednak obecnie nie chce rozmawiać wychodzi z domu unika kontaktu. Rok temu się zaszył ale to chyba nie polepszyło sytuacji i obecnie sytuacja w domu jest nie do wytrzymania. Ciche dni ciągle kłótnie. Potrafi wtedy nie pić a le jak jest lepiej to znów pije. Jak twierdzi ma ponad 40 lat i ma prawo. Ja byłam kilka razy u psychologa troche pomogło na opanowanie moich emocji ale później jak mąż się wyprowadził . Chyba myślałam że nie mam dla kogo. Dziś mieszkamy razem ale nie jest lepiej. Groził rozwodem. On.

    • Justyna_Jannasz pisze:

      Niestety substancje zastępcze nie likwidują nałogu, na ogół są nieskuteczne. O tym dlaczego, pisałam szerzej już kiedyś. Nałóg nie znika, tylko człowiek bardzo się męczy. Alkoholizm to choroba wynikająca z ucieczki przed lękiem. Wszyte substancje lęk potęgują (umrzesz jak się napijesz). Słyszałaś na pewno powiedzenie, że najlepszą obroną jest atak? No to właśnie on coś takiego chyba robi. Myślę że gdyby się zdecydował na terapię, ktoś mógłby mu pomóc przezwyciężyć strach i lęk, którego może w nim być dużo. Pokażą mu, jak się to robi bez picia i błędnego koła. Można przestać się męczyć. Możesz przekazać mu moje słowa, może to go zachęci. Serdeczności!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *