Jak się pozbyć obsesyjnych myśli o byłym partnerze

A co jeżeli już doszło do rozstania? Jak je przeżyć?

Witam,
Dla mnie największym problemem są obsesyjne myśli. Myślę o partnerze bardzo dużo w ciągu dnia, choć zdecydowałam się z nim rozstać i nie podtrzymuję już z nim kontaktu. Cały czas mam poczucie jakby mnie przyciągał. Chciałabym się z tego wyrwać, ale nie wiem jak poradzić sobie z tymi myślami, jak je wyplewić i raz na zawsze ‚wyrzuć’ tę osobę z mojego życia.
Będę wdzięczna za jakąkolwiek wskazówkę 🙂
Pozdrawiam,

Rozstanie z kimś, kto był ważny, wiele osób odczuwa jako porażkę. Trafia ono w różne czułe punkty, głównie w te miejsca, które wiążą się z naszą niską samooceną. W głowie rozbrzmiewają głosy, na ogół z dzieciństwa, zasłyszane od rodziców w chwili gniewu. Na ogół straszące, oceniające nas, prorokujące naszą przyszłość.
Warto pracować nad głosami z przeszłości i nad swoją samooceną. Przekonania, które kiedyś ktoś nam wmówił, nie są prawdą. Również i czyjeś proroctwa nie są prawdą – przecież nikt nie zna przyszłości. Jeżeli jednak przyjmiemy je za prawdę i postępujemy zgodnie z nimi, to się prawdą staną. Jednak przekonania to tylko myśli, a myśli można zmienić. To tak jak gra „w kolory” – pamiętasz z czasów przedszkola? Jedna osoba rzuca piłkę i mówi kolor. Druga piłkę łapie. Ale na „czarny” – nie łapie.
Tak samo jest z przekonaniami i ocenami, które ktoś Ci podrzuca. Możesz je łapać – jeśli są dobre. Ale gdy są „czarne” to ani się waż! Na tym mniej więcej polega część pracy po rozstaniu – na budowaniu własnej samooceny.

Obsesyjne myśli nieraz prowokują nas do destrukcyjnych działań – wysyłania złowrogich lub rozpaczliwych smsów, obgadywania go, podjeżdżania pod jego dom i zaglądania w okno, sprawdzania czy się z kimś innym spotyka, czasem nawet zdarzają się przypadki złośliwego niszczenia różnych rzeczy, które należą do byłego. Jeżeli masz takie pokusy pamiętaj – uczucia to jedno, a to, co z nimi zrobisz, to drugie. Za swoje czyny jesteś odpowiedzialna i mogą zaszkodzić głównie Tobie. Przede wszystkim, naprawdę nie mają one żadnego wpływu na to, że były się zmieni.

Rozstanie z kimś, kogo kochaliśmy, to żałoba. To jest coś, co się przeżywa. Głęboki smutek, żal, złość, obsesyjna chęć, by dawne czasy wróciły, nawet gdy było źle. Przeżywamy ją nawet wówczas, gdy rozstanie było racjonalnie całkowicie uzasadnione i nie wyobrażaliśmy sobie ciągnięcia tego dalej. Nie ma sensu wówczas udawać, że jest wszystko dobrze. Smutek w takiej sytuacji jest jak najbardziej normalny, a nawet potrzebny. Daj sobie czas na przeżycie tego.

Inna strona takiej żałoby jest taka, że dzięki niej porządnie zamykamy jeden rozdział, aby zrobić miejsce na nowy. Jeżeli tego nie zrobimy, jeżeli będziemy dalej żyć tym dawnym, nieudanym związkiem, na żaden nowy nie będzie miejsca.

Jak sprawić, żeby zamknąć związek, który się skończył w realu, ale nie w naszej głowie?
Mój sposób na to (bo parę razy w życiu mi się to zdarzyło) polega na tym, że konfrontuję się z rzeczywistością. To znaczy, mimo przykrości, jaką mi to sprawia, przyglądam się faktom. Nawet je sobie wypisuję na kartce i wieszam w widocznym miejscu. Co on zrobił, co powiedział i dlaczego ten związek się zakończył.
Po drugie, przypominam sobie, na co zasługuję w życiu, na jaki układ, na jakie słowa i na jaki związek.
Po trzecie, zachowuję przynajmniej przez jakiś czas abstynencję. Nie dzwonię, nie piszę, nie spotykam, nie bywam w tych samych miejscach.
Po czwarte, daję sobie czas i miejsce na przeżycie swojej żałoby i powoli zaczynam cieszyć się, że moje życie otwiera się na kolejny, na pewno piękniejszy rozdział.

A Ty? Masz jakiś sposób na obsesyjne myśli o byłym? Podziel się!

Pozdrawiam Was ciepło i już trochę wiosennie,
Justyna

Post Tagged with , ,

5 komentarzy so far.

  1. Anonim pisze:

    Zmagam się właśnie z tym samym problemem. Huśtam się między tym co czuję a tym, co wiem, że czuć powinnam. Nie chce mi już gadać o tym z przyjaciółmi, bo chyba mają dość. Nie rozumieją jak mogę mieć jeszcze jakieś ciepłe uczucia do TAKIEJ osoby. Nie pękam w sprawie podjętej decyzji, ale tęsknoty za tym, co było dobre i za bliskością, nie umiem uciąć jak nożem. Dziś otworzyłam życzenia od Pani i trafiłam na ten właśnie artykuł. Justyna czuwa! 😉

  2. Renata pisze:

    To prawda, że po rozstaniu myśli kołaczą się nieustannie. Łatwo pisać wtedy, ze trzeba pracować nad samooceną. Przekonałam się, ze ona wynika z wczesnego dzieciństwa, dlatego uzdrawianie należy rozpocząć od uzdrawiania właśnie dzieciństwa. To w tamtym okresie nabywamy negatywnych wzorców, które powtarzamy przez całe swoje życie…Okres partnerstwa jest sprzyjającym momentem „wykazania” się tamtymi umiejętnościami funkcjonowania.

    Ważnym jest zaakceptować obecny stan takim jakim jest, a potem wybaczenie byłemu partnerowi i przede wszystkim sobie, bo jak zrozumiałam Anonimie, pogrążając się w negatywnych myślach w taki sposób się karzesz. Nadal zasilasz swoją energią były związek. Zadaj sobie pytanie: do czego jest Ci ten żal potrzebny? Przecież rozstałaś się z ważnych powodów, więc, dlaczego tęsknisz? To takie samooszukiwanie się jeśli wypierasz w podświadomość rzeczy złe- a one były przecież przyczyną podjęcia decyzji o rozstaniu. Żal i tęsknoty nic nie dają oprócz samowyniszczenia. Zabijają w nas to co najlepsze. Wysysają całą pozytywną energie, którą można przeznaczyć na coś cudownego, fantastycznego…

  3. werka pisze:

    To jest BARDZO TRUDNE – nic nie robić po przecięciu. To jest moim zdaniem elementarny sprawdzian szacunku do samej siebie, miłości własnej, swojej podmiotowości 🙂 Bo JA jestem ważniejsza. JA mam prawo chcieć dobrego i lepszego dla siebie i mam prawo (DAJĘ SOBIE TO PRAWO, PRACUJĘ NA NIE, REALIZUJĘ JE) dać sobie dobro :)) MAM PRAWO, A NAWET OBOWIĄZEK, najuczciwiej, bez samooszukiwania i fantazmatów IŚĆ SWOJĄ DROGĄ. ŻYĆ W SPOKOJU, z wewnętrznym uśmiechem. Zasługujemy na to ukojenie 🙂 Czego wszystkim i sobie życzę. (napisałam to w dziś, w 6 roku terapii DDA. 6 lat temu nie umiałabym tak myśleć i czuć 🙂 A WARTOOO!!

  4. Mateusz z Niemiec pisze:

    A ja jestem facetem i mnie zostawiła kobieta bo byłem zbyt zazdrosny, byliśmy razem rok a ja ją nadmiernie kontrolowałem bo nie ufałem jej do końca gdyż mnie pare razy okłamała i po prostu się bałem ze kłamie dalej, aż w końcu powiedziałem jej ze to ja zrywam i ze mam dosyć a ona to przyjęła z uśmiechem potem wróciłem do niej z płaczem i prosiłem o przebaczenie, ona mi wybaczyła, w ten sam dzień wróciłem do domu i zadzwoniłem do niej żeby się zapytać kogo zaczęła obserwować bo widzę ze na instagramie coś się zmieniła i wtedy to ona zerwała tylko już nie odbiera ani nic, dzwoniłem do niej ostatnio powiedziała ze rok ze mną był śmieszny i ze ona teraz bardzo dobrze się bawi bo ja jej niby nigdy na nic nie pozwalałem, siedzę i płacze codziennie bo bardzo ją kocham a na myśl ze właśnie chodzi po imprezach i bawi się z innymi serce mi pęka to moja pierwsza miłość i strasznie mnie boli tak bardzo chciałbym do niej wrócić i powiedzieć jej ze się zmienię i ze będę inny, płacze nawet teraz jak to pisze, a ostatnio napisałem do niej e-mail bo wszędzie mnie zablokowała a ona odpisała żebym zostawił ją w spokoju ze jestem jakiś pojebany i że świetnie się czuje teraz jest wolna jak ptak może robić na co tylko ma ochotę i …… ja już półtorej miesiąca nie mogę się pozbierać bo tyle trwa to ile nie jesteśmy razem, chce ją z powrotem bo nikogo innego nie Chcem ale ona chyba mnie już nie kocha, cały czas przypomina mi się jak siedzimy i patrząc sobie w oczy obiecujemy ze jesteśmy tylko dla siebie i na zawsze i ………. ja często miałem myśli samobójcze

    • Justyna_Jannasz pisze:

      Och, zazdrość i kontrolowanie to trudny temat. Chyba napiszę o tym znów w niedługim czasie. Wszystko zależy, czy partnerka faktycznie daje Ci powody do zazdrości, czy też widzisz je w sytuacjach, które są zupełnie normalne. Jeżeli ta partnerka faktycznie daje Ci powody do zazdrości, być może nie warto za nią płakać. Miłość jest wtedy, gdy czujemy że rośniemy, a nie gdy coś nas niszczy. Gdybyś miał znów takie załamanie z myślami samobójczymi, koniecznie z kimś serdecznym i życzliwym pogadaj. Albo wybierz się do specjalisty, który Ci pomoże. Pomyśl, że czasem jest burza i trudno uwierzyć, że kiedykolwiek jeszcze wyjrzy słońce, ale potem ono się zza chmur pojawia… Nawet w złych chwilach jest nadzieja, że wiele jeszcze się zmieni.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *