Jak zamknąć toksyczny związek?

złamane-serce_21321733Droga Justyno!
Jestem dwa lata po rozstaniu. Wydawało mi się, że czas leczy rany, w pewnym momencie nawet zdawało to egzamin, jednak od jakiegoś czasu jest coraz gorzej. Mój związek był wręcz podręcznikowym przykładem związku toksycznego, wraz ze wszystkimi okolicznościami dodatkowymi, tzn. problemy w rodzinie, depresja, nerwica i \”książę na białym koniu\”. Rozumiem i wiem, co się ze mną dzieje, wiem też, co powinnam zrobić, nie mam jednak pojęcia, JAK mam to zrobić. Pamiętam o wszystkich krzywdach, jakich doznałam i dlaczego się rozstaliśmy, mimo to nie potrafię nikogo pokochać tak, jak kochałam jego, i choć zarówno moje wymagania, jak i samoocena są ustabilizowane, nie wiem, czy ktokolwiek będzie jeszcze w stanie wzbudzić we mnie takie uczucia. Czuję się bardzo zagubiona.

Witaj!

Twoje pytanie co prawda nie wiąże się bezpośrednio ze współuzależnieniem, jednak pośrednio owszem, bo nieraz rozstanie jest jedynym wyjściem gdy partner jest uzależniony, a moment rozstania bardzo rzadko oznacza zakończenie całej sprawy. Dlatego postanowiłam się do niego odnieść. Uważam jednak, że każda taka sytuacja i każda historia zasługuje na indywidualne potraktowanie, dlatego gdybyś miała bardziej szczegółowe pytania na ten temat, proszę pytaj – w komentarzu (Twoja anoninowość zostanie zachowana w 100%) lub indywidualnie poprzez konsultacje.

Piszesz, że wiesz, co powinnaś zrobić. To znaczy, co powinnaś zrobić?

Bardzo często, gdy staramy się poradzić sobie z jakimś problemem, gromadzimy wiedzę na ten temat, wydaje nam się, że wszytko już wiemy, a potem, gdy przychodzi co do czego, nie wiemy jak dokonać tego cudu, żeby teoretyczną wiedzę wcielić w życie.

Dobrze znam ten stan. Utknęłam w nim wiele razy. Moim zdaniem to oznacza, że wiedza jest jeszcze powierzchowna, zbyt teoretyczna. Niestety, aby zrozumieć siebie głębiej, trzeba spotkać się twarzą w twarz z prawdą, która nieraz jest bolesna. Powiedzieć sobie rzeczy, które nie są przyjemne. Podłubać w żywych ranach. Bez tego nie wyciągnie się tkwiących głęboko cierni.

Proces ten jest najtrudniejszy, gdy przechodzi się przez niego samotnie, choć da się i tak. O wiele łatwiej, gdy jest ktoś, kto wie o co chodzi i naprowadzi Cię na właściwe pytania. Pamiętaj, chodzi przede wszystkim o pytania, bo odpowiedzi są już w Tobie. Wystarczy, że się do nich dokopiesz.

Pozdrawiam Cię bardzo serdecznie i pozdrawiam wszystkich tych, którzy mieli dość siły i odwagi, by zrezygnować z niszczącego związku. Jeszcze goręcej pozdrawiam dzielne osoby, które ze świadomego wyboru trwają w trudnych związkach i nie dają się mimo wszystko!

Justyna

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *