Siła bezsilności


Kurs i podręcznik O krok dalej od zaklętego kręgu, autor Justyna Jannasz

Chcę się z Tobą podzielić pewnym pomysłem, który bywa ratunkiem w sytuacji, gdy czujesz się całkowicie bezsilna i bezradna.

Męczy mnie bierność, niezdecydowanie, brak siły do walki z przeciwnościami losu. Kiedyś pełna energii, pomysłów teraz zdołowana, nie wierząca we własne możliwości…

Takie skargi docierają do mnie często.
I wiem, że to prawda. Długotrwały stres, ciągłe i nawarstwiające się kłopoty, brak pomocy ze strony najbliższych… to naprawdę może człowieka wykończyć. W pewnym momencie czujesz się bezsilna…

Teraz podzielę się z Tobą sekretem, który znają te osoby, które systematycznie i konsekwentnie oddalają się od zaklętego kręgu współuzależnienia.

Otóż, prawdopodobnie Twoja energia gdzieś ucieka. Zużywasz ją na rzeczy, które wcale nic Ci nie dają, na przykład na zamartwianie się, na denerwowanie się o to, co zrobi Twój partner, na przeżywanie cierpienia, być może na poświęcanie się. To odruchowe reakcje, nawykowe reakcje, które wzmacniają Twoje poczucie bezsilności.

I co z tym zrobić? Możesz wyrobić w sobie inne nawyki, nauczyć się zachowywać tak, by mieć coś z tego życia, by toczyło się ono zgodnie z Twoją wolą, przynajmniej w tym niewielkim zakresie, w jakim w ogóle człowiek ma wpływ na swoje życie.

Pomyślisz, że zmienianie nawyków bardzo długo trwa?
Niekoniecznie. Co innego, gdy sama zmagasz się z nimi metodą prób i błędów. Co innego, gdy ktoś dzieli się z Tobą sposobami, które pozwalają to przyspieszyć. To są proste rzeczy, mało kto jednak o nich wie.

Sekret walki z poczuciem bezsilności jest tak prosty, że budzi wzruszenie.

To jedno zdanie powtarzanej afirmacji:
„Jestem bezsilna i stąd bierze się moja moc.”

Pamiętaj: jesteś bezsilna, ale nie bezradna. Możesz być szczęśliwa. A na razie – rozluźnij się. Gdy akceptujesz swoją bezsilność, wszystko jest na dobrej drodze. Gdy się rozluźniasz i przestajesz nerwowo walczyć, Twoja cenna energia gromadzi się w Tobie i nabierasz sił. To paradoks, ale tak właśnie jest.

Jeżeli poznałaś ten sekret wcześniej, napisz proszę w komentarzu, ile Ci dało poznanie tego sekretu.

Pozdrawiam Cię bardzo serdecznie,
Justyna

PS. Kolejnych 45 sekretnych sposobów poznasz w kursie, który jeszcze do soboty jest dostępny na specjalnych, premierowych warunkach.

5 komentarzy so far.

  1. anita pisze:

    Dziękuję za słowa otuchy,niestety nie jestem w stanie opłacić kursu,jestem( mam nadzieje chwilowo) bez pracy.BARDZO DZIEKUJĘ za wszystkie publikacje ,które przeczytałam od a-z,są bardzo trafne i bardzo pomogły zrozumieć mój problem ,postawiłam sobie diagnozę,a wiemy, że to jest najważniejsze w procesie leczenia.Myślę,że z Twoją pomocą powolutku wyjdę poza kamienny krąg.

  2. Małgorzata pisze:

    Witaj,

    co mi dało poznanie sekretu….bardzo wiele zobaczenie swiatla ,slonca ktore tak na prawde wciaz swieci..uwolnienie i zgode w sobie na to tak bylam bezsilna ale nie bezradna i ta sila dala mi mozliwosc zawalczenia i o siebie i o mame i udalo nam sie….dziekuje tobie za weszelkie materiały one wciaz mi duzo daja pomagaja…ucza…dziekuje

  3. Zofia pisze:

    Witaj.
    Nie chcę użalać się nad sobą ale już mam wszystkiego.Chyba dopada mnie depresja wskutek długotrwałego stresu.Nie potrafię ruszyć z miejsca, co tydzień obiecuję sobie, że pójdę do poradni dla współuzależnionych.Ale niestety brak mi sił.Ciągle z mężem się kłócimy.On mi strasznie działa na nerwy.Co zrobię to zawsze jest źle.Nie tak powiedziałam, nie tak zrobiłam itp. Mąż pije w weekendy aż do nieprzytomności.Musi odreagować czas od poniedziałku do czwartku.A że jest kierowcą to te 4 dni musi być trzeźwy.Picie zaczyna się w w piątek po pracy.Do niedzieli wieczora pije i trzeźwieje non stop.W tygodniu gromadzi zapasy alkoholu, który to wypija samotnie (w piwnicy) lub w towarzystwie (pod sklepem)w weekend.Do tego dochodzi gra w tzw.jednorękiego bandytę (hazard)!
    Wykańczam się nerwowo ale nie mam już siły żeby działać. On nie chce się leczyć bo uważa, że to ja jestem głupia i ciągle się czepiam.
    Choruję na nadciśnienie, biorę mocne leki, jestem pod stałą obserwacją kardiologa, bolą mnie stawy, nic mnie nie cieszy.Mąż zabrania mi wszelkich kontaktów na zewnątrz, z pracy nie mogę się spóźnić bo już wielki krzyk.Dobrze, że chociaż mam stałą pracę.
    Dzisiaj mam wolne, myślałam, że pójdę do poradni ale nie mam siły, nawet nie chce mi się dokładnie posprzątać mieszkania.Wszystko jest na mojej głowie, mąż nie ma żadnych domowych zajęć poza oglądaniem tv.Potrafi siedzieć lub leżeć przy tym pudle nawet po 18 godz. Jak to zmienić? Czy jest jakaś szansa na lepsze życie.?
    Zofia

    • Justyna pisze:

      Zofio,
      Oczywiście, że jesteś zmęczona i zestresowana. Wobec pewnych rzeczy możesz czuć się bezsilna. Nic dziwnego, skoro żyjesz w takim młynie. Natomiast owszem, wiele można tu zmienić i żyć szczęśliwie.
      Przede wszystkim, dla wielu osób pójście do poradni po raz pierwszy nie jest wcale wielką frajdą, tylko trudnym przełomem i odważnym krokiem. To wiąże się z dużym stresem. Jeżeli oprócz tego jesteś przytłoczona całą resztą, być może nie jest to coś, od czego musisz zacząć. Na pewno wizyta w poradni, jak również włączenie się do grupy Al-Anon będzie dla Ciebie dużą pomocą. Jeżeli jednak nie jesteś do tego gotowa, jeżeli np. się tego obawiasz, być może najpierw lepiej oswoić się z tym pomysłem, a dopiero potem iść.
      Po drugie, łatwiej jest podejmować odważne wyzwania, gdy się czuje, że się właśnie tego bardzo chce oraz – że nie ma się innego wyjścia. Jak jest w Twoim przypadku? Jeżeli nie robiłaś jeszcze ćwiczenia „Bilans zysków i strat” – to zrób.
      Jeżeli potrzebujesz „odpoczynku w pigułce” – zapraszam Cię na sesję relaksacyjną i lekcję radzenia sobie ze stresem.

      Być może przyda Ci się wiedza. Rozeznanie własnej sytuacji i wiedza na temat tego, co Cię spotyka da Ci perspektywę, dzięki której będziesz się mniej martwić i łatwiej Ci będzie coś zrobić. Tu na tym blogu wiedzy trochę jest.

      Myślę, że pod opisem Twojego życia jeszcze wiele z nas mogłoby się podpisać – czy to obecnie, czy w przeszłości. A jednak wielu się udaje, więc… głowa do góry!

      Zapraszam Cię też na czat – na prawym pasku na samym dole, od 16:00 do 17:00 w czwartek, czyli teraz trwa!

  4. Estera pisze:

    To takie proste a takie trafne! Często wyciszam się właśnie po to by „urosnąć w siłę” by „wzmocnić się” ! 🙂 Pozytywne myślenie to podstawa zawsze tak uważałam ! Jak już wspominałam jestem dopiero na początku tej drogi, próbuję od 3 lat pomóc mężowi! Na ok. 8 miesięcy nawet uśpił moją czujność bo przyznał się do tego, że ma problem z alkoholem, potem pozwolił sobie na raz i notorycznie częstotliwość zwiększała się! Znowu pije co 2,3 dni niewiem co zrobić ! Ale czuję, że mi pomożesz :))) Nie raz nazywałam go wampirem energetycznym, gdyż przez jego uzależnienie wysysał ze mnie dosłownie energię… Czuję, że muszę na nowo odnaleść w tym wszystkim siebie i wtedy jeśli będzie chciał spróbuję mu pomóc i być jego wsparciem w drodze do oczyszczenia, bądź jeśli moją pomoc odrzuci i nie zobaczy problemu, usunę się z jego drogi do destrukcji 🙂 Na pewno nie pójdę za nim na dno… (gdyż powoli mnie tam ciągnie) To niesamowite, że natrafiłam na tę stronę! Jest niesamowita !

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *