Konkrety. Jak można pomóc osobie uzależnionej.

„Mój mąż ma bardzo trudny charakter, do tego ostatnimi laty nadużywa alkoholu. Prokuratura skierowała sprawę karną za znęcanie się nad rodziną do sądu sprawa jest w toku.
Zgłoszony jest też na leczenie odwykowe, nic sobie z tego nie robi. W międzyczasie on w swojej desperacji założył sprawę rozwodową. Ja bardzo chciałabym mu pomóc, nie chcę rozwodu z uwagi na swój światopogląd. (jesteśmy małżeństwem 30 lat).
Chodzę na terapię dla współuzależnionych, trochę zmieniłam swoje podejście, swoją kontrolę nad nim jest mi trochę lżej, ale wciąż ciężko. Jak sobie i jemu pomóc?”

Oto kolejny raz stajemy przed sytuacją, w której facet jest uzależniony i nie chce nic z tym robić, a kobieta próbuje coś zrobić, chce mu pomóc i napotyka na mur.
Oczywiście, masz prawo chcieć z nim być. Masz swój światopogląd. To dobrze. Gorzej, że w Wasz układ wkrada się agresja i przemoc. Moim zdaniem przed przemocą trzeba się bronić i chronić. Czasami w takich sytuacjach rozstanie, przynajmniej czasowe, jest konieczne, dla Twojego bezpieczeństwa. Pamiętaj, że oprócz rozwodu istnieje też separacja, na rozwód możesz się też nie zgodzić. Jeżeli powiesz w sądzie że go kochasz i chcesz żebyście jednak byli razem, albo jeżeli powiesz, że ewentualnie w grę wchodzi separacja, ale rozwód nie, sąd najprawdopodobniej weźmie Twoje zdanie pod uwagę.
To tyle w kwestiach formalnych.

A jeśli chodzi o pomoc jemu i sobie, to wszystko zależy od tego, na ile akceptujesz rzeczywistość i na ile się w tej rzeczywistości odnajdujesz.

On jest alkoholikiem, do tego agresywnym. Jeżeli akceptujesz ten stan rzeczy, jesteś na dobrej drodze, by sobie pomóc.

A jak pomóc jemu? Jeżeli jeszcze tego nie zrobiłaś, obejrzyj wideo do którego dostęp znajdziesz na prawym pasku. Znajdziesz tam podpowiedzi, co można robić, a czego lepiej nie robić, chociaż na ogół się odruchowo robi. Pewnie wiele z tego słyszałaś w czasie terapii, może jednak będzie to przydatne podsumowanie.

Zauważ też, że zarówno alkoholizm, jak i współuzależnienie, to coś, co się wytwarza latami. Nic zatem dziwnego, że wychodzenie z nich trwa również dość długo. Nie można oczekiwać, że problem, który rozwijał się latami, rozwiąże się w ciągu kilku miesięcy pracy. Więc nie ustawaj w pracy nad sobą, jeszcze masz dużo do zrobienia. A jemu daj żyć tak, jak chce, tylko niech Ciebie nie krzywdzi.

Pozdrawiam jak zwykle bardzo serdecznie Ciebie i wszystkich, którzy ten artykuł czytają, jak zwykle też zapraszam do komentowania i dodawania swoich historii
Justyna

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *