Kontrowersyjne uczucia

Uczucia, niezależnie od tego, co je wywołuje, są reakcją na zaspokojenie lub niezaspokojenie różnych naszych potrzeb.
Walka z nimi nie tylko nie ma sensu, lecz nawet jest szkodliwa dla człowieka – zarówno dla psychiki, jak i dla ciała.

Czytałam ostatnio artykuł autorstwa Alice Milller na temat nienawiści, pt.”Czym jest nienawiść” (dostałam w postaci fragmentów bez opisu skąd to pochodzi, więc nie podaję źródła).
Autorka przypomina w nim, że nawet bardzo trudne uczucia, takie jak nienawiść, są o wiele bardziej niebezpieczne, gdy ich sobie nie chcemy uświadomić, niż gdy staniemy z nimi oko w oko.

Alice Miller znana jest w Polsce przede wszystkim dzięki swej książce „Bunt ciała” – o tym, jak dręczenie dzieci odbija się na całym ich dalszym życiu oraz o tym, że wszystkie smutne przeżycia z dzieciństwa, choć wyparte, wpływają na odczuwanie radości życia, traktowanie innych, a wreszcie wychowywanie własnych dzieci.

W zasadzie, chociaż od dawna słyszę, czytam i rozumiem, że wszystkie uczucia są potrzebne i żadnych nie powinno się negować, trudno mi było uświadomić sobie, że może to dotyczyć także nienawiści.

Alice Miller jest autorką kontrowersyjną, ja też nie ze wszystkimi jej poglądami się zgadzam, jednak w tym przypadku jestem skłonna przyznać jej rację i zgodzić się z jej argumentami.

Po pierwsze, nienawiść jako uczucie to jedno, a to, co z nim zrobimy, to co innego.
Po drugie, jeżeli ktoś nas skrzywdził, naturalną rzeczą jest, że będziemy do tego kogoś odczuwać nienawiść.
Po trzecie, udawanie, że nie czujemy tego, co czujemy powoduje, że nasze reakcje na uczucie – które gdzieś w nas i tak pozostaje – wymykają się spod naszej kontroli i mogą obrócić się przeciwko nam samym, lub innym, całkiem niewinnym ludziom.

Uczą nas, że aby się pozbyć nienawiści i złości trzeba wybaczyć.
Alice Miller pokazuje, że nie tędy droga.
Również i w tym przypadku się z nią zgadzam.

Zdrowiej jest przeżywać swoje uczucia, odczuwać je w pełni i powoli je z siebie upuszczać w kontrolowany sposób, niż wybaczać na siłę. Prawdziwe wybaczenie przychodzi samo.
Naszym zadaniem jest jedynie dbanie o siebie i robienie wszystkiego tak, by nam było dobrze. Coraz głębiej wierzę, że gdy mi jest dobrze, mam o wiele większą ochotę sprawiać, by również i innym wokół było dobrze. To nie jest egoizm, tylko naturalna kolej rzeczy. O ile łatwiej jest dawać coś, czego się ma pod dostatkiem!
Dlatego najpierw zadbaj o to, by mieć to, czego potrzebujesz, a dopiero potem z tego dawaj innym.
Najpierw poczuj złość na tego, kto Cię skrzywdził, nie bój się trudnych uczuć. Potem powiedz o tym sobie na głos. Wyobraź sobie, że mówisz o tym także tej osobie, która Cię skrzywdziła. Jeżeli się boisz konfrontacji, albo może mieć to konsekwencje dla Twojego bezpieczeństwa, nie musisz tego robić w rzeczywistości. Ale kto wie, może w pewnym momencie poczujesz w sobie tyle siły, że będziesz w stanie to zrobić. Niekoniecznie teraz. Może kiedyś. Spokojnie i pewnie. To bardzo trudne, wiem, ale też daje ogromną satysfakcję i uwalnia. Przynosi prawdziwe wybaczenie, nie wymuszone, nie ze strachu, lecz pochodzące z siły.

Pozdrawiam i idę się cieszyć wiosennym słońcem 🙂
Zachęcam do komentowania,
Justyna

2 komentarze so far.

  1. agacia_ pisze:

    To prawda Justyno, że jeśli zaprzeczamy naszym uczuciom to po pierwsze nie konfrontujemy się z nimi do końca i ich nie akceptujemy a po drugie one opanują nas w najmniej spodziewanym czasie. Znam wiele osób… a może sama też taka byłam….które mówią, że wszystko jest w porządku ze słyszalnym w głosie bólem i łzami w oczach….
    Wszystkie uczucia są nam potrzebne. One komunikują nam co się z nami dzieje. One są dobre. Nawet złość, gniew czy nienawiść…. Ważne jest co z nimi zrobimy dalej. Czasem jednak tak się zapędzimy w ukrywaniu naszych uczuć, że nic nie czujemy;) a raczej nie umiemy nazwać tego co czujemy….zamykamy się w sobie. Z czasem te uczucia odzywają się w nas… szczególnie te mniej pozytywne i wybuchają z wielką siłą. Wtedy nie jesteśmy już w stanie nad nimi zapanować. Wtedy działamy na oślep i poniekąd krzywdzimy innych… czasem nic nie winnych nam ludzi…. a najbardziej samych siebie.
    Dziś już nauczyłam się przeżywać swoje uczucia… prawie na bieżąco konfrontować się z nimi i komunikować je innym… Dziś jeśli ktoś mnie krzywdzi to jasno i wyraźnie mówię o tym, co w związku z tą sytuacją przeżywam. Nie uciekam, nie chowam w sobie…. nie dopuszczam aby moje zdenerwowanie przeszło w furię….. albo miałabym chodzić i boczyć się i nienawidzić i nic nie mówić….
    Pozdrawiam:)
    Ps. Prześlij tego wiosennego słoneczka kapkę do zimnej Polski;)

  2. dr.kheadman pisze:

    well, feelings are not an emotions, thus, an attempt to explain or to control feelings is problematic. we can or we can not control emotions , like anger or hate . any attempt to control or to learn how to feel seems to me as a huge risk > placing myself under some sort of speculation between me and me.feelings and emotions are not an universal things. each will feel and express as one wish, at least it should.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *