Kto chce wyzdrowieć?

eye-of-the-tigress_19-132059

 

Witajcie!

Miałam ostatnio okazję rozmawiać o tym, co robię, z osobami znającymi się na rzeczy, zajmującymi się podobnymi tematami zawodowo i od dawna. Twierdzili oni, że pomocą dla osób współuzależnionych nie warto się w ogóle zajmować, bo po pierwsze:

  • One NIE CHCĄ SIĘ LECZYĆ – chcą tylko mieć okazję, żeby sobie ponarzekać na swój los. A gdy się wygadają – nic dalej nie robią.
  • Nie chcą się zmienić, co najwyżej życzą sobie, żeby inni się zmienili.
  • Nie są zainteresowane, BY PROBLEM SIĘ SKOŃCZYŁ. Chcą jedynie wykazać się tym, jakie są nieszczęśliwe i jak się poświęcają dla innych, niewdzięczników. Gdy sobie pogadają, wracają do dotychczasowego życia.

Kochane dziewczyny i chłopaki, czy to rzeczywiście prawda? Poznałam już wiele osób, które radzą sobie z tym rodzajem trudności i nie mogę w to uwierzyć. Ale może do mnie trafiają osoby WYJĄTKOWE, które do tamtych terapeutów się nie zgłosiły?

Kto się czuje wyjątkowy – ręka w górę! Poproszę o komentarz z zachętą dla tych, którzy z jakiegoś powodu nie czują, że warto, że można 🙂  Wszelkie przemyślenia mile widziane 🙂

Pozdrawiam Was bardzo serdecznie i wiosennie,

Justyna

 

 

 

8 komentarzy so far.

  1. jola pisze:

    Ja dzięki grupie al anon stanęłam na nogach wprowadziłam pewne zasady i nie patrzę już co kto myśli tylko informuję.Nam nie jest łatwo jak czytam taki artykuł to myślę, że jeżeli my współuzależnioni jesteśmy bez rokowań, to może drodzy psychologowie próbują wyleczyć alkoholików.Moze z nimi pójdzie im łatwo.Wszystko jest fajnie jak patrzy się z zewnątrz.Teraz znam problem alkoholizmu z dwóch płaszczyzn.Niestety z chorobami jest tak że najlepiej poznasz ja na własnym doświadczeniu.Mozesz być swoim najlepszym lekarzem.Jak patrzę na społeczeństwo to każdy z nas w różny sposób ucieka od rzeczywistości.Malo jest ludzi którzy są przytomni w czasie dnia.
    Ja w swoim życiu miałam szczęście trafiać na mądrych ludzi którzy dużo mnie nauczyli.Wymagali dużo ale b. pomogli.Czasami trzeba wiedzieć jak dotrzeć do człowieka nie jest to praca normalna.Trzeba mniec w sobie ten dar empatii,i wpływu na drugą osobę.

    Pozdrawiam jola

  2. Ala pisze:

    I tu mam podzielne zdanie na ten temat…
    Owszem są kobiety które tylko przychodzą wyżalą się..i odchodzą.. bo uznają ze inni też tak mają..
    A moze nawet gorzej…i jakoś z tym żyją..
    Ale dlaczego coś nie zmenić?
    Tak jak ja zaczęłam 1,5 roku temu od siebie 😉
    Mam 25lat..
    Uważam ze warto pomagać…bo nigdy nie wiadomo czy nie znajdzie sie ktos kto chce cos zmienic..

    • Justyna_Jannasz pisze:

      Brawo! A co konkretnie poleciłabyś komuś, kto się waha czy coś zmieniać czy nie? Co dla Ciebie było przydatne?

      • Al. pisze:

        Dla mnie terapia jest przydatna.. w pewnych momentach oczy się otwierają i można szybko zobaczyć jak było się manipulowanym przez alkoholika. Mam męża nie pijącego pochodził pół roku na terapię jakieś 3 lata temu.Zapija raz na pół rok…Na dzień dzisiejszy ciężko było męża namówić na terapie.. Musiałam się ostatnio wyprowadzić z domu po jego zapiciu.. Do wszystkiego trzeba dojrzeć.. Nie da się zmieniać na siłę.. trzeba być wewnętrznie przekonanym do zmian.. I pewnym siebie że chce się być szczęśliwym.
        Dla mnie najważniejsze jest dobro dziecka..
        Nie chce aby ono kiedy kolwiek w życiu powiedziało
        że nie poświęciłam mu tyle uwagi
        co skupiałam się na mężu pijącym.

      • Ala pisze:

        Dla mnie najważniejsza jest terapia..
        Można zobaczyć jak było się manipulowanym przez alkoholika.
        Można chcieć zmieniać dużo rzeczy…
        Ale czy tak na naprawdę jesteśmy w stanie być wytrwałe ???
        I tu moim zdaniem terapia..czyli wsparcie terapeuty plus wsparcie kobiet współuzależnionych jest pomocne.
        Wyprowadzając się z domu z dzieckiem od męża który zapił..
        Przyszło mi z łatwością. byłam przekonana czego tak na prawdę chce.. A chciałam być z mężem trzeźwym.. nie pijącym.
        Z czasem stało się to dla mnie bardzo trudne bo dziecko bardzo tęskniło i tu wsparcie terapeuty dodało mi siły..
        Jako że moje postępowanie jest słuszne w dążeniu do szczęścia.
        Moim zdaniem nie da się nic na siłę zmieniać.. trzeba być wewnętrznie przekonanym do zmian..

        • Justyna_Jannasz pisze:

          Zgadzam się absolutnie. I gratuluję Ci odwagi, siły i wytrwałości oraz dobrego terapeuty! Ale z drugiej strony gdy problem narasta powoli, czerwona lampka może się nigdy nie zaświecić. Dlatego warto mieć jakieś punkty orientacyjne, na co się godzisz, a na co już nie. Warto rozmawiać o tym, co dla kogo było taką czerwoną lampką 🙂

  3. jadwiga pisze:

    Dzień dobry.Dziwi mnie trochę ta opinia wśród terapeutów.Sama korzystam z takiej terapii i jestem zadowolona.Bardzo dużo dzięki nim zrozumiałam.Chodzę na terapię i na grupę al-anon już rok,co prawda nie zrobiłam jeszcze jakiegoś konkretnego kroku,ale poznaję izmieniam siebie,żeby być wobec siebie w porządku.Mój mąż jest alkoholikiem pijącym i nie chce się leczyć. Zrozumiałam ,że ja go do tego nie zmuszę.Mogę tylko zmieniając siebie spowodować u męża jakieś zmiany.Na terapii dowiedziałam się o manipulacjach męża i zrzucanie na mnie odpowiedzialności. Teraz staram się sobie z tym radzić,ale pomoc jest potrzebna i terapeuty i koleżanek z grupy jest ważna.Myślę,że dlatego,że ja potrzebowałam pomocy,to ją doceniam.Jest wiele takich osób,ale nie mają odwagi zwrócić się o pomoc.Ale te,które korzystają ze wsparcia są zadowolone.

    • Justyna_Jannasz pisze:

      Prawdą jest, że ci, którzy korzystają z terapii są zadowoleni i w wielu wypadkach udaje im się odnaleźć równowagę życiową i spokój. Zdaję sobie jednak sprawę także i z tego, że tak wiele osób, które z pomocy specjalistów zdecydowanie mogłyby skorzystać, nie robią tego, pod różnymi pretekstami. Zastanawia mnie zatem, co może ośmielić osoby, które nie mają odwagi, do podjęcia pracy nad sobą. Myślę, że takie przykłady, jak Pani, mogą być dla nich bardzo budujące 🙂 Gratuluję więc odwagi, wytrwałości i mądrości. No i życzę, by sprawy w Pani życiu przybrały pomyślny obrót. Pozdrawiam serdecznie!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *