Kto pomoże…

Witajcie!
Pamiętacie taki dowcip:

– Ilu psychologów potrzeba, żeby zmienić żarówkę?
– Wystarczy jeden, tylko że to bardzo długo trwa, bardzo dużo kosztuje, no i żarówka musi chcieć się zmienić. – Głupi kawał i z brodą do pasa, ok, wiem.

No i właśnie o tym chciałam dzisiaj porozmawiać, kto komu może pomóc i w jakich okolicznościach. Oto list, który mnie skłonił do tych refleksji:

Mój mąż jest niepijącym alkoholikiem. Nie pije od 3 lat.
Niestety nie kontynuuje leczenia, nie chodzi na mitingi, nie pracuje nad sobą. Zachowuje się tak jakby pił. Jest wulgarny, nie widzi swoich wad, ma huśtawkę nastrojów. Nie wiem jak reagować na jego zachowanie, jak z nim rozmawiać i jak mu pomóc? Widzę, że nasze relacje są coraz gorsze zwłaszcza że mąż nie jest zainteresowany seksem. Nie pracuje, udaje że szuka pracy. Nasza sytuacja materialna jest szczególnie trudna ponieważ ja też jestem osobą bezrobotną. Myślę że sama potrzebuję pomocy. Co robić?

Oczywiście, żeby dało się komuś skutecznie pomóc, ten ktoś musi chcieć coś zrobić, a następnie naprawdę to zrobić. I wiedzieć, co chce osiągnąć.
Są osoby, które lubią innym pomagać i nie chodzi im wcale o rezultat, tylko o to, żeby sobie popomagać. Bardzo łatwo zamiast pomocnikiem, stać się pomagierem, który ugruntowuje zastany układ i utrudnia jakąkolwiek zmianę. Tymczasem, moim zdaniem, ważny jest cel i skutek. Są też ludzie, którzy lubią, by im pomagano, chętnie tę pomoc przyjmują, chętnie gromadzą wiedzę na temat swoich problemów, ale nic w końcu z tą wiedzą nie robią. Pewnie nie są jeszcze gotowi. Moim zdaniem, także i w tym przypadku ważny jest skutek.

Piszę o tym dlatego, że czasem łatwo zapomnieć, że odpowiedzialność za to, że coś się w moim życiu zmieni, ponoszę tylko ja sama. I ja muszę robić różne rzeczy, żeby się zmieniało. Nikt lepiej ode mnie nie wykombinuje, co to mają być za rzeczy, bo ja siebie najlepiej znam. Inni mogą mi tylko podpowiadać, ale to ja decyduję, czy z tych podpowiedzi skorzystam, czy nie.

Miałam niedawno okazję rozmawiać z panią, która właśnie podobnie jak autorka listu, nie miała za ciekawej sytuacji finansowej. Pracowała dorywczo u prywaciarza, była to praca fizyczna, na godziny, nie zawsze, za to na każde zawołanie i niezbyt pewna. Akurat miałam możliwość zaproponować jej zatrudnienie w zaprzyjaźnionej firmie i ze swoim doświadczeniem nawet by się nadawała. Zajęcie było dobrze płatne, choć głównie oparte na prowizji, za to z absolutnie jasnymi zasadami. Po rozmowie i długim namyśle pani uznała jednak, że nie zdecyduje się, bo żeby się zatrudnić trzeba pojechać najpierw na szkolenie, wydać na bilet, no i nie jest to etat. Nie wiem jaki był rzeczywiście powód, ale no cóż, musu nie ma. Tylko jak pomóc komuś, kto chce pomocy, a potem jej nie przyjmuje?

Dziewczyny i chłopaki! W naszym kraju w ciągu ostatnich 20, ba, 10 lat bardzo dużo się pozmieniało. Mamy Europę, nowoczesność w domu i w zagrodzie, pojawiło się wiele możliwości, o jakich kiedyś nikomu się nawet nie śniło. Tylko brać i korzystać! Co mamy:
– mnóstwo bardzo rozmaitych stanowisk pracy dla ludzi, którzy rzeczywiście chcą i mogą pracować.
– naukę za darmo lub płatną dla ludzi, którzy chcą poprawić swoje kwalifikacje i dostać lepszą pracę.
– urzędy pracy, które działają jak działają, ale też oferują różne możliwości.
Ale to tylko o pracy. A jeszcze mamy takie rzeczy:
– pomoc prawną dla osób mających trudną sytuację (właśnie byłam dziś w swoim sądzie rejonowym i widziałam 2 ogłoszenia o dyżurach darmowego prawnika z października i jedno z zapowiedzią na listopad).
– fundacje pomocy różnym poszkodowanym ludziom
– fundacje prowadzące zajęcia psychologiczno-edukacyjne
– akcje rządowe
– ośrodki terapeutyczne
– grupy wsparcia najrozmaitsze
– mnóstwo fajnych książek napisanych przez rozsądnych ludzi
– rozlicznych terapeutów – jest ich coraz więcej i są coraz lepsi. Także ci płatni. Czasem warto oszczędzić i zainwestować w siebie. Czasem płaci im Unia, fundacja lub miasto, lub ZUS. Wtedy my nie musimy.
– internet – edukację, lektury, kontakty, wsparcie, nawet coaching przez internet działa. Nie mówiąc o poradach psychologów, prawników, ogłoszeniach o pracę i innych wynalazkach.

No dobra, teraz zapytacie, czy te rzeczy w ogóle działają? Wiele z nich sprawdzałam osobiście, na ogół owszem działają. A ponieważ angażują się w nie ludzie, którym zależy, to nieraz funkcjonują naprawdę świetnie.

Ale jak się do nikogo nie zgłosisz, wtedy, jak to mówią, „święty Boże nie pomoże”…

Druga podstawa, to żeby wiedzieć, czego się chce i jaki ma być skutek. Bo inaczej, po czym poznać, do kogo trzeba się zgłosić?

Trzecia podstawa, to zrobić to. Coś zrobić. Nawet jeżeli nie będzie to trafione, to będzie dobre, bo nawet krętą ścieżką można dojść do celu, ale trzeba iść!

Wracając do listu, niestety niepijący alkoholik, który nie pracuje nad sobą, to faktycznie ciężka sprawa. Zresztą taki, który nad sobą pracuje też bywa bardzo trudnym partnerem przez jakiś czas. Dla niego to również musi być bardzo trudne i warto doceniać to, że nie pije, co nie znaczy że trzeba się godzić na wulgaryzmy, chłód i brak starań o materię. Nawet ten nieleczony może jednak Ci pomóc w taki sposób, że jego nieprzyjemne zachowanie skłoni Cię do zrobienia czegoś naprawdę? To, że do mnie napisałaś, to już o czymś świadczy! Gdy już coś się w Twoim życiu odrobinę zmieni na lepsze, podziękuj swojemu partnerowi za ten impuls.

Moja rola tutaj ogranicza się wprawdzie do dzielenia się wiedzą i doświadczeniem, jednak zachęcam Cię do wzięcia pełnej odpowiedzialności za dbanie o siebie. To Ty możesz sobie pomóc, przy podpowiedziach i wsparciu ze strony innych. Zastanów się, co chcesz zrobić i zacznij to robić. Może dobrym początkiem jest konsultacja z terapeutą w najbliższym ośrodku terapii uzależnień? Oni się na współuzależnieniu także świetnie znają. A może weź się uczciwie za znalezienie dobrej pracy? Może pierwszą rzeczą, na którą możesz zwrócić uwagę, to szacunek do siebie samej? Dlaczego Twój facet pozwala sobie na wulgarność. Powiedziałaś mu, że sobie nie życzysz, by przy tobie był wulgarny?

A teraz o żarówce. Będziesz mu w stanie pomóc, kiedy będzie na to gotowy i będzie chciał się zmienić. Powiedz mu coś w rodzaju, słuchaj, gdy będziesz chciał żeby się twoje życie poprawiło, to ja tu jestem i wtedy chętnie ci powiem, gdzie iść. Mogę nawet wcześniej przetrzeć szlaki i będę cię wspierać. Wiem, jak jest Ci trudno, łatwiej Ci będzie gdy będą Cię wspierać inni. Ale to ty sam zdecyduj czy wolisz, żeby było lepiej, czy żeby było coraz gorzej i powiedz mi jak podejmiesz decyzję.

No i zacznij żyć swoim własnym życiem, pracuj nad szacunkiem dla siebie i nad wiedzą o tym, czego chcesz i co Ci jest potrzebne.

Serdeczności dla wszystkich,
Justyna

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *