Mój syn pije, jak mu pomóc?

kqcxf_zvdau-jordan-whittDzisiaj chcę poruszyć temat, o którym właściwie nigdy wprost nie rozmawiałyśmy, choć od czasu do czasu się przewijał.

Jak pomóc dorosłemu synowi, który ma problem z nałogiem? Dlaczego tak trudno jest cokolwiek zrobić? Jakie największe błędy popełniają matki dorosłych lub prawie dorosłych synów, które powodują, że ich dzieci nie mogą się wyrwać ze szponów uzależnienia?

Zacznijmy od rozprawienia się z kilkoma mitami.

1. Trzeba być z marginesu, żeby być alkoholikiem, nie mówiąc o narkomanie. Po pierwsze, uzależnienia takie jak alkoholizm czy narkomania, czy nawet palenie papierosów, nie są czymś zarezerwowanym dla ludzi słabych, głupich, niemoralnych, ani dla tzw. marginesu społecznego, czymkolwiek on jest. Tutaj nie ma żadnej rezerwacji. Piją i narkotyzują się ludzie biedni i bogaci, inteligentni, średni i upośledzeni, z dobrych i złych domów. Coraz częściej uzależnieni ludzie bogaci wcale się nie staczają, tylko niszczą siebie i swoich bliskich pozostając na wysokich stanowiskach i mając wciąż pieniądze. Wrodzone skłonności może i wyjaśniają częściowo dlaczego ludzie się uzależniają, ale przecież nikt się nie bada na te skłonności zanim nie zacznie przyjmować odpowiednich substancji, więc niczego nie tłumaczą. Po prostu – kto sięga po używki, musi się liczyć z ryzykiem uzależnienia.

2. Wystarczy zakaz picia/palenia. Po drugie, jeżeli ktoś wpada w nałóg, to nie da się mu nakazać, żeby przestał. Jeżeli ktoś Tobie jako matce udziela porady, żebyś przemówiła mu do zdrowego rozsądku, a Ty czujesz się z tym źle, to powiem Ci że masz prawo tak się czuć. Nie musisz czuć się winna, że mówisz i mówisz, i nic. Że się wściekasz, martwisz, a tu nic. To po prostu tak nie działa.

3. Wystarczy kochać. Po trzecie, jeżeli słyszysz, że jeżeli młody człowiek jest uzależniony to pewnie dlatego, że rodzice nie okazują mu troski i nie mają dla niego dość serca, to też wcale nie musi być prawda. Różne są oblicza miłości, także tej matczynej. Jeżeli przejawia się ona nadopiekuńczością i usuwaniem najmniejszych przeszkód spod stóp synusia, to taka miłość tylko umacnia uzależnienie. Jeżeli z kolei ktoś bardzo kocha swojego syna, ale nie ma dla niego czasu, to taka miłość również nie pomaga. Ale to wcale nie znaczy, że osoba, która tak działa, nie kocha swojego syna, czy ma złe intencje. Nie. Po prostu nie ma odpowiedniej wiedzy, narzędzi i umiejętności posługiwania się nimi.

Nie pomożesz synowi dopóki w  wierzysz w te mity.

Moim zdaniem ogromnym utrudnieniem dla matek uzależnionych, czy uzależniających się synów są właśnie powyższe popularne mity. Dopóki jesteś przekonana, że tak jest, a do tego Twój syn zaczyna zbyt często pić, lub popala trawę, to pewnie nie raz nie dwa ocenisz sama siebie jako matkę, która a) zaczyna się zaliczać do jakiegoś marginesu, b) nie ma siły przebicia i szacunku u własnego dziecka, c) nie kocha swojego dziecka. Ogólnie mówiąc – porażka. Wychowawcza i życiowa.

Więcej nawet: pewnie wiesz, że Polacy to naród, który często i dużo narzeka. Polacy lubią sobie pobiadolić. Z badań nad poczuciem szczęścia (a specjalizuje się w nich prof. Czapiński) wynika jednak, że Polacy nie na wszystko tak sobie na luzie narzekają. Są sprawy, o których wypowiadają się z dumą i szacunkiem. Tematy takie są dwa: wakacje oraz dzieci. Dzieci muszą być udane. Muszą przynosić rodzicom chlubę. Jeśli tego nie robią, to rodzic czuje się źle. Przeżywa to jako porażkę.

Ja Ci natomiast powiem, że dopóki tak o sobie myślisz, o tej porażce, dopóty nie będziesz w stanie pomóc swojemu synowi ani trochę. Serio. Hołdowanie tym przekonaniom to jeden z największych błędów, jakie popełniają matki, gdy widzą, że z ich synem dzieje się źle.

Nie pomożesz synowi, dopóki będziesz się starać być jak najlepszą opiekunką.

Druga rzecz, przez którą nie będziesz w stanie pomóc swojemu synowi to paradoks mamy leczącej. Gdy dziecko jest chore, mama kładzie je do białego łóżeczka, karmi rosołkiem, gładzi po główce, przynosi i podaje lekarstwa, okłady, smaruje plecy, spędza przy dziecku czas. Każdy, kim mama opiekowała się kiedyś w chorobie pamięta, że było to w sumie (mimo nieprzyjemności choroby) bardzo przyjemne. Większość matek tak właśnie postępuje, gdy ich dziecko jest chore. Tak też postępują gdy chory jest duży syn, a także podobnie postępują z chorymi dorosłymi. Tylko… że uzależnienie oraz objawy choroby alkoholowej czy narkomanii to jest zupełnie inna choroba. Mamine sposoby leczenia powodują, że się nasila, zamiast ustępować. Nie ma tu miejsca na dokładne opisywanie jak to się dzieje, ale tak właśnie jest. Im lepszą jesteś opiekunką, tym trudniej Ci będzie leczyć z uzależnienia…

Nie pomożesz synowi, dopóki będziesz go traktować jak dziecko

Jedną z podstawowych cech matek, które ściągają młodego alkoholika lub narkomana w dół prosto w bagno nałogu, jest traktowanie dorosłego człowieka jak nierozsądne dziecko. Uznanie odpowiedzialności za siebie i swoje życie to jeden z pierwszych kroków do zdrowienia. Jeżeli matka uporczywie przypomina choremu mężczyźnie, że nie musi być odpowiedzialny, że tym, kto czuwa, jest matka, że ona za niego będzie kłamać, kombinować, załatwiać, ratować – tak jak zawsze ratowała i świeciła oczami za swoje małe dziecko.

To oczywiście tylko trzy ważne powody, które utrudniają matkom skuteczną pomoc uzależniającym się synom. Jest ich więcej, ten krótki artykuł nie wyczerpuje całej listy.

Jak zatem skutecznie pomóc synowi, który ma problem z uzależnieniem? 

Mam dla Ciebie w tym miejscu trzy propozycje. Sama zastanów się, na ile mogą być słuszne w Twoim przypadku i skorzystaj z tego, co jest Ci najbardziej potrzebne właśnie w tym momencie, w którym się znalazłaś. Nie musisz robić wszystkiego naraz. Kolejność też jest dowolna. Wystarczy nawet jeden, mały pierwszy krok, byle postawiony już dziś.

1. Zdobądź jak najdokładniejszą wiedzę na temat uzależnień – ich powstawania, mechanizmów neurologicznych i emocjonalnych, które za nimi się kryją. Zyskasz pewność, że to, co robisz, naprawdę sprzyja zdrowieniu.

2. Ucz się kochać swoje dorosłe dziecko autentyczną, zdrową miłością. Miłością dojrzałej matki do dorosłego syna. Miłość mądrze okazywana leczy.

3. Otwórz się przed ludźmi, którzy zrozumieją, przez co przechodzisz i udzielą Ci autentycznego wsparcia. Przestaniesz ulegać presji mitów i nabierzesz sił do działania.

Pozdrawiam wszystkie zatroskane Matki, które pytają „Mój syn pije – jak mu pomóc?” i przesyłam Wam mnóstwo dobrej energii oraz nadziei, że przy mądrych staraniach wiele spraw przybierze pomyślny obrót.

Liczę na Wasze komentarze i napiszcie jak się Wam to podoba.

Justyna

 

 

 

 

7 komentarzy so far.

  1. Dyptuła pisze:

    Mądry,bardzo prawdziwy przekaz.Może mniej siebie będę winić a przede wszystkim, wiem jakie błędy popełniałam,myśląc,że jednak to nie błędy,tylko mój matczyny obowiązek…bałam się kochać dojrzale…Dziękuję

  2. Anna pisze:

    Choroba mojego Syna jest dla mnie koszmarem , a każdy taki artykuł pomaga. Dziękuję za przekazaną wiedzę i proszę o jeszcze. Jestem bezradna , nie wiem gdzie szukać pomocy i jak . Pozdrawiam

  3. Anna pisze:

    Artykuł dużo mi dał do myslenia , dziękuję Anna

  4. Kinga pisze:

    Jestem mamą narkomana. Nie potrafię kochać go zdrową miłością i wiem że mu szkodze ale bardzo go kocham i jestem nadopiekuncza. Szukam wsparcia.

    • Justyna_Jannasz pisze:

      Cieszę się więc że tu trafiłaś. Tu jest dużo matek. Uzależnienie to dziwna choroba, bo opieka nad chorą osobą normalnie właśnie tym jest: opieką. Tu lepiej być aniołem stróżem, który czuwa i kocha, ale też zmusza do uczenia się samodzielności. Pozdrawiam Cię z całego serca 🙂

  5. Halszka pisze:

    Mój syn jest uzależniony od narkotyków. Ma podwójną diagnozę. Jest po terapii w ośrodku w Różewcu. Następnie mieszkał przez 1,5 roku w Hostelu. Po tym czasie wynajął z kolega z hostelu mieszkanie mieszkał samodzielnie kilka miesięcy. Wydawało się, że wszystko wraca na dobre tory. Niestety nie umiał sobie radzić z problemami życiowymi. Nie był przez wszystkich akceptowany w pracy, to był dla niego duży problem. Najgorsze jest to, ze jest bardzo skryty, mógł korzystać ze wsparcia psychologa z hostelu ale nie robił tego. Doszło do tego, że celowo uderzył przechodnia i zażądał pieniędzy. Na sprawie okazało się, że zrobił to celowo by dostać się do zakładu karnego. To nie jest pierwszy jego wyrok. Obecnie wypuścili go i czeka na termin stawienia się do zakładu karnego. Przyjechał do domu, jest bardzo nerwowy, odmówił wykonania testu. Postawiłam jasne zasady, żadnego alkoholu, gdy zobaczę, że jest pod wypływem alkoholu lub narkotyków to wyrzucę za drzwi i z ulicy pójdzie do zakładu karnego. Nie chce pójść do psychiatry ani grupy wsparcia. Nie wiem jak go przekonać. Uważam, że sam sobie nie poradzi. Dałam tez ultimatum, że w ciągu 2 tygodni ma podjąć pracę, żeby zarobił na pobyt w zakładzie bo nie zamierzam wysyłać mu żadnych pieniędzy. Tylko 1 paczka ubraniowa i higieniczna na rok. Najgorsze jest to, że nie ma żadnych celów, planów na przyszłość. Mam wrażenie , że to nie mój syn tylko obcy człowiek. Proszę o jakąś radę jak postępować.
    Po terapii był innym człowiekiem a teraz nie poznaje go. Pozdrawiam

    • Justyna_Jannasz pisze:

      Dzień dobry,
      trudno dawać rady nie znając perspektywy drugiej strony, czyli Pani syna. To przecież on miałby coś ze sobą robić 🙂 Jeżeli ma Pani wrażenie, że nie poznaje Pani swojego syna, to być może warto go poznać, to jest zapytać i usłyszeć co czuje, i powiedzieć mu, co Pani czuje. Takie rozmowy dają nieraz więcej niż zalecenia, ustalenia, porady i działania.

      Nieczęsto udaje się wpłynąć na dorosłego człowieka, żeby zaczął się leczyć. Na pewno próby zmuszania czy przekonywania są najmniej skuteczne. Najskuteczniej działa dobry kontakt z kimś, do kogo osoba uzależniona ma zaufanie i kto jest dla niej autorytetem. Często tym Kimś wcale nie jest ktoś z rodziny, tylko np. ktoś, kto się z uzależnienia wydobył, ale wie jak to jest.

      Jeżeli bliska osoba, na przykład matka, może stać się kimś takim, co jak mówiłam wcale nie jest takie częste, to moim zdaniem dzieje się tak gdy matka: 1) wie co czuje i mówi o tym, 2) utrzymuje kontakt emocjonalny z uzależnionym dzieckiem, akceptuje je jako człowieka 3) szanuje siebie i stawia pod tym względem granice, których konsekwentnie pilnuje, 4) szanuje wybory dziecka, niezależnie czy jej pasują czy nie, 5) oferuje pomoc i wskazówki gdzie/jak ją uzyskać na wypadek, gdyby dziecko dojrzała do skorzystania z niej. Oczywiście zakładam, że dziecko jest dorosłe.

      To nie jest łatwe i często wymaga pracy nad sobą, ale tylko to daje szansę.
      Pozdrawiam ciepło 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *