Na skróty

Witajcie!

Moralizatorzy i różni teoretycy, nieraz mający naprawdę dobre intencje, zachęcają do pójścia drogą na skróty. Nie mam w tym momencie na myśli ułatwiania sobie życia, ani też oddawania się chwilowym przyjemnościom w miejsce odpowiedzialności za przyszłość. Dzisiaj chciałam wspomnieć o niby prostych sposobach na rozwiązanie trudności, które, gdy się do nich przymierzymy na serio, okazują się po prostu zwykłym mirażem, fizycznie niemożliwym do realizacji.

Przykład wzięty z jednej z Waszych wypowiedzi:
„W jednej z książek o współuzależnieniu wyczytałam, iż jedyną gwarancją na wyjście ze współuzależnienia jest porzucenie obsesyjnego zachowania bądź uzależniającego czynnika. Recepta niby prosta, ale strasznie trudna do wprowadzenia w życie. Mówiąc krótko, nawet gdy solennie postanowiłam, że nie będę się już dłużej interesować losami mężczyzny, który strasznie mnie skrzywdził i z którym formalnie nie byłam już związana i nawet z nim nie mieszkałam – to obsesyjne zachowanie prowadziło mnie do tego, że mimo woli nadal się jego losem interesowałam, próbowałam jego życie kontrolować, a nawet mu współczuć.
Po dwóch latach udało mi się jako tako opanować tę obsesję, ale czasami w mojej głowie pojawia się absurdalna myśl, że interesowanie się jego życiem jest moim obowiązkiem! że zaprzestanie interesowania się jego życiem jest nie fair! Wyjaśniam tylko, że człowiek ten nie jest alkoholikiem lecz cierpi na psychozę depresyjno-maniakalną. I właśnie świadomość tej choroby często prowadzi mnie do takich myśli, że jednak nie powinnam zaprzestawać interesowania się jego życiem, bo przecież może mu się coś stać. Jeszcze rok temu wierzyłam w racjonalność tego tłumaczenia, ale obecnie dostrzegam jego absurdalność, gdyż człowiek ten leczy się psychiatrycznie, jest pod opieką dobrego psychiatry, nieźle powodzi mu się materialnie, a nawet związał się z inną kobieta i oczekuje na dziecko.
Niestety mimo dostrzegania absurdu moich myśli, nie potrafię sobie z nimi do końca poradzić.
Stąd moje pytanie: jak „przekonać własny umysł”, aby przestał myśleć w tak irracjonalny sposób? jak poradzić sobie z takimi obsesyjnymi myślami?
Pozdrawiam”

Właściwie teoretyzowanie i chwytanie się prostych rozwiązań jest bardzo kuszące, lecz moim zdaniem niebezpieczne, ponieważ wzbudza nadzieję na szybkie załatwienie sprawy, a potem rodzi bardzo dużą frustrację.

Nieraz zdarzało mi się podejmować próby zrobienia czegoś, co wydawało się banalnie proste, lecz w efekcie okazywało się nawet nie tyle bardzo trudne do wykonania, co po prostu niemożliwe i całkowicie nieskuteczne.
Nauczyłam się (a nauka rodziła się w bólach), że pomysły w stylu „jak się zmusić” czy też „jak się zmienić”, „jak przekonać własny umysł”, nie mówiąc już o „jak nie myśleć” nie są najlepsze, gdyż wcale nie da się mojego umysłu do niczego zmusić. Przed zmianami na siłę czuję instynktowny opór. Jak mi ktoś mówi nie – zaczyna działać prawo przekory. Wydaje mi się też, że te mechanizmy są mimo wszystko zdrowe, nawet jeżeli do pewnego stopnia chcę je kontrolować i oczywiście to robię. Dużo czasu zajęło mi jednak zanim nauczyłam się, że „nie tędy droga”.

Na czym polega droga na skróty? W tym przypadku, na wzięciu dosłownie pewnego skrótu myślowego.

Jeżeli ktoś napisał „porzucenie obsesyjnego zachowania” to miał z pewnością na myśli ZACHOWANIE, czyli to, co robisz, nie to, o czym myślisz. Jeżeli pracujesz nad tym, żeby nie wtrącać się w jego życie, nie udzielać rad, nie działać na szkodę, nie sprawdzać co robi, to moim zdaniem spełniasz to zalecenie w absolutnie wystarczającym stopniu. Czy jest to gwarancja na wyjście ze współuzależnienia, to nie powiedziałabym, ale nie wątpię, że jest to warunek konieczny do spełnienia, żeby reszta była możliwa. To jest taki krok zerowy.

Jeżeli uważasz, że sposobem by przestać o kimś myśleć jest „przestać o nim myśleć”, to dokonujesz kolejnego skrótu. To coś takiego, jak koncepcja, że aby być lepszym „wystarczy bardziej kochać ludzi”. To jest, moim zdaniem, kolejny skrót myślowy, niewłaściwe postawienie sprawy. Chodzi raczej o to, że w momencie, gdy stanę się bardziej kochająca dla ludzi, będę dla nich lepsza. A to, jak ma się stać, żebym bardziej ich kochała, to zupełnie inna sprawa, gdyż droga, która tam wiedzie jest długa, prowadzi na około i może mieć sporo zakrętów. Tak samo w przypadku nie myślenia o kimś. Gdy przestanę o nim myśleć, będę wolna. Ale co ma się stać, żebym przestała myśleć, to już inna rzecz. Na pewno nie uda się tego dokonać na siłę, ani w mgnieniu oka.

Wszystkich poszukujących pomysłów na pierwszy krok poza zaklęty krąg współuzależnienia zachęcam do zapoznania się z moim e-bookiem na ten temat. Już niedługo będzie dostępne drugie wydanie, na razie można się niezobowiązująco zapisać do grona osób, które o jego dostępności zostaną powiadomione jako pierwsze.

Pozdrawiam Was jak zwykle bardzo serdecznie,
Liczę na Wasze komentarze 🙂
Justyna

One Response so far.

  1. Baśka pisze:

    uprzejmie proszę o przesłanie e-booka nt. współuzależnienia

    pozdrawiam,

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *