Nie chcę być ofiarą

Czy wiesz, że nie musisz być ofiarą?
Czy wiesz, że nie musisz mieć większego pecha niż inni?
Czy wiesz, że nie musi Ci się nic nie udawać?

Wiele osób przekonało się, że zmiana podejścia do tego, co się przydarza może spowodować rewolucyjne zmiany. Oczywiście, żeby trwale zmienić swoje podejście do życia potrzeba dużo pracy i prawdopodobnie trochę czasu, ale wystarczy wprowadzić w swoim życiu pewne dość drobne zmiany, aby zmieniło się dużo od razu.

Jest mi bardzo źle, ale nie mogę nic na to poradzić.

Nic mi się w życiu nie udaje, po prostu taka jestem.

Mam tyle obowiązków, że nie mam nawet czasu myśleć o sobie. Muszę zrobić wszystko w domu, zająć się dziećmi, pomagać rodzicom i jeszcze pracować. Nie daję sobie rady. Gdzie ja znajdę czas i siłę na myślenie o sobie!

Brzmi znajomo?

Wiele jest powodów, dla których tak się składa. W tych przykładowych wypowiedziach zebrało się kilka spraw, które warto rozwikłać, żeby się coś tu mogło zmienić. Ale jest wiele osób, które kiedyś tak myślały, a potem przestały i ich życie zaczęło się powolutku (lub całkiem szybko) zmieniać na lepsze.

Jeżeli jesteś jedną z nich – proszę pochwal się w komentarzu swoimi sukcesami!

Jeżeli próbujesz coś zmienić i nie wiesz dlaczego Ci nie wychodzi – pytaj!

A jeżeli nie masz pomysłu, od czego zacząć – czytaj dalej…

Jednym z powodów, że jesteśmy chronicznymi ofiarami losu jest przyjęcie postawy ofiary. Nie chcę rozważać tutaj jak dochodzi do tego, że stajemy się ofiarami, ani że taka postawa staje się nam bliska. Ważne, że w niej trwamy i gdy tylko coś nam się przydarza, znowu przypominamy sobie, gdzie jest nasze miejsce i tak też się zachowujemy. To znaczy, jak ofiara. Mówimy cichutkim głosem, przykurczamy się, patrzymy w dół. Ubieramy się nijako i wiążemy włosy gumką w kucyk, nie malujemy się. A faceci – też się przykurczają i patrzą w dół, też się zaniedbują, tyle że na swój męski sposób.

Dlaczego zawsze się zachowujemy tak samo? Dlaczego tak rzadko występujemy w innej roli? Ponieważ z takich, czy innych powodów mamy ugruntowane przekonania na temat siebie, innych ludzi i całego świata.

Tymczasem, jak mówi Louise Hay, „przekonania to tylko myśli, a myśli można zmienić”.

Hehe, łatwo powiedzieć, zmienić. Ale jak? Ano, na różne sposoby, z których jedne są bardziej skuteczne i działają na dłuższą metę, inne na krótszą. Kolejne poziomy, od najpłytszego do najgłębszego, na których można pracować, moim zdaniem kształtują się następująco:

Można zmienić zachowanie.
Można zmienić myśli – poprzez zatrzymanie dialogu wewnętrznego.
Można wybierać myśli – dzięki właściwszemu rozpoznawaniu swoich uczuć i konfrontowaniu ich z myślami w naszej głowie.
Można wpływać na postawę – poprzez decyzję o zmianie języka.
Można wpłynąć na przekonania – poprzez afirmacje.
Można kształtować swój charakter – dzięki świadomości swoich uczuć, potrzeb i strategii ich zaspokajania.
Można dojrzewać – poprzez akceptację siebie i akceptację prawdy o sobie.

Każdy z tych sposobów przynosi efekty, choć nie zawsze równie trwałe, od każdego można zacząć. Większość z nich da się zastosować równolegle. Te z głębszych poziomów to trudniejsza praca, jednak przynoszą trwalsze efekty. Przekazałam Wam już pewne podpowiedzi w postaci listy uczuć i książki z testami i ćwiczeniami na ocenę sytuacji. O innych jeszcze nieraz będę pewnie wspominać.

Teraz możesz powiedzieć sobie: dosyć tego! Nie chcę więcej być ofiarą! i już wiesz, że naprawdę możesz coś zrobić. Nie musisz już więcej być ofiarą. Mówię Ci to. Naprawdę.

Podoba Ci się taki pomysł? Skomentuj!
Udało Ci się coś osiągnąć? Napisz w komentarzu koniecznie!

Pozdrawiam Was bardzo serdecznie,
Justyna

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *