Nie daj sobie wmówić…

Każdy patrzy po swojemu, z perspektywy swoich doświadczeń, wiedzy, stereotypów, przekonań i przyzwyczajeń. Tworzą one jakby mapę rzeczywistości, zgodnie z którą się poruszamy po otaczającym nas świecie.

Ponieważ na ogół znasz tylko własną mapę, może Ci się wydawać, że rzeczywistość wygląda właśnie tak, jak ta mapa pokazuje. Czasem rzeczywiście tak jest, zwłaszcza jeśli nasza mapa jest często aktualizowana, to znaczy jesteśmy otwarci na to, co słyszymy od innych, na własne przemyślenia i doświadczenia, chętnie się uczymy i nie musimy zawsze mieć racji.

Czasem jednak zaniedbujemy weryfikację autentyczności naszej mapy, na przykład gdy ulegamy przekonaniom głoszonym przez innych i uznajemy ich słowa za niepodważalną rzeczywistość bez sprawdzenia, jak to naprawdę jest. Jeżeli to zrobisz, Twój GPS zaczyna wariować i prowadzi Cię na manowce.

Dlatego też ślepa wiara w słowa innych nie zawsze jest najlepszym pomysłem. Zaufanie do autorytetów – tak. Natomiast jeżeli intuicja podpowiada Ci, że coś się tu nie zgadza, być może jest to znak, że warto pobrać nowe dane z otoczenia, albo zwyczajnie więcej danych.

Miałam ostatnio taką historię, która moim zdaniem pokazuje dość wyraźnie, że jeżeli zdrowy rozsądek lub intuicja podpowiada, że ludzie wmawiają Ci coś, co nie jest do końca rzeczywiste, lepiej jest drążyć do momentu, gdy wszystko się zgodzi i nie będzie żadnych tajemnic ani zagadek.

Otóż… niedawno kupiłam telefon i przeniosłam numer do innego operatora. Bardzo się ucieszyłam, gdy przy wyborze telefonu okazało się, że wybrałam taki, który ma rok działania nawigacji w promocji za darmo.
Po uruchomieniu telefonu w nowej sieci, zaraz chciałam spróbować, jak to jest z tą nawigacją. Włączam – a tu nic! Nie łączy się z serwerem, nie pobiera danych, na mapie wyświetla się miejsce odległe od tego, w którym się znajduję o jakieś – bagatelka – 350 kilomentrów…

Zadzwoniłam na infolinię operatora – powiedzieli że to jest za dużo danych i żebym się zgłosiła do punktu obsługi.

Następnego dnia poszłam do punktu obsługi – sympatyczny pan powiedział mi że pewnie nie działa, bo próbuję uruchomić ją w budynku, a wtedy nie łapie sygnału.

Wyszłam przed budynek – dalej nie działa… a po powrocie do punktu kolejka była taka, że zrezygnowałam.

Następnego dnia znalazłam się jednak w centrum, przy innym punkcie obsługi tego samego operatora.

Opowiedziałam o moim problemie i dowiedziamłam się, że za darmo to mam preinstalowaną na komórce aplikację do nawigacji, a więc jeśli chcę z niej korzystać, powinnam wykupić abonament wysyłając sms. Koszt to chyba 10 zł tygodniowo, czy coś takiego. Pan nawet wydrukował mi z internetu informacje, że na tym właśnie polega działanie owej nawigacji w telefonie komórkowym.

Mi się jednak coś tu nie zgadzało. Jeżeli dostałam za darmo tylko pre-instalację programu, to dlaczego tylko na 12 miesięcy? A co potem – usunie się samoczynnie?
Oczywiście nikt nie chciał mnie słuchać.

Aby rozwiać wątpliwości, podreptałam znowu do tego pierwszego punktu obsługi. Trafiłam na innego pana Konsultanta. Bardzo był miły i wyjaśnił mi, że muszę się zarejestrować na stronie tego dostarczyciela programu do nawigacji. Najpierw wysłać smsa za 2,44 zł, następnie podać swój adres e-mail no i wtedy zobaczmy co dalej.

Wysłałam ze 2 takie smsy, pobrałam program, który dalej nie działał…

Naprawdę byłam podłamana. Czyli że po prostu nikt nie wie, ani o co chodzi z tą nawigacją, ani co ja tak naprawdę dostałam w promocji…

Na stronie dostarczyciela programu wszystkie informacje wskazywały na to, że na żadne cuda liczyć raczej nie mogę. Po kolejnych nieudanych próbach konfiguracji tego i owego w telefonie niby zgodnie z instrukcjami na stronie, załamałam się całkiem. Przypomniałam sobie wtedy, że jest jeszcze ostatnia deska ratunku, na którą wprawdzie trudno liczyć – pewnie powiedzą mi to samo, co na stronie napisali – ale postanowiłam skorzystać – infolinia firmy, która napisała program do nawigacji.

No i co? Okazało się, że oczywiście rozmawiając z kompetentną osobą w TEJ infolinii dowiedziałam się co zrobić, żeby to działało jak należy i że oczywiście MAM tę nawigację, nie muszę niczego więcej ściągać, ani tym bardziej kupować!

Morał z tej historii jest taki, że gdybym się nie uparła i nie zaufała intuicji, która mi podpowiadała, że to tak nie może być, to bym nie miała nawigacji w telefonie, a także, że przypuszczalnie w innych sprawach może być podobnie. Nie że zawsze muszę mieć rację. Ale czasem warto podrążyć i poupierać się nawet gdy wszyscy wokół mówią, że Ci się nie należy, że nie zasługujesz, że wokół tylko sami oszuści i nie ma co sobie robić za dużych nadziei. I że nadzieja matką głupich. Jeżeli tak, to wytrwałość matką mądrych, nadzieje warto sobie robić i warto słuchać swojego głosu wewnętrznego.

Pozdrawiam Was bardzo serdecznie,
znów życzę Wam żeby woda omijała z daleka Wasze domy…

Justyna

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *