Nie mogę go zostawić! O uzależnieniu życiowym

Od człowieka można uzależnić się, jak od wódki. Może się to zacząć od tego, że mieszkasz z kimś, z kim jest Ci w zasadzie niezbyt dobrze, ale liczysz, że potem będzie i że z pewnych względów, mimo wszystko, warto z nim być.

Jak wódka na początku – daje coś ważnego, zwłaszcza uczucia i pozory, że trzymanie się go wiele ułatwia.

Oczekiwania mogą się wówczas mieszać z lękami, poczucie winy z potrzebą bliskości i bycia razem, chcesz zasłużyć na miłość i starasz się ze wszystkich sił. Czujesz, że ta znajomość coś Ci daje, ale nie wszystko i nie zawsze. Wreszcie okazuje się, że zaangażowałaś tak wiele wysiłku i uczuć, że sama sobie musisz siebie upewniać, że te krótkie chwile, gdy jest wspaniale, to ulotne marzenie, że to jest właśnie Twoje życie. Zaangażowanie powoduje, że trudno Ci z tego marzenia zrezygnować, nawet jeśli rozmywa się między palcami.

Wtedy zamiast się wycofać, zaczynasz udowadniać, że jest OK. Angażujesz się jeszcze bardziej, nie przejmujesz się, że jesteś traktowana gorzej, niż na to zasługujesz. Nie szkodzi, to tylko chwilowe, potem mu pokażę, ale teraz jeszcze nie, żeby czegoś nie zepsuć. Potem On jest gorszy, a Ty wciągasz się w uzależnienie. Dajesz się poniżać, lekceważyć, ośmieszać, naruszać Twoje granice, nie szanować. Zamiast się postawić, starasz się jeszcze bardziej, tłumaczysz jego zachowanie i martwisz się, budując w sobie poczucie winy. W ten sposób męczysz swój organizm i tracisz siły.

To złuda, że opłaca się trzymać z kimś, kto tak naprawdę niewiele z siebie daje, a dużo bierze.

Anonimowi Alkoholicy mówią, że uzależnienie zaczyna się tam, gdzie wódka zaczyna więcej zabierać, niż dawać. A jak w Twoim przypadku?

Gdy się angażujesz bez opamiętania, zaczynasz rezygnować. Z drobnych rzeczy – wyjść, bo nie ma czasu, z malowania się i sprzątania – bo jesteś zmęczona lub smutna. Ze spotkań ze znajomymi i rodziną – bo nie ma czasu, nie wyglądasz, a może on sobie nie życzy? Bierzesz na siebie nowe obowiązki i odpowiedzialności. Może pojawiły się dzieci, których wychowanie należy wyłącznie do Ciebie? Czy TO ŻYCIE daje Ci więcej, czy więcej zabiera?

A gdy znękana niedolą wpadasz w rozpacz, gderasz na niego, złościsz się, płaczesz, a potem rozmyślasz co zrobić, by mu pomóc, co zrobić żeby Cię docenił, kochał i robił więcej dla Was. Potem bierzesz się w garść i starasz się jeszcze bardziej.

Tak jak wódka – odbiera powoli wszystko, co ważne.

Jednocześnie, rezygnując z różnych swoich sposobów na życie, z rozwoju, kontaktu z ludźmi, a przede wszystkim z samodzielności, stajesz się uzależniona nie tylko psychicznie, ale też życiowo. Przyjemnie jest, gdy ktoś Ci życie organizuje, finansuje, zwłaszcza jeśli zrezygnowałaś z pracy, zapewnia mieszkanie, status, poczucie normalności. Jeśli jednak nie robicie tego wspólnie, tylko jest duża dysproporcja, stajesz się osobą już nie tylko uzależnioną, ale wręcz zależną.

I dalej, zupełnie jak z wódką. Długo jeszcze możesz mieć poczucie, że wcale nie, jestem z nim, bo to jest dla mnie po prostu korzystne, opłacalne. To, co wydaje się drogą na skróty, okazuje się drogą na manowce!

Jest mi dobrze, nie muszę się za bardzo wysilać, a mam co trzeba. I w każdej chwili, gdyby przyszło co do czego, mogę przecież to zmienić. On mi wcale nie jest aż tak bardzo potrzebny. Gdyby co, dam sobie radę.

Tylko że obiektywnie coraz bardziej oddalasz się od samodzielności. Zupełnie jak alkoholik, który w każdej chwili może niby nie kupić wódki, albo nie opróżnić butelki, jednak na wszelki wypadek nie próbuje się od tego powstrzymywać.

No dobra. Ale po czym poznać, czy już jesteś uzależniona, czy też na razie tylko ryzykownie kochasz, lub ryzykownie się oddajesz zależności? Zrób bilans!

Przede wszystkim, jeżeli Twój partner pije alkohol lub się narkotyzuje, albo zdradza, albo gra albo bije, albo ubliża/poniża, albo wykręca się od pracy i współpracy, wtedy lepiej od razu zrób bilans zysków i strat. Jeżeli nie wiesz jak, pobierz bezpłatny fragment mojego ebooka o współuzależnieniu i sprawdź!

https://www.subscribepage.com/EbookWspoluzaleznienie

Gdy zrobisz bilans, mogą Ci wyjść z niego różne rzeczy.

Jeżeli czujesz, że manipulujesz wynikiem bilansu, wynik jest nieważny. Coś jeszcze prawdopodobnie masz do napisania po stronie, którą odruchowo faworyzujesz. Wróć do ćwiczenia za dwa dni.

Może też wyjść, że nie opłaca Ci się rezygnować z obecnego życia, albo że tego nie chcesz – ze względów ideowych, uczuciowych lub praktycznych. Wtedy nie rezygnuj, ale pomyśl, czy jesteś w stanie zaakceptować życie jakie jest, z założeniem że nigdy się samo z siebie nie zmieni. Jeśli nie, być może trzeba bilans o coś uzupełnić.

Albo może się okazać, że owszem, chcesz, ale nie możesz, ponieważ jesteś nieprzygotowana lub właśnie uzależniona, jak od wódki.

W takim przypadku najwyższy czas przyjrzeć się sobie i wrócić do stanu równowagi. Przygotować się, uniezależnić. A jeśli uda Ci się to zrobić, wtedy będziesz mogła pozostać lub odejść – bez szamotania, lęku, czy depresji. Po prostu, zrobisz to, co do Ciebie najlepiej pasuje.

Życzę tego wszystkim dążącym do wolności duchowej i mentalnej. Komentujcie! Chwalcie i krytykujcie 🙂

 

3 komentarze so far.

  1. Mirosława Pawełek napisał(a):

    tak bardzo cenny

  2. Agnieszka napisał(a):

    W punkt. Jakbym czytała o sobie i swoim życiu.

  3. Ewa napisał(a):

    Artykuł trafiony, bez cenny dla nasz współuzależnionych.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *