Powrót z terapii

Witajcie!

Czasem pytacie mnie o rady w naprawdę trudnych sprawach.
Trochę to jest tak, że udzielanie komuś rad w trudnej sytuacji może pomóc, ale może też nie pomóc, bo każda sytuacja jest trochę inna i każdy człowiek też. Dlatego ja w ogóle za udzielaniem „dobrych rad” nie przepadam. Uważam że owszem, każdy może wyrazić swoją opinię, podzielić się wiedzą lub doświadczeniem, lecz na pytanie „co zrobić” każdy musi odpowiedzieć sobie ostatecznie sam. Zobacz, nawet u lekarza decyzje podejmuje się samemu. Przed każdą operacją trzeba na nią wyrazić zgodę i podpisać jakiś świstek o świadomości, jakie ryzyko wiąże się z danym zabiegiem.

WITAM. MOJA ŻONA ALKOHOLICZKA WRACA ZA PARĘ DNI Z TERAPII. JAK MAM Z NIĄ POSTĘPOWAĆ? JAK MAM SIĘ SIĘ ZACHOWYWAĆ WOBEC NIEJ? POZDRAWIAM.

Wydaje mi się też, że trudno pomóc osobie uzależnionej, jeżeli nie bierze się aktywnie udziału w procesie zdrowienia. Mam na myśli to, że gdy uzależniony partner poddaje się terapii, reszcie rodziny również przydaje się kontakt ze specjalistami. Rodzina tworzy pewne środowisko, które pod wpływem uzależnienia jednego z jej członków uległo pewnym zmianom, aby się do radzenia sobie z tym uzależnieniem przystosować i jakoś, lepiej lub gorzej na bieżąco sobie z nim radzić. Więc jakby wszyscy trochę się pod wpływem tej choroby zmieniają. Gdy osoba uzależniona decyduje się na terapię i ją odbywa, zaczyna się zmieniać jej sposób myślenia – na sprzyjający zdrowieniu. Jeżeli w rodzinie nic poza tym się nie zmieni i wszyscy domownicy będą dalej zachowywać się tak samo jak dawniej, powrót do domu może być dla wszystkich trudny. Co więcej, dawne zachowania rodziny mogą sprzyjać nawrotom choroby.

A jak rodzina może zmienić swoje zachowania na takie, które wspomagają zdrowienie?

1. Partner może dowiedzieć się jak najwięcej o chorobie uzależnieniowej. Zrozumienie pomaga (w miarę) spokojnie podchodzić do tematu.

2. Partner może pogadać z terapeutą uzależnionego. Wybrać się w odwiedziny do ośrodka, gdzie była prowadzona terapia i pogadać z lekarzem prowadzącym i terapeutą.

3. Partner może dowiedzieć się, jakie sytuacje mogą uruchamiać reakcje chorobowe i wywoływać nawroty. Na przykład, dla alkoholika to może być kontakt z alkoholem w bardzo „niewinnej” postaci, wystarczy coś, co pachnie alkoholem (leki?), by mechanizm uruchomienia zadziałał.

4. Partner może dowiedzieć się, kiedy uzależnionemu będzie najtrudniej zachować abstynencję i jakich sytuacji warto unikać (HALT – gdy człowiek jest głodny, zły, samotny, zmęczony). Może dowiedzieć się, co wtedy zrobić (np. uzależniony dzwoni do sponsora czy do terapeuty).

5. Partner może uświadamiać pozostałym członkom rodziny na czym polega problem w ich rodzinie.

6. Jeżeli terapią nazywamy krótkoterminowy pobyt na oddziale w szpitalu i fizyczne oczyszczenie organizmu, to warto wiedzieć, że jest to dopiero początek zdrowienia i jeżeli na tym kontakt z profesjonalistami się zakończy, choroba może wrócić. Sama silna wola tutaj rzadko wystarcza. Skuteczne programy terapeutyczne trwają dłużej – powyżej miesiąca. Warto poszukać takiej możliwości i zachęcać chorego do skorzystania z niej.

7. Partner może rozpocząć własną terapię. Warto.

Jeżeli uzależniona żona wraca z terapii, warto z nią rozmawiać i wspólnie zaplanować dalszy ciąg zdrowienia. Każdy w rodzinie ma teraz coś do zrobienia. Choroba każdemu dała się we znaki i każdy jest trochę w nią „wciągnięty”. Nie oczekujcie cudu. To nigdy nie jest tak, że człowiek, który na swoją chorobę pracował przez- nieraz wiele lat, zamknie się na oddziale, czy w ośrodku, na miesiąc (a nawet trzy), a potem wróci całkowicie odmieniony.

Owszem, terapia daje mocne podstawy do utrzymania abstynencji, ale klucz do zdrowienia leży w nawykach myślowych, odruchach, sposobach radzenia sobie z trudnymi uczuciami i sytuacjami. Nauczyć się tego wszystkiego na nowo nie da się od razu.

Nieraz pilnowanie się, by nie reagować nawykowo (czyli nie sięgać po używkę) jest dla nowego abstynenta bardzo trudne i męczące, dlatego też trzeźwiejący ludzie bywają bardzo przykrzy w kontakcie. Rodzina może czuć się tym bardzo zmęczona. Warto jednak to rozumieć i szukać wsparcia w innych ludziach, bo jeżeli wytrwacie – wygraliście!

Pozdrawiam bardzo serdecznie wszystkie rodziny abstynentów 🙂
Justyna

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *