Przeciwskazania do terapii i udziału w grupie wsparcia

Witajcie!

Nieraz otrzymuję pytania o to, kiedy nie można podejmować terapii, kiedy przystąpienie do Al-anon czy innej grupy wsparcia może być niewskazane. Na przykład:

„Trapi mnie jedno pytanie.Jestem córką alkoholika. Do tej pory pracowałam za granicą, był to nienormowany czas pracy i ciężko mi było zapisać się na terapię grupową, gdyż opuszczałabym spotkania. Zaczęłam więc chodzić na terapię indywidualną, ale po paru spotkaniach doszłam do wniosku, że nie podoba mi się ta forma. W tym czasie zaszłam w ciążę… Obecnie jestem w 11 tygodniu.
Moje pytanie brzmi, czy jest sens zapisywania się do al-anon w moim stanie. Czy to nie zaszkodzi mojemu dziecku?
Dziękuje :)”

Terapia lub udział w grupie wsparcia na ogół nie mają żadnych negatywnych skutków ubocznych. Właściwie nie powinno być przyczyn, dla których korzystanie z nich mogłoby być czymś złym, czy szkodliwym.
Ale, ponieważ życie nie jest takie proste, jak byśmy sobie życzyli, są sytuacje, w których terapię należy zmienić, albo zrezygnować z niej na jakiś czas. Podkreślam, że na jakiś czas, bo generalnie uważam terapię i udział w grupie wsparcia za coś bardzo dobrego i korzystnego chyba dla każdego. Nie widzę powodu, dla którego kobieta w ciąży nie miałaby brać udziału w grupie wsparcia czy w terapii. To może tylko jej pomóc.

Kiedy natomiast terapia może szkodzić?
O wiele częściej niż szkodzić, może po prostu nie pomagać i być marnowaniem czasu.

Zdarza się tak wtedy, gdy pod wpływem terapii nic się w naszym życiu nie zmienia. Jeżeli chodzimy i nie doznajemy żadnych „olśnień”. Paradoksalnie, bardzo często taka nieskuteczna terapia zdarza się wtedy, gdy czujemy się w sytuacji terapeutycznej za dobrze, zbyt komfortowo. Gdy w towarzystwie terapeuty jest nam bardzo miło. Gdy czujemy się z terapeutą zaprzyjaźnieni i próbujemy nawiązać z nim relację osobistą.

Zdarza się tak również wówczas, gdy chodzimy na grupę wsparcia po to, żeby spotkać się z przyjaciółkami i sobie po prostu pogadać. Gdy przychodzimy na grupę po to, żeby wywalić z siebie wszelkie żale i problemy, zajmując swoją osobą całą przestrzeń i nie zważając na to, czy inne uczestniczki grupy mają ochotę tego słuchać, czy nie. W takiej sytuacji warto zmienić sytuację terapeutyczną, bo inaczej nie dajemy sobie szans na zdrowienie i dalszy rozwój.

Terapia może być niewłaściwa i wtedy trzeba poszukać innej.

Nie każdy terapeuta jest w stanie nam pomóc. Nieraz są to kwestie osobowości, która do naszej nie pasuje i nie pozwala nawiązać nici porozumienia. Czasem terapeuta nie zajmuje się problemami, z którymi się do niego zgłaszamy, lub styl jego pracy jest niezgodny z naszymi potrzebami. Wcale nie musi to oznaczać, że trafiliśmy na złego terapeutę. Może to być terapeuta nie dla Ciebie. Jeżeli masz takie wątpliwości co do swojego terapeuty, przejdź się do kogoś innego i opowiedz o swoich wątpliwościach. Może sama dojdziesz do wniosku, czy chcesz kontynuować, czy też raczej wolisz zmienić terapię.

Tak samo jest w grupie wsparcia. Jeżeli czujesz się przez grupę wykorzystywana jako publika do ich nigdy nie kończących się opowieści, lub zmuszana do mówienia o rzeczach, o których nie masz ochoty mówić, zmień grupę, albo przynajmniej przyłącz się na jakiś czas do innej i zobacz, co się stanie.

Są też sytuacje, w których warto nie tylko zmienić terapię, ale także nauczyć się żyć bez niej. Mam na myśli sytuację, w której zamiast pracować nad sobą, uzależniasz się od chodzenia na terapię. Tak tak, również i terapia może być formą uzależnienia. Jeszcze częściej dzieje się tak z grupami wsparcia.

Nieraz osoby uzależnione zamieniają jedno uzależnienie na drugie. O ile w przypadku ludzi chorych na uzależnienie zamiana jednego uzależnienia na inne, mniej szkodliwe, jest czymś dobrym i pożądanym, o tyle w przypadku osób, które nie były chore ani uzależnione, jest zmianą – moim zdaniem – na gorsze, albo na równoważne.

Na grupach anonimowych współuzależnionych można spotkać ludzi, którzy mówią specyficznym „al-anonowym” żargonem, zachowują się schematycznie, pilnują przestrzegania zasad, opowiadają historie swojego życia jeszcze raz i jeszcze raz… i niewiele się w ich życiu zmienia. Czy to rzeczywiście jest zdrowienie? A może jest to nic więcej, niż kolejna ucieczka przed sobą i swoimi problemami, tym razem w uzależnienie od grupy wsparcia?

Każdy sam musi ocenić, czy to, co robi, faktycznie służy jego rozwojowi, czy też stanowi drogę ucieczki przed sobą. Dróg ucieczki jest wiele i wszystko jest OK dopóki nie okazuje się, że coś, co było ratunkiem, albo niewinną przyjemnością, albo miało służyć rozwojowi – staje się przymusem odsuwającym naszą własną pracę nad sobą na dalszy plan, a nasze ważne sprawy życiowe w dalszym ciągu pozostają równie nierozwiązane, jak przedtem.

W takiej sytuacji nie jest to już „terapia”, ani „proces zdrowienia”, tylko coś zupełnie innego, nad czym warto się zastanowić.

Zachęcam Was do przyjrzenia się swojej pracy nad sobą i jej postępami. Zastanów się, co możesz zrobić, by coś się w Twoim myśleniu zmieniło na lepsze dla Ciebie, Twojej rodziny i dla świata?

Pozdrawiam Was bardzo serdecznie i zapraszam do wypowiadania się.

Jeżeli masz czas, w czwartek jak ostatnio co tydzień będzie można pogadać na chacie, od 16:00 do 17:00. Jak zwykle zapraszam.

Pozdrawiam i życzę Wam pogody ducha wobec nieciekawej aury za oknem 🙂
Justyna

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *