Przemoc domowa – karmi się wstydem

przemoc_youtube
Każdy współczuje… Ale czy Ty chciałabyś, że Tobie współczuli? Przemoc, fizyczna i psychiczna, karmi się wstydem, milczeniem i zerwaniem z ludźmi. Absurdalnym przekonaniem, że ofiara jest w jakiś sposób winna temu, czego doświadcza. Najwyższy czas zacząć ludzi doświadczających przemocy oraz sprawców traktować poważnie.

Ciekawe jest to, jak często ofiara nie wytrzymuje, sama wymierza sprawiedliwość oprawcy, a potem ma z tego powodu większe kłopoty, niż on.

Ciekawe jest też, jak często sprawcy wmawiają ofiarom, że są chore psychicznie, niezrównoważone i że same krzywdzą innych.

A właściwie nie jest to wcale ciekawe. Uważam, że po pierwsze, coś powinno się zdarzyć, by policja poważnie traktowała zgłoszenia przemocy domowej, po drugie, żeby była dla kobiet i dzieci jakakolwiek ochrona.

Przy okazji przeczytałam sobie wnikliwie treść ustawy z 2015 „o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie” oraz poczytałam opinie prawników co w niej budzi zastrzeżenia. Faktycznie, dobrze że coś powstało, ale doskonałe toto nie jest, mówiąc delikatnie. Można się było lepiej postarać.

Najważniejsze jednak, co się dzieje „w akcji”. Policja, która pomaga tylko tyle, żeby jak najszybciej sprawę odhaczyć i żeby nikt nie zarzucił, że przekracza uprawnienia… Prawnik, który informuje tylko o tym, co napisane w ustawie, oraz o tym, jakie są granice „małej szkodliwości społecznej”. Do tego mamy fajne sądy (cel: jak najszybciej zamknąć sprawę), super nicniedające przymusowe terapie, no i oczywiście góry papierów do wypełnienia oraz urzędników, którym najbardziej się chce pójść do domu, ewentualnie na przerwę. Ten system nie działa chociażby dlatego, że nikt weń nie wierzy. Ani ofiary, ani sprawcy, hehe.

Najlepsze prawo jest martwe, jeżeli nie ma komu go egzekwować.

A skoro jest jak jest, to co robić?

Ja jestem za tym, żeby:
a) opanować własny wstyd i odróżniać sytuacje, kiedy należy się wstydzić swojego postępowania od takich, kiedy się wstydzić nie ma co i trzeba krzyczeć o pomoc.

b) nie wierzyć w swoją niską wartość (że zasługuję na brak szacunku i złe traktowanie?) bo każdy zasługuje na szacunek i różne prawa, w tym nietykalności osobistej. Tego należy uczyć i dzieci i dorosłych.

c) było do kogo się bezpiecznie zwrócić, gdy się dzieje źle. I żeby ten ktoś miał w ogóle możliwość udzielenia pomocy (na przykład, żeby go było na to stać), inaczej może co najwyżej współczuć i rozłożyć ręce, a następnie oddalić się do swoich obowiązków. Przy okazji, jeżeli ktoś rozumie że z pustego i Salomon nie naleje, a ma możliwości, zachęcam do wspierania Niebieskiej Linii – oni pomagają ofiarom i reedukują sprawców. http://www.niebieskalinia.org/wspieraj-nas/ >>

Moim wielkim marzeniem jest, żeby można się było zwrócić także i do mnie. Na razie można, ale na razie jeszcze tylko w ograniczonym zakresie, w formie konsultacji i anonimowych pytań. Kupujcie moje książki i szkolenia, czytajcie moje artykuły i komentujcie je, wtedy są szanse, że chwila, kiedy będę mogła poświęcić się pomaganiu na pełny etat nadejdzie szybciej!

A na razie pozdrawiam Was bardzo serdecznie i wakacyjnie
Justyna

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *