Ratunek dla dzieci z rodzin dysfunkcyjnych?

Witajcie!

W ostatniej „Polityce” (nr 11/2010) artykuł numeru zajmuje się nowelizacją ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie.

Ustawa w pierwotnym kształcie została uchwalona w 2005 r.,

Nowelizacja powstała przy współpracy z organizacjami pozarządowymi, takimi jak Fundacja Dzieci Niczyje, Komitet Ochrony Praw Dziecka, Fundacja Mederi. Organizacje te podczas spotkań z premierem zgłosiły swoje rekomendacje działań i zapisów w ustawie. większość z nich uzyskała akceptację rządu.

Jej drugie czytanie w Sejmie miało się odbyć 2 marca, jednak po protestach wielu środowisk, m.in. dzięki głosom sprzeciwu zebranym na stronie rzecznikrodzicow.pl i spotkaniom przedstawicieli Związku Dużych Rodzin i Stowarzyszenia Rzecznik Praw Rodziców z politykami w sejmie dnia 2 marca, ustawa wraca pod obrady sejmowej komisji ds. rodziny. Przeciwko zapisom nowelizacji wypowiadał się także Kościół i Radio Maryja.

O tym, czego dotyczy nowelizacja ustawy można przeczytać tutaj.

Artykuł w Polityce przedstawia raczej punkt widzenia „proustawowy” i wyjaśnia intencje takich, a nie innych jej zapisów.

W Internecie znajdziemy mnóstwo głosów przeciw, w tym stanowisko Konferencji Episkopatu Polski w tej sprawie.

Zarzuca się jej także niezgodność z Konstytucją RP oraz z prawem międzynarodowym.

Większość ustaw mających wpływ na wychowanie dzieci musi przejść przez gęste sito konsultacji i na ogół niemal do końca uważanych jest za kontrowersyjne. Tak było z niedawno wszak całkiem ustaloną zmianą ustawy o systemie edukacji i objęcie sześciolatków obowiązkiem szkolnym.

Artykuł w Polityce wyjaśnia, na czy ma polegać funkcjonowanie ustawy po zmianie oraz jakie są intencje jej twórców. Bez wątpienia są one dobre.
Prawdą jest też, że w naszej kulturze istnieją zakorzenione tradycje, z których wielu Polaków nie jest gotowych zrezygnować i uważają, iż zmuszanie ich do tego jest zbyt dużą ingerencją w ich prywatność (kary cielesne wobec dzieci).

Prawdą też jest, że wiele rodzin objętych „opieką” pracowników socjalnych i kuratorów ma wrażenie, że ci ich totalnie olewają. Ci, co naprawdę zaniedbują swoje dzieci nawet się z tego cieszą, bo mają spokój. Ci, którzy chcieliby pomóc, są nieraz zrozpaczeni i nie wierzą, że pomoc państwa może w ogóle być skuteczna.

Moim zdaniem dlatego właśnie próby (wszelkie) zmiany sytuacji dzieci z rodzin dysfunkcyjnych są dobre. Cokolwiek, co ma na celu zwiększenie efektywności pomocy tym dzieciom i ich rodzinom to dobra inicjatywa. Być może sama zmiana ustawy po prostu nie wystarcza i potrzeba jeszcze czegoś.

Z tego, co ja zrozumiałam z lektury wszystkich tych protestów, głosów pro i kontra, ustawa po prostu wymaga doprecyzowania co znaczy przemoc domowa, co znaczy sytuacja zagrożenia zdrowia i życia oraz czy w Polsce kary cielesne mają zostać wreszcie ostatecznie zniesione, czy nie. Moim zdaniem powinny zostać zniesione czym prędzej.

Najgorsze w tym wszystkim jest to, że dzieci są szarpane przez dorosłych to w jedną, to w drugą stronę i nie mogą się bronić z tego powodu, że są a) mniejsze b) mniej wyrobione w dyskusji c) mają mniej doświadczenia w walce politycznej. Oczywiście w tym miejscu trochę żartuję, jednak zwróciłam uwagę na to, że w protestach przeciwko ustawie może się pojawić obawa o utratę korzyści dla siebie, jakie mają obecnie rodzice, którym wolno dziecko zlać, którzy nie życzą sobie, by ktokolwiek mieszał się do spraw ich rodziny nawet jeżeli dzieją się w niej straszne rzeczy i ogólnie wolą, jak pani Dulska, „prać swoje brudy we własnym domu”. A dzieci są od nich pięć razy mniejsze i nie mają nic do powiedzenia.

Co Wy sądzicie na ten temat? Co można Waszym zdaniem jeszcze zrobić, żeby los dzieci z rodzin dysfunkcyjnych w Polsce w znaczący sposób się poprawił? Jest na to jakiś sposób?

A może znacie sposoby na współpracę z pracownikami socjalnymi i kuratorami i komornikami, żeby przyczyniali się do dobra dzieci, a nie szkodzili im? O, myślę że takie komentarze będą bardzo cenne.

Pozdrawiam Was bardzo serdecznie,
Justyna

2 komentarze so far.

  1. Małgorzata pisze:

    Bardzo skomplikowany problem. Są w istniejącym Kodeksie Karnym odpowiednie paragrafy umozliwiające karanie za pobicie. a przeciez to wszystko jedno czy została pobita żona, mąż czy też przypadkowy przechodzień. Zostaje pokrzywdzony człowiek i sprawcę należy ukarać. Mnożenie instytucji, stanowisk i osób odpowiedzialnych za rozwiązywanie tego problemu nic nie da Np Wojewódzki Koordynator Realizacji Krajowego Programu Przeciwdziałania Przemocy w Rodzinie dwóch zastepców (jaka to będzie długa pieczątka!!!), trzy sekretarki itp. a na ulicach młodociani bandyci sieją spustoszenie choć nie mają w życiorysie patologii w rodzinie. Wprowadzanie nowych przepisów i kar musi się wiązać z realnym pomysłem na ich realizację.Bycie dobrym człowiekiem jest między innymi skutkiem przestrzegania Dekalogu – deklaruje to 90% naszego społeczeństwa i co z tego? Powszechny dostęp do bezpłatnych tabletek antykoncepcyjnych ograniczy plodność kobiet, dla których posiadanie dziecka nie jest przemyślaną decyzją a wynikiem przypadkowej alkoholowej nocy, wychowanie seksualne prowadzone fachowo w szkołach gimnazjalnych, nie zamiatanie problemu seksu nieletnich pod dywan skoro wiadomo, że wiek inicjacji seksualnej wyraźnie spada itd, itd itd. Można by mnożyć przykładyz życia ale przecież my to wiemy. I Ci którzy opracowują ustawy i pedagodzy i psycholodzy. Smutne jest jednak to, że Ci dla których tworzy się prawo wcale o tym nie wiedzą i wcale tego nie potrzebują. Czlowiek, który naprawdę potrzebuje pomocy znajdzie właściwą drogę do i tak licznych placówk pomocowych .

  2. Anonim pisze:

    wprowadzmy prawa wyborcze od urodzienia. Wtedy dzieci choć są pięć razy mniejsze będą miały takie same prawa…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *