Różne uzależnienia – jedna biologia

gold-bell-icon--psd_60-1401Witaj, Ostatnio wspominałam, że uzależnienia są różne, a mimo to oficjalne definicje sprowadzają uzależnienia niemal wyłącznie do przyjmowania substancji chemicznych. Jak mówiłam, to się stopniowo zmienia – już np. patologiczny hazard w najnowszych klasyfikacjach jest uznawany za chorobę. Ale zmienia się bardzo opornie. Dlaczego? Oczywiście dlatego, że w postępowaniu z chorobami obowiązuje pewna kolejność. Najpierw trzeba zadbać o to, żeby osoba nie zmarła. To jak w ratownictwie. Najpierw tamujemy duży krwotok, potem sprawdzamy czy osoba nie ma obrażeń kręgosłupa i oddycha. Dopiero w dalszej kolejności zajmujemy się mniejszymi obrażeniami. Tak też i w przypadku uzależnień. Najpierw trzeba zadbać o to, żeby leczyć ciężkie skutki zatrucia, potem żeby zapobiegać dalszemu ich przyjmowaniu. Dopiero potem warto zająć się przyczynami całego tego zamieszania. Tak też jest z uzależnieniami: przede wszystkim trzeba zająć się tym, co najbardziej i najszybciej szkodzi. Inne przypadłości i problemy pozostawia się do rozwiązania na własną odpowiedzialność pacjenta i bez finansowania publicznego. Dlatego też wiele uzależnień jest traktowanych raczej jak nieodpowiednie zachowanie, a nie choroba. Może to zresztą i dobrze, bo choroba zawsze w oczach innych brzmi lepiej, jest usprawiedliwieniem nawet zachowania, które do niej doprowadziło. Tymczasem uzależnienie, zarówno chemiczne, jak i niechemiczne, powstaje w mózgu, który człowiek próbował przechytrzyć. JAK W ZDROWYM MÓZGU POWSTAJE PRZYJEMNOŚĆ I INNE EMOCJE Nasz „centralny komputer” ma wiele mechanizmów, dzięki którym zawiaduje wszystkim, co robimy. Są między innymi takie rzeczy, które dla człowieka są bardzo ważne i gdyby ich nie robić, człowiek by nie przetrwał, słabo się rozwijał i tak dalej. Nie chciałoby mu się żyć ani działać. Najważniejsze, jak jedzenie czy seks, potrafią dostarczyć bardzo silnych miłych wrażeń. Ale nie tylko one. Słuchanie świetnej muzyki, rozmowa z kimś ciekawym, gdy mama głaszcze cię po głowie, gdy patrzysz na szczeniaczki… to wszystko powoduje wydzielanie się pewnych substancji chemicznych (neuroprzekaźników) w ciele i w mózgu. Jedno pobudza drugie. Są w mózgu takie obszary, które właśnie wyspecjalizowały się w przyjemności i reagują na substancje wydzielane wewnętrznie pod wpływem przyjemnych doznań. Miejsca te, wraz z ich działaniem, nazywa się układem nagrody. Gdybyście chcieli sprawdzać dokładnie jakie są to struktury, to należą one do układu limbicznego (najłatwiej zapamiętać, że jest to ta część mózgu, która głównie odpowiada za emocje), a konkretnie wymienia się tu pole brzuszne nakrywki i jądro półleżące przegrody. Są one połączone ze sobą oraz różnymi innymi obszarami mózgu odpowiedzialnymi za emocje, na przykład z jądrami migdałowatymi i z płatami czołowymi kory mózgowej. Połączenie polega na wydzielaniu i przesyłaniu sobie substancji pobudzających właśnie te specyficzne miejsca odpowiedzialne za przyjemność. Również i sprawa z tymi substancjami nie jest taka prosta, gdyż jest ich co najmniej kilka i nieco różnie działają. Na pewno znane są Ci nazwy takie jak endorfiny, wazopresyna, oksytocyna i pewnie jeszcze kilka innych, związanych z przyjemnościami… Ale upraszczając, główną substancją działającą w układzie nagrody jest dopamina. Miłe doznania powodują wydzielanie się substancji, które docierają do pola brzusznego nakrywki, ona wydziela dopaminę, która trafia do jąder półleżących. Te zaś mają połączenie z korą przedczołową i tu chemia zamienia się na poczucie błogostanu. Co ciekawe, jednocześnie jądra półleżące działają na pola brzuszne nakrywek i je przyhamowują, żeby pobudzenie trwało odpowiednio mocno w stosunku do tego, co je wywołało, a nie coraz mocniej. Substancje hamujące w układzie nagrody nazywa się dynorfinami. Dynorfiny hamują działanie jąder brzusznych nakrywki i żeby znów się coś wydzieliło, trzeba znów czegoś przyjemnego doznać (czasem wystarczy pomyśleć…) Dla ciekawych: tak wygląda budowa układu nagrody w mózgu. Dodatkowo, istnieją powiązania pomiędzy układem nagrody a strukturami odpowiedzialnymi za uczucia nieprzyjemne. Lękiem i niepokojem zawiaduje ciało migdałowate (również i je ma się po dwa, jedno na każdą półkulę), i leżąca obok niego kora tak zwanej wyspy, gdzie generowane są inne emocje uważane za nas przez nieprzyjemne, ból, złość, wstręt… Uruchomienie układu nagrody może powodować ulgę. No i tak to sobie u zdrowego człowieka, bardzo z grubsza mówiąc, działa. INICJACJA UZALEŻNIENIA Uzależnienie powstaje wtedy, gdy człowiek odkrywa, że może przechytrzyć swój własny mózg i manipulować swoim układem nagrody, a także układem emocji negatywnych. To znaczy… gdy odkrywa to jeszcze nie, ale gdy potem uczy się, że przyjemności może dostarczać sobie sztucznie. Albo – gdy może robić coś, co w prosty sposób pozwala nie czuć złości, lęku, wstrętu i innych przykrości. MÓZG OSZUKANY, ALE ZADOWOLONY Można to robić na różne sposoby. Są substancje chemiczne, które bardzo przypominają naturalne neuroprzekaźniki (na przykład wspomnianą dopaminę) i wystarczy wprowadzić je do organizmu, żeby odczuwać pobudzenie jądra półleżącego i wszystkiego co się z tym wiąże, bez robienia niczego innego niż przyjmowanie tej substancji. Można też zmniejszyć reakcje hamujące i utrzymać pobudzenie przez dłuższy czas. Na tej samej zasadzie można chemicznie spowodować zmniejszenie aktywności tych struktur, które wywołują nieprzyjemne emocje. Podobne reakcje można wzbudzić bez wstrzykiwania czy wypijania czegokolwiek. Wystarczy odkryć czynność, która jest szczególnie przyjemna i robić to znów i znów i znów… co w połączeniu z odpowiednimi myślami i fantazjami powoduje pobudzenie układu nagrody i wydzielanie nadmiarowej dopaminy, a także hamowanie działania jąder migdałowatych i wyspy – odpowiedzialnych za to, co odczuwamy jako przykre. TOLERANCJA I GŁÓD Postępowanie takie uruchamia interesujące reakcje. Jedna, to zwiększona tolerancja. Sztuczne pobudzenie jądra półleżącego większą ilością dopaminy lub niby-dopaminy powoduje coraz silniejsze hamowanie pola brzusznego nakrywki. Więc człowiek, chcąc odczuwać przyjemność, serwuje sobie więcej tego, co tę przyjemność wywołuje. Jednocześnie pojawia się uwrażliwienie na narkotyk – przez co odstawienie go wywołuje głód. Te mechanizmy, działające w dość krótkiej perspektywie, zostały dość dokładnie zbadane, a za substancję dzięki której się rozwijają, uznaje się działanie białka CREB w jądrze półleżącym. Zawiaduje ono m. in. produkcją dynorfiny, substancji działającej podobnie jak morfina, która hamuje reakcję komórek pola brzusznego nakrywki i całego układu nagrody. Układ zahamowany z trudem powraca do reagowania na „zwykłe” przyjemności, które kiedyś były przyjemne. Repertuar przyjemności zawęża się do tej, od której organizm jest uzależniony. WRAŻLIWOŚĆ I TRWAŁE ZMIANY BUDOWY. NAWROTY Zmęczone jądro półleżące wysyła silniejsze sygnały hamujące… pole brzuszne nakrywki jest wyhamowane do minimum, a tu nic! Do takiego stopnia, że komórki pola brzusznego nakrywki mogą ulec degeneracji. Częste i długotrwałe zażywanie substancji lub podejmowanie czynności wpływającej na układ nagrody powoduje przebudowę jego struktur. Stopniowo w jądrze półleżącym rośnie stężenie innego białka, delta FosB, które w przeciwieństwie do CREB jest znacznie trwalsze i wywołuje znacznie silniejsze uwrażliwienie na to, od czego człowiek jest uzależniony. Badania wykazały, że działanie tego białka jest bardzo konkretne – jego obecność oznacza przebudowę komórek nerwowych w jądrze półleżącym. Po prostu połączenia między tymi komórkami robią się silniejsze i przesyłanie sygnałów między nimi staje się łatwiejsze, szybsze i substancje płyną większym strumieniem. Badania prowadzone na szczurach wykazały, że tak się dzieje nie tylko pod wpływem podawanych im narkotyków, ale także gdy często i regularnie pozwalano im na takie przyjemności jak bieganie w karuzeli albo jedzenie cukru. Przebudowa ta jest trwała i nawet jeżeli czynnik uzależniający odstawimy i zmniejszy się stężenie delta FosB, wrażliwość nie spada. Stąd podatność na nawroty uzależnienia. Właściwie można porównać to do alergii. Najpierw następuje uwrażliwienie. Potem, nawet długo po odstawieniu alergenu, ponowny kontakt z nim powoduje reakcję. Tak samo się dzieje z substancją lub czynnością uzależniającą. NA ZAWSZE W PAMIĘCI Ale to jeszcze nie wszystko! Układ nagrody to nie tylko dopamina i dynorfiny. Między innymi działa tu inny ważny neuroprzekaźnik, glutaminian. Wydzielają go rejony związane z układem nagrody, takie jak kora czołowa czy jądra migdałowate. Zwiększona obecność dopaminy w układzie nagrody powoduje, że jej struktury uwrażliwiają się na glutaminian, przez co, po pierwsze, ilość dopaminy dodatkowo rośnie, a wraz z nią, rośnie tempo wydzielania się białek CREB i delta FosB. Po drugie, glutaminian działa na drogi nerwowe prowadzące do hipokampa, struktury odpowiedzialnej m. in. za trwałą pamięć. Jeżeli układ nagrody jest pobudzony przez długotrwałą obecność dużych ilości dopaminy, wrażenia przyjemności płynącej z uzależnienia utrwalają się w postaci trwałych śladów pamięciowych i samo wspomnienie czynnika uzależniającego wzbudza głód. CO Z TEGO WYNIKA? Dzięki badaniom struktury mózgu i jego chemii wiemy coraz więcej na temat działania organizmu. Nauka potwierdza niektóre z naszych intuicji, inne weryfikuje. Że nie można się uzależnić od biegania? Można. Że emocje są ulotne? Nie aż tak bardzo. W mózgu wszystko wpływa na wszystko. Myśli, emocje, chemia, komórki ciała i substancje wprowadzane z zewnątrz – to wszystko jest połączone i jedno wpływa na drugie. Mam nadzieję, że trochę lepiej rozumiesz teraz, na czym polega uzależnienie od strony biochemicznej i jak powstają biologiczne mechanizmy uzależnienia takie jak tolerancja, głód, nawrót i brak możliwości powrotu do stanu sprzed uzależnienia. Rozumiesz też już, że chemia tworzy jedność z emocjami i próby sztucznego wpływania na emocje może mieć poważne konsekwencje w postaci uzależnienia. Niektóre substancje chemiczne wpływają na organizm, czy tego chcemy, czy nie. Nie jesteśmy w stanie mentalnie kontrolować momentu, kiedy powstanie uzależnienie, chyba, że trzymamy się z dala od uzależniających substancji. Wiesz także, że uzależnić się można nie tylko od substancji psychoaktywnych, ale także od czegokolwiek, co traktujemy jako sztuczny regulator emocji. Nawet jeżeli jest to coś bardzo potrzebnego (jak seks czy jedzenie) lub niegroźnego (jak robienie zakupów). Różne uzależnienia działają podobnie dzięki stojącej za nimi biologii. Zapraszam do rozmowy i komentowania,

Justyna

PS. 

Przy pisaniu artykułu korzystałam z następujących opracowań: http://www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,96856,9671427,Mozg_zniewolony.html?as=1 http://en.wikipedia.org/wiki/FOSB http://learn.genetics.utah.edu/content/addiction/mouse/ Nestler E. J. „Zniewolony mózg”, Świat Nauki 4/2004 http://agro.icm.edu.pl/agro/element/bwmeta1.element.agro-676cd22a-8c97-4fc4-afe9-a1eb64fc05c5

6 komentarzy so far.

  1. gjm pisze:

    i co w tej sytuacji należy zrobić żeby nie sięgnąć po substację która powoduje przyjemność? Z drugiej strony wypicie zbyt dużej ilości alkoholu powoduje duże nieprzyjemności tzw. „zespół dnia następnego”. Dlaczego mój mózg nie przypomina mi jak fatalnie czuję się po przepiciu? Ale często przypomina mi jak jest fajnie jak się napiję. Czy nie mogłoby to działać w drugą stronę?

    • Justyna_Jannasz pisze:

      Co zrobić żeby nie sięgnąć? Popatrz, wychodzi na to, że mózg można oszukać i że on się daje oszukiwać. Alkohol jest jak oszust.

      Jaka jest rada na oszusta w innych sytuacjach? Wiedzieć że tacy są i nie korzystać z ich propozycji, no chyba to w każdej sprawie tak działa.

      Wyobraź sobie że ktoś Ci daje fałszywą stówę, tak za nic. Przykro, bo gdy dajesz ją w sklepie to nie tylko nic nie kupisz, ale jeszcze wzywają policję. A już miało być tak pięknie! No i następnym razem znów ktoś Ci daje fałszywą stówę. Ale Ty już wiesz jak wygląda fałszywka i jeśli ją dają, poprosisz o inny banknot albo nie weźmiesz wcale. Mimo że pamiętasz jak to było fajnie gdy dostałeś stówę, chociaż fałszywą.

      W przypadku alkoholu to również jest bardzo proste, wystarczy wybrać życie bez wspomagaczy. Tyle jest fajnych rzeczy, które dają radość i są prawdziwe. To nawet nie chodzi o przykrość na kacu, to byłby mały pikuś. Tu chodzi o to, że można sobie życie zmarnować. 🙂

  2. Papryk pisze:

    Czyli co ? Jeśli chce wyjść z uzależnienia to nie mogę np. biegać ?

    • Justyna_Jannasz pisze:

      Chodzi o to, że łatwo z jednego uzależnienia wpaść w drugie. Jeżeli masz to na uwadze i zmieniasz coś więcej niż tylko rodzaj nałogu, to jest OK. Czy teraz jaśniej się wyraziłam?

  3. Paweł pisze:

    Delta FosB trwa w komórkach do 2 miesięcy

    • Justyna_Jannasz pisze:

      Tak, to prawda. To niesamowite, właśnie wczoraj sięgnęłam po nowszą literaturę do tego tematu, żeby sprawdzić, czy nie warto go rozszerzyć, uzupełnić. A tu proszę, nie tylko ja się nad tym zastanawiałam 🙂 Cóż za zbieg okoliczności 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *