Serce czy rozsądek? O teoretyzowaniu

Witajcie!
Każdy czasami gubi się w gąszczu własnych myśli, szczególnie trudno się odnaleźć wtedy, gdy się znalazło w trudnej życiowo sytuacji, świat się zwalił na głowę i nie wiadomo, co robić. Czasami nadmiar wiedzy, zwłaszcza takiej, która nie została wcielona w praktykę, bardziej przeszkadza, niż pomaga. Choć trudno wtedy zdobyć się na dystans do siebie, warto to robić i przyjrzeć się rzeczywistości. Czy na pewno Twoja mapa, którą się kierujesz jest aktualna i czy nowo zdobyta wiedza pasuje do tego, jak faktycznie wygląda otaczający nas świat? Oto przykład:

Mam pytanie bo nie wiem czy jestem współuzależniona czy tez to ja uzależniam. Z oceny psychologa mam rys narcystyczny (idealizacja sytuacji, złość). Mój partner odszedł a ja się totalnie rozsypałam nie jestem w stanie bez niego funkcjonować z tego co czytam to między innymi też problem narcyzmu i nie wiem kto kogo uzależnił. On się czuje dobrze po rozstaniu ja cierpię katusze. Fakt on odszedł do innej kobiety więc ma wsparcie, ale tak czy siak nie jestem w stanie przypomnieć sobie niektórych uczuć i odczuć. Ta lista mi pomaga przypomnieć sobie, że to nie jest tak, że jestem bez uczuć wiele z nich znam i sobie przypominam ich „smak”.
Czy jest możliwość zdiagnozowania, sprawdzenia czy nie jestem zbyt toksyczna dla własnych dzieci?. Mam 3 dzieci na razie są ze mną bo taka była moja wola a mój były się do tego przychylił, ale jeśli dla dobra dzieciaków miałyby być z ojcem bo jest normalniejszy to trudno i to jest dla mnie teraz bardzo ważne i nie wiem jak z tym sobie poradzić. Rozstanie przebiegało dramatycznie z mojej strony wręcz powiedziałbym nękałam go. Zresztą do tej pory nie wyszłam do końca ze związku. Dlaczego? Nie wiem. Może przyniesie odpowiedź terapia. Pani terapeutka pokazuje mi raczej moje ułomności i pracujemy nad nimi przynajmniej próbujemy je nazwać ale to mi nie wystarcza 🙁

Dysponujesz teoriami na każdą okoliczność. Mam wrażenie (chociaż to tylko moje wyobrażenie) że momentami odrywasz się od poszukiwania rozwiązań i zagłębiasz się w teoretyzowanie. Myślę, że dobrze że zaczęłaś przyglądać się swoim uczuciom i nazywać je. To pierwszy, ważny krok do zrozumienia siebie. To, co możesz robić dalej, to budować zaufanie do siebie i podejmować decyzje zgodne z Twoim głębokim poczuciem prawdy. Hm… łatwo powiedzieć. A jednak zaufanie do siebie bardzo ułatwia podejmowanie decyzji oraz branie odpowiedzialności za ich skutki. Bo odpowiedzialność za skutki swoich decyzji każdy ponosi. Dlatego dobrze jest rozpatrzeć je, zanim decyzja zostanie ostatecznie podjęta.
Wydaje mi się, że masz analityczny umysł i przez to łatwiej Ci jest radzić sobie, gdy możesz problem odpowiednio zdefiniować, przebadać, zrobić testy, a potem trzymać się wyników. Tymczasem problem leży gdzie indziej – jeżeli bardziej niż swojemu wnętrzu ufasz testom (które nie muszą być doskonałe) albo zdaniu jednej osoby, jeżeli podejmujesz decyzje na podstawie czegoś innego niż głębokie przekonanie o ich słuszności, to…
…tak czy inaczej, to TY będziesz ponosić konsekwencje tego wyboru. W przypadku dzieci – także i Twoje dzieci.
Nieraz teoretyzowanie jest po prostu łatwiejsze niż zajrzenie w głąb siebie i udzielenie sobie szczerze odpowiedzi na pytanie „czego ja chcę” lub „co chcę zrobić”. Też się nieraz na to nabieram.
A tymczasem…
W zasadzie nic dziwnego, że cierpisz katusze po tym, jak facet Cię zostawił. Jeszcze z dziećmi. I co, miałaś westchnąć i iść własną drogą, wybaczyć i nie odczuwać wściekłości? Nie rzucać się? To wcale nie jest takie znowu nienormalne. Nękać kogoś – oczywiście że lepiej tego nie robić, ale jest zrozumiałe, że w takich okolicznościach można mieć takie myśli. Wychodzenie z traumy to jest proces, tego nie da się na siłę przyspieszyć. Myślę, że Twoja terapeutka stara się ten proces wspierać. Masz więc najprawdopodobniej bardzo realne szanse, żeby w całkiem niedługim czasie odzyskać równowagę.
Bardzo ważne w terapii jest określenie swoich celów i oczekiwań. Czy Twoja terapia ma na celu tylko postawie diagnozy? A czemu ma służyć ta diagnoza? A może już wiesz, co chcesz zrobić, lecz potrzebujesz zewnętrznego potwierdzenia? A może to, co chcesz zrobić nie zgadza się np. z wyznawanymi przez Ciebie wartościami? Oczywiście to są tylko moje wymysły, nie wiem jak jest naprawdę, jednak uważam, że zamiast zastanawiać się, jak nazwać Twoje problemy, ważniejsze będzie, jeśli wrzucisz na luz i zastanowisz się, czego w głębi serca tak naprawdę chcesz. Nie musisz postępować tak, jak Ci sugerują inni, jeżeli nie masz głębokiego przekonania, że tak będzie OK. Możesz też się przez jakiś czas przyjrzeć sytuacji, zapytać więcej osób o opinię i mieć czas na wyrobienie sobie własnego zdania.
Pozdrawiam Cię bardzo ciepło i życzę spokoju w podejmowaniu przemyślanych decyzji, a Was wszystkich zachęcam do komentowania 🙂
Justyna

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *