Tajemna wiedza o piciu alkoholu

Witajcie!

Nadchodzą wakacje… koniec roku szkolnego i akademickiego, początek sezonu urlopowego, wyznaczają pewną granicę.
Urlop – jeżeli go mamy, odczuwamy jako przerwę pomiędzy końcem jednego, a rozpoczęciem czegoś nowego.
Jeżeli w ciągu roku, przed wakacjami, odczuwałaś niepokój z powodu picia partnera, czy masz szanse na to, by ten niepokój był mniejszy w kolejnym roku?

Wiele osób, których partner dużo pije, zauważa, że wakacje sprzyjają jeszcze większemu piciu.
W wakacje pozwalamy sobie na luz, nie przejmujemy się sprawami, które w ciągu roku bardzo przeszkadzają. Dzieci nie widzą, obowiązki nie gonią, sąsiedzi nie patrzą… W wakacje w związku z urlopem wielu ludzi pije alkohol w sposób niemal niekontrolowany, ryzykowny. W wakacje wielu alkoholików dostaje od bliskich dyspensę. Jest lato – trzeba się bawić. Jest gorąco – trzeba chlapnąć piwko. Jest wesoło – stawia się flaszeczkę. Ponieważ wszyscy tak robią, no i ponieważ nie chcemy być „sztywniaczkami”, pozwalamy sobie na to, nawet bez większych wyrzutów sumienia. Wytłumaczenie sytuacji jest tak oczywiste, że można powiedzieć, nic się z tym nie da zrobić. To jest normalne, nawet zaniepokojeni w ciągu roku partnerzy nie zwracają na to szczególnej uwagi. Zdziwienie pojawia się po wakacjach, jesienią, a może nawet zimą. Nagle okazuje się, że żyjesz z kimś, kto bez alkoholu nie umie być wesoły. Kogo drażni cały świat, dopóki się nie napije. Kto jest coraz grubszy i coraz bardziej opuchnięty. Kto robi coraz mniej i komu zmieniają się priorytety. Kto wzbudza w Tobie poczucie winy. Mało kto wie, co to w ogóle oznacza, prawie nikt nie wie, jak sobie z tym poradzić. To, co większość z nas ma do dyspozycji, to MITY.

Co musisz wiedzieć o piciu alkoholu i co możesz robić, żeby poradzić sobie z nadmiernym lub zbyt częstym piciem partnera po wakacjach?

Cieszę się, że zainteresował Cię ten temat na tyle, że zaglądasz dalej.
W naszym drogim społeczeństwie mało kto zna się na alkoholizmie, więc uważaj, bo za chwilę zostaniesz adeptem wiedzy tajemnej.
Na szczęście oprócz tysiąca mitów na temat alkoholu i jego spożywania istnieje też rzetelna wiedza, która pozwala radzić sobie z tą niebezpieczną substancją i skutkami uzależnienia od niej. Mało kto w ogóle chce jej słuchać. Skoro tu jesteś, znalazłaś (eś) się wśród elity elit.

A oto podstawowe informacje, które Ci się przydadzą jeżeli Twój partner (Twoja partnerka) pije za dużo.
1. Alkoholizm to jest choroba, która pod wieloma względami przypomina alergię. Jeżeli człowiek wystawia się często na alergen (i w dużych ilościach), może zacząć chorować. Gdy już raz się wytworzy reakcja chorobowa, właściwie nie da się choroby na zawsze wyleczyć. Można natomiast zatrzymać jej rozwój. Głównym i najlepszym sposobem zatrzymania jej, jest całkowity brak kontaktu z alergenem.
2. Alkoholizm jest chorobą psychiczną raczej niż fizyczną. Osobie uzależnionej inaczej układają się myśli. Dlatego na pijącego (pijącą) nie działają sposoby, które stosujemy w sposób spontaniczny, by przetłumaczyć komuś (choremu), by nie wystawiał się na działanie czynnika, który mu (jej) szkodzi. W przypadku pijących reakcja będzie jak u Terminatora: „Talk to the hand, because the face won’t listen!”
3. Alkoholizm jest chorobą, która rozpełza się na całą rodzinę, nieraz także obejmuje swoim zasięgiem znajomych. Osoba uzależniona wciąga w swoją chorobę innych, także tych niepijących. Im bardziej ktoś stara się jej pomóc, tym szybciej i głębiej zostaje wciągnięty.
4. Alkoholizm jako choroba psychiczna sięga dość głębokiej warstwy psychiki, a konkretnie uczuć. Ułatwia i umożliwia manipulowanie uczuciami własnymi i innych osób, co wprowadza coraz większy chaos w naturalnych mechanizmach regulowania ludzkich działań, które w dużym stopniu polegają właśnie na tym, że ma się różne uczucia i się na nie reaguje.

Myślę, że dysponując powyższą wiedzą rozumiesz alkoholizm lepiej, niż lekko licząc 90% społeczeństwa w Polsce.
Jeżeli coś tu jest dla Ciebie niejasne, niezrozumiałe, albo chcesz dowiedzieć się czegoś więcej na ten temat, zapraszam na prawy pasek tego bloga – znajdziesz tam róóżne możliwości. W sprawach nie cierpiących zwłoki proszę o komentarz 🙂

Jeżeli zainteresował Cię ten artykuł i uważasz, że przyda się dalszy ciąg – napisz w komentarzu.

2 komentarze so far.

  1. Aneta pisze:

    Witam Pani Justyno! Mam wlasnie taki problem ze oboje rozpoczelismy z mezem urlopy… trwa on juz ponad tydzien i praktycznie nie ma dnia zeby maz nie piwkowal a raczej upijal sie… Mamy dzialke gdzie czesto sie griluje i co sprzyja piwkowaniu… ale jak dla mnie maz zawsze przekracza granice… Sama tez lubie wypic zimne piwko do kielbaski z grilla ale nie upijac sie… 2 lub 3 piwka i to wszystko… a maz moze imprezowac caly weekend, upijajac sie i nie widzi w tym problemu… Czasami niby ma swiadomosc ze przesadza zwlaszcza jak pomiesza piwo z wodka… co czesto sie zdarza z ekipa dzialkowiczow…ale nic z tym nie robi… Jak mu uswiadomic to ze przekracza granice… Czy to ze nie wypilabym z nim ani jednego piwa daloby mu cos do myslenia? Wielokrotnie obieczwal ze sie zmieni… ale tak naprawde pije coraz wiecej…zwlaszcza od roku kiedy kupilismy ogrodek dzialkowy… Prosze doradz Pani Justynko co robic….

    • Justyna pisze:

      No właśnie. Bardzo piękny przykład tego, o co mi chodziło. No bo co… niby nic się nie dzieje. A dzieje się wiele. To jest wbrew pozorom bardzo trudna sytuacja. Zwłaszcza jeżeli dotyczy naszego urlopu – kiedy to niby mamy regenerować siły i ładować akumulatory na cały rok!
      Wyobraźmy sobie, że rodzina jest mechanizmem zegarka, w którym działanie jednego elementu zależy od drugiego. W pewnym momencie jeden z trybików zaczyna działać inaczej i pociąga za sobą zmianę działania pozostałych.
      Żeby przywrócić działanie mechanizmu do normy, trzeba:
      a) sprawić, by inne trybiki nie poddawały się rytmom tego uszkodzonego trybika
      b) sprawić, by dobre trybiki działały normalnie, po swojemu.
      c) naprawić uszkodzony trybik
      Co to oznacza w praktyce:
      Tak, na pewno nie traktować na serio obietnic. Bo jeśli udajemy, że w nie wierzymy, on będzie miał wrażenie, że udało się nas „przechytrzyć”.
      Na pewno wspólne picie odsuwa decyzję o podjęciu leczenia.
      Na pewno dobrze jest nie dyskutować na temat picia w trakcie picia.
      Na pewno wystawienie go na konsekwencje picia (nie pomaganie, nie branie odpowiedzialności za skutki) pomaga uświadomić sobie, że się przekroczyło granice lepiej niż gadanie i wyjaśnianie.
      Na pewno warto mówić o swoich uczuciach i obawach (gdy jest trzeźwy).
      Ale ogólnie uważam, że takie „normalne letnie picie” na urlopie, to sytuacje bardzo trudne. Dlaczego jego picie ma psuć urlop innym? Najbliższym! Trzeba mieć wiele siły, żeby nie dać sobie zepsuć wakacji. I chyba o tę siłę dla siebie najbardziej warto zadbać. Ja w takiej sytuacji najchętniej poszłabym po wsparcie do specjalisty od współuzależnienia. Albo zastanowiłabym się, czy nie lepiej spędzić kawałka urlopu oddzielnie, żeby jednak trochę odetchnąć. Może weekend dla siebie? Na pewno warto też, żeby podobną postawę przyjęło jak najwięcej członków rodziny czy otoczenia. Im więcej „trybików” będzie działało prawidłowo, tym większe szanse, że ten uszkodzony też zacznie działać jak pozostała część mechanizmu…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *