Tajemnice alkochoroby – odpowiadam na pytania!

Witajcie,
Dzisiaj przy sobocie pomyślałam, że odpowiem na kilka Waszych pytań, które dotyczą spraw, o których pisałam w przedwczorajszym artykule. Są to właściwie przykłady z Waszego życia na to, co wtedy chciałam powiedzieć oraz kolejne wiadomości na temat alkoholu.

Pytanie: Dlaczego mąż obwinia mnie za swoją agresję i picie, robi z siebie męczennika a ja katuję się swoimi myślami i czuję się po części winna za taki stan?
Odpowiedź: Alkoholik pije, ponieważ jest uzależniony. Choroba alkoholowa zmienia myślenie w taki sposób, by wszystko, co człowiek robi, zmierzało do picia alkoholu. Ponieważ jednak chory nie chce przyznać, że to jest prawdziwym powodem (bo jak przyzna że jest alkoholikiem, będzie musiał coś z tym zrobić tj. przestać pić), szuka powodów gdzie indziej i stara się uzasadnić, że tam jest właśnie przyczyna picia.

Pytanie: Witam serdecznie. Mamy problem, mój partner nadużywa alkoholu. Pije tygodniami, a co ma pieniądze to przepija. Dla niego koledzy i towarzystwo jest najważniejsze. Ja mogę o coś prosić i tak sama muszę to zrobić a ja lecę jak głupia jak on coś chce. Jestem odpowiedzialną osobą w przeciwieństwie do niego. Jednym słowem mój błąd, że go rozpieściłam. Teraz 1 h wraca do domu. Pobił mnie kilka razy a nawet próbował zabić. Żebym nie uciekła z domu to już bym nie żyła. Jak pije to nie pamięta co się dzieje. Mamy sprawę w sądzie. Ostatnio tydzień pił. Nie wpuszczałam go do domu ponieważ się go boje. Co mam dalej robić?
Odpowiedź: Jesteś kolejną osobą, która zaczyna od poszukiwania winy w sobie. No więc, uświadom sobie moja kochana, że nie jest to Twoja żadna wina. Nikt nie ma prawa bić swoich bliskich, zaniedbywać ich ani znęcać się nad nimi. Ty natomiast postępowałaś jak zwyczajna kochająca partnerka. To, czy pamięta, czy nie, to też niezła wymówka z jego strony. Pozwala sobie, a przy tym odpowiedzialność za swoje czyny stara się zrzucić na kogoś innego. Każdy jest odpowiedzialny za to, co robi. Jak to ujął filozof, prof. Leszek Kołakowski „Jesteśmy sprawcami czynów, które spełniamy, a nie narzędziami różnych sił.” Picie zatem nie jest żadnym usprawiedliwieniem wyrządzanego zła. Zacznij od tego, żeby zapewnić sobie bezpieczeństwo. Umów się z policją że w razie czego będziesz miała do kogo zadzwonić. Powiedz komuś bliskiemu i poproś o możliwość pomocy/udzielenia schronienia w razie czego. A najlepiej – odizoluj się od brutala, bo jak ktoś raz uderzył, to znaczy że ma do tego skłonności i będzie sobie pozwalał, a to jest niedopuszczalne.

Pytanie: Co powiedzieć alkoholikowi, gdy przyznaje się że cały tydzień pił, a teraz przepił pieniądze i obiecuje że wreszcie wytrzeźwieje?
Odpowiedź: Ano, wytrzeźwieje na trochę. Alkoholik robi różne rzeczy, żeby móc dalej pić. Na przykład obiecuje. Alkoholicy obiecują wszystko, co tylko chcesz, ale na ogół są to gruszki na wierzbie. Przymus picia jest milion razy silniejszy niż potrzeba dotrzymania słowa. Zastanów się, jakie masz możliwości przejęcia kontroli nad finansami, przynajmniej w jakimś stopniu. Zastanów się też, czy chcesz się skazać na życie w niedostatku i co możesz zrobić, żeby do tego nie dopuścić. Możesz mu powiedzieć, że nie przyjmujesz obietnic, że uwierzysz w nie, gdy się zamknie na leczenie na 3 miesiące. A na razie musisz sobie radzić przejmując sprawy finansowe w swoje ręce…

Pytanie: żona po 35 latach małżeństwa po kilkunastu odwykach i detoksach odeszła 3 miesiące temu tam gdzie piją. Ja nie pije od 15 lat nie miałem siły walczyć z jej pijaństwem i kolejny raz wyciągać ją z szamba, teraz okropnie się czuję, prawie cały czas mam w głowie nasze wspólne życie i straszny żal że tak to się skończyło.
Odpowiedź: Właśnie to jest przykład, że próby pomagania alkoholikowi w taki sposób, jak się pomaga komuś choremu na ból brzucha to OGROMNA POMYŁKA! Jeżeli wyciągasz kogoś za uszy z dna, to wcale nie pomagasz, tylko właśnie umacniasz go w alkochorobie! Gratuluję tych 15 lat w trzeźwości! Żal, to prawda, ale też być może właśnie teraz zrobiłeś coś najlepszego, co mogłeś. Jedyne, co możesz sobie zarzucać, to że ją przez te wszystkie lata holowałeś i wyciągałeś za uszy… Jedyny sposób, by wydobyć się z alkochoroby, to odczuć na własnej skórze jak bolesne jest sięgnięcie dna i podjąć walkę o SIEBIE. Nikt za nas tego nie dokona, pewnie sam zresztą dobrze to wiesz. Ale wiesz co Ci powiem, mam nadzieję że jeszcze nie jest za późno. Jeżeli Twoja żona przeżyje, to właśnie teraz dostała od Ciebie szansę na to, by się pozbierać. 1. Oświadczyłeś, że jesteś bezsilny wobec jej alkoholizmu. 2. Zostawiłeś odpowiedzialność za jej los w jej rękach. To są SUPER KROKI do tego, by komuś naprawdę pomóc. Mam tylko nadzieję, że Twoja żona zdąży się otrząsnąć. Myślę, że nawet teraz nie musisz zostawiać jej własnemu losowi. Możesz jej przypominać, że jeśli podejmie leczenie, udzielisz jej wszelkiego wsparcia. Możesz jej przypominać, że ją kochasz i Ci na niej zależy. I że właśnie dlatego nie będziesz jej holować. Ale dopóki pije – zero pomocy. Nie dawaj pieniędzy, nie lituj się.

Pytanie: Mąż zdrowieje od trzech lat, a i tak nie możemy się dogadać. Narastają konflikty, można ogłupieć.
Odpowiedź: Choroba alkoholowa polega na specyficznym radzeniu sobie z przeciwnościami, między innymi z konfliktami. Chodzi o to, że wszelkie nieprzyjemne uczucia, lub brak bardzo przyjemnych, alkoholik załatwia poprzez napicie się. Jeżeli więc przestaje pić, to musi jakoś inaczej sobie z tym wszystkim radzić. Konflikty między ludźmi, którzy ze sobą rozmawiają (albo chociaż przebywają) pojawiają się od czasu do czasu, to jest NORMALNE. Ale jeżeli ktoś nie umie sobie z nimi radzić inaczej niż taką prostą metodą jak picie, to problem robi się duży. Nie pozostaje wtedy nic innego, jak uczenie się nowych strategii rozwiązywania konfliktów i przeciwności życiowych, odgrzebanie szczerych uczuć i nie oszukiwanie ich, uczenie się asertywności i praca nad agresją. Ponieważ alkochoroba dotyczy na ogół całej rodziny, najlepiej gdy każdy bierze się za pracę nad sobą – w sferze uczuć, szczególnie agresji i w sferze zachowań, szczególnie dbając o asertywną postawę i naukę pokojowego rozwiązywania konfliktów.

Jeżeli masz jakieś pytanie związane z alkochorobą swojego partnera lub partnerki, jeżeli chcesz dowiedzieć się na ten temat prawdy i przestać kręcić się wokół MITÓW, do jakich ogranicza się popularna wiedza o alkoholizmie w Polsce, dodaj komentarz! Adresy email nie są widoczne.

Pozdrawiam Was serdecznie,
Justyna

3 komentarze so far.

  1. iwona pisze:

    Jestem żoną alkoholika, który nie pije od 5 lat. Jesteśmy 22 lata po ślubie mamy dwójkę wspaniałych już dorosłych dzieci. Przez te lata które mąż pił przeżyliśmy traumę, kiedy powiedziałam dość i wyrzuciłam go z domu wziął się za siebie i zgłosił na leczenie. Teraz jakby się miało wydawać powinno być lepiej, ale no właśnie nie potrafimy się dogadać, w domu wybuchają ciągle kłótnie, awantury jedno obwinia drugie o byle co, każde chce zaznaczyć swoją wyższość, mąż chce rządzić nami w domu, my się nie dajemy, ale za to jesteśmy obwiniani za wszystko co złe i tak dochodzi do ciągłych awantur. Dzieci studiują, więc większość czasu są po za domem, a ja walczę tylko sama nie wiem już z czym i po co, coraz częściej miewam ponure dni i coraz mniej potrafię się cieszyć życiem. jak dalej żyć?

    • Justyna pisze:

      Myślę, że to, jak się zachowuje Twój mąż może nie mieć bezpośredniego związku z alkoholem.
      Z drugiej strony, problemy które opisujesz, tak zwany „trudny charakter” może mieć swoje przyczyny w tym samym źródle, co przyczyny alkoholizmu.
      Może to na przykład być nieumiejętność dorosłego radzenia sobie z własnymi emocjami i myślami.
      Chodzi mi o to, że jeżeli ktoś nie potrafi sam sobie poradzić ze swoimi emocjami, tj. wyrażać ich w pokojowy sposób i przekładać je na impulsy do działania dzięki któremu robi się lepiej, radzi sobie z nimi inaczej, stosując pewne strategie, które mają na celu rozładować emocje jak najszybciej i sprawić, żeby się ich nie odczuwało.
      Do takich sposobów należy picie, palenie, jedzenie i inne kompulsywne zachowania.
      Inną strategią jest przerzucanie odpowiedzialności za problemy na innych.
      Jeszcze inną – przerzucenie samych emocji (tych trudnych) na innych, przy czym najłatwiej przerzucić je na najbliższych, wystarczy odrobina manipulacji i pretensji o cokolwiek.
      Bardzo popularna strategia tego typu do agresja – przeklinanie, bicie, niszczenie, straszenie, ogólnie – odgrywanie się na innych.
      Te wszystkie strategie są łatwe do wykonania, ale tak naprawdę nie dają długotrwałego zadowolenia, ani też nie można powiedzieć, że dzięki ich zastosowaniu cokolwiek „idzie ku lepszemu”. Czasem uświadomienie sobie tego powoduje, że ktoś zaczyna poszukiwać innych, konstruktywnych reakcji na trudne uczucia i myśli. Być może rozmowa o tym, co zastosowanie takiego sposobu daje agresorowi pomoże mu w zwróceniu na to uwagi.
      Na ogół jednak nie wystarczy pokazać, że to działa na krótką metę. Co więcej, po drodze Ty zaczynasz występować w roli worka bokserskiego, który zbiera ciosy za to, że ktoś inny jest nie w humorze, albo ktoś inny komuś innemu sprawił jakąś przykrość. Albo że ktoś inny jest niezadowolony z czegoś.
      Ogólnie rzecz biorąc, nie wolno się znęcać nad innymi, w tym nad najbliższymi. A takie ciągłe awantury to po prostu przemoc psychiczna.
      Co możesz robić, żeby się to zmieniło?
      – Pracować nad pewnością siebie i szacunkiem do siebie. Niestety nieraz dajemy sobie wejść na głowę właśnie dlatego, że nie jesteśmy dość dobre dla siebie i że dbamy o innych (i ich zadowolenie) bardziej niż o siebie.
      – Jak najczęściej przebywać z ludźmi, przy których czujesz się dobrze i swobodnie, którym możesz się wygadać i które dodają Ci energii.
      – Nie zgadzać się na łamanie Twoich praw. Nie przyjmować poczucia winy, które on próbuje Ci wmówić. Nie dawać się szantażować. Życzyć sobie szacunku i należytego traktowania. Stawiać granice
      – Możesz też poćwiczyć asertywność jako część pracy nad szacunkiem dla siebie.
      – Dbać o siebie bardziej i więcej przykładać do tego znaczenia. Nie daj sobie wmówić że to egoistyczne.
      Niestety, jak w większości przypadków, nie masz bezpośredniego wpływu na zmianę zachowania Twojego męża, ale możesz go zainspirować do zmiany zachowania i do podjęcia pracy nad swoimi strategiami radzenia sobie z problemami i wynikającymi z nich uczuciami. Przy pewnym wysiłku mógłby zamiast ranić najbliższych, zrobić dla siebie i dla nich dużo dobrego. Najczęściej taka nauka najskuteczniej przebiega pod okiem psychologa.

  2. iwona pisze:

    Droga Justyno! Dziękuję za Twoja wypowiedz to co w niej opisujesz zgadza się w 1oo%. Teraz tylko za Twoją radą popracuje nad sobą trochę bardziej niż do tej pory, myślałam że wystarczająco, ale widoczne za mało. Jeszcze raz dziękuję.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *