Terapia indywidualna a uczucia… i dziękuję!

Witaj!
Witam Cię w środku wiosny, piękna pogoda, ptaki śpiewają, kwiaty kwitną… a życie płynie.

Niedawno dość dużo uwagi poświęciłam zachowaniom typowym dla osób współuzależnionych, nad którymi, moim zdaniem, warto pracować.

Podzieliłam wychodzenie ze współuzależnienia na kilka etapów, z których jednym był właśnie ten – zmiana zachowań.

Teraz chciałabym pójść dalej i to szybko, gdyż zmiana zachowań działa wprawdzie super, ale jeśli nie sięgniesz w głąb siebie – do przyczyn wywołujących te zachowania, Twój wysiłek może okazać się krótkotrwały. Dzisiaj chcę powiedzieć coś o pracy z uczuciami, o wyborze terapeuty, a na koniec chcę wyrazić wdzięczność wobec moich czytelników. Mam dla Ciebie i dla Was wszystkich propozycję związaną z pracą nad uczuciami, czy ciekawą – oceń sam(a) 🙂

[protected]
„Mam 42 lata, jestem kobietą. Leczę się na terapii indywidualnej. Terapeuta pyta mnie zawsze pod koniec godziny terapii co czuję. Ja nie czuję nic szczególnego. Poza tym, że mi wstyd i jestem upokorzona, kiedy mówię mu, że miałam słabsze dni, bo tak mam, jak mam miesiączkę, ale o tym mu nie mówię, on szuka przyczyn. Nie widzę sensu w tej terapii dalej, bo jak mam z nim rozmawiać o tak osobistych sprawach. proszę o pomoc. Nie wiem jak dalej wytrwam tę terapię…”

Myślę, że to, co próbuje osiągnąć terapeuta, to sięgnięcie właśnie pod powierzchnię Twojej osoby – do uczuć.
Uczucia są bardzo ważne. Są szybsze niż myśl, szybsze niż rozum, kierują nami mimo naszej woli.
Co ciekawe, mamy na nie pewien wpływ, choć nie tak duży jak na nasze myśli. Mamy do nich przynajmniej częściowy dostęp, bo pojawiają się wtedy, gdy doświadczamy jakiegoś stanu wewnętrznego, stanu naszego organizmu, gdy odbieramy jakieś sygnały z zewnątrz (np. coś widzimy, słyszymy, czujemy zapach)… ale także, gdy sobie coś pomyślimy, wyobrazimy lub przypomnimy.

Uczucia są jakby naszą wiedzą, ale wiedzą, która jest w nas jeszcze zanim wyrazimy ją myślami czy słowami. Nieraz działamy pod ich dyktando, nieraz odruchowo i wbrew zdrowemu rozsądkowi, a czasem z ogromną korzyścią dla siebie. Warto uświadomić sobie, co nam mówią i kiedy. Warto zacząć korzystać z ich ogromnego potencjału, gdyż tylko uczucia powiedzą Ci, co jest dla Ciebie najlepsze, co chcesz zrobić i jak to zrobić.

Ja osobiście wyznaję pogląd, że wszystko, cała mądrość, wiedza i umiejętności, które są Ci potrzebne do szczęścia i dobrego, harmonijnego życia, są już w Tobie. Wszystkie odpowiedzi na najważniejsze pytania, które chcesz sobie zadać, są w Tobie. Wystarczy tylko, że się do nich umiejętnie dostaniesz.

A więc – nie pytaj „co robić” mnie, ani swojego terapeuty, ani nikogo w ogóle. Zapytaj siebie. To Ty to wiesz. A do tej wiedzy możesz się dokopać między innymi właśnie wsłuchując się w swoje uczucia.

Uzależnienie, a także współuzależnienie, mają to do siebie, że wiążą się z odcięciem się od własnych uczuć. Przez to traci się najważniejszy drogowskaz, jakim człowiek w ogóle dysponuje. Jeżeli chcesz zdrowieć, musisz go odzyskać.

Temu właśnie służą uporczywe pytania terapeutów o uczucia. Jeżeli trudno przychodzi Ci mówić o swoich osobistych sprawach, wykaż się śmiałością i powiedz terapeucie o tym. Terapia jest dla Ciebie, to Ty masz z niej korzystać, a nie uda się to, jeżeli nie będziesz mówić. Nie oznacza to od razu, że na pierwszej wizycie masz wypruć z siebie wszystkie flaki i opowiadać o najintymniejszych, bolesnych przeżyciach. Ale nic Ci terapia nie pomoże, jeśli nie będziesz w stanie mówić o sobie. Jeżeli czujesz do terapeuty tak duży dystans, albo Cię terapeuta tak wkurza, że Ci to uniemożliwia otwarcie się, być może warto przenieść się do kogoś innego. Ale nie przerywaj terapii! Czasem też rozmowa z terapeutą wkurza, ale powoduje, że coś się z nami w środku dzieje dobrego. Wtedy warto się takiego terapeuty trzymać, nawet jeśli nie jest to super przyjemne. Ważny jest skutek dla Ciebie. Pamiętaj też, że wszystko, cokolwiek terapeucie powiesz, pozostanie między Wami, gdyż terapeutę obowiązuje etyka zawodowa i po prostu nikomu nie powie o tym, co słyszy. NIKOMU.

A teraz moja propozycja:
Jeżeli masz trudności z uczuciami, z odczuwaniem ich, z wyrażaniem uczuć, zapraszam Cię do wspólnego poćwiczenia rozumienia swoich uczuć, anonimowo i w 100% bezpiecznie.

Jeżeli chcesz wziąć udział w tym projekcie, napisz proszę w komentarzu poniżej, co sprawia Ci największą trudność, jeśli chodzi o odczuwanie, nazywanie, wyrażanie uczuć i jak myślisz, dlaczego tak jest.

Każdy kto się wypowie, może wziąć udział w takim mini szkoleniu. To dla czytelników mojego bloga w podziękowaniu za to, że jesteście ze mną, czytacie mój biuletyn, korzystacie z moich kursów i e-booków. Liczba osób, które zainteresowały się ostatnio opublikowanymi nagraniami przekroczyła moje oczekiwania.

Chciałabym w tym miejscu podziękować Bożenie B., która podsunęła mi pomysł wydania tych nagrań na płytach CD. Okazuje się, że zainteresowanych tą postacią jest znacznie więcej, niż samymi nagraniami do posłuchania w sieci.

Jeżeli masz w rodzinie lub wśród przyjaciół kogoś, kto bezskutecznie zmaga się z uzależnieniem partnera lub innej bliskiej osoby – przekaż temu komuś tę propozycję, być może będzie to początek skutecznego wychodzenia poza zaklęty krąg (współ)uzależnienia…

Pozdrawiam Cię serdecznie i czekam na Twój komentarz

Justyna
[/protected]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *