W co grają alkoholicy?

Skoro już zaczęłam o częściach osobowości i analizie transakcyjnej, być może warto przypomnieć o dość kontrowersyjnej, choć z drugiej strony wcale nie wiadomo czy tak bardzo nieprawdopodobnej teorii o tym, dlaczego tak bardzo trudno jest rozstać się z alkoholizmem.

Dlaczego można przestać pić, a jednocześnie wcale nie zdrowieć. I dlaczego nawet ci, którzy mają dobre efekty, trzymają się w dalszym ciągu alkoholowego kręgu. Od razu zaznaczę, że zastanawia mnie, czy teoria ta jest przestarzała, czy też niemodna, czy też zbyt wymagająca, by mogła być uważana za skuteczną. Nie wiem tego, jednak o ile analiza transakcyjna jest uważana za ciekawy i pełnoprawny nurt w psychologii, o tyle analiza gry w alkoholika, jak mi się wydaje, nie jest za bardzo wykorzystywana w leczeniu uzależnień i częściej traktuje się ją jako ciekawostkę. Może się mylę, a może nie, ciekawe jakie są Wasze doświadczenia w związku z tym.

Autorem tej teorii jest twórca analizy transakcyjnej, Eric Berne. Opisał ją m.in. w książce pt.: „W co grają ludzie”, bardzo dowcipnie napisanej i równie dowcipnie przetłumaczonej przez Pawła Izdebskiego, choć jest to praca jak najbardziej poważna.

Berne zauważył też, że to, co dla ludzi jest najbardziej łakomym kąskiem w życiu, to są „głaski” ze strony innych. Współcześni psychologowie rozwojowi powiedzieliby, że dotyczy to osób, które nie były wystarczająco głaskane w dzieciństwie, ale powiedzmy, że tak wiele osób nie było wystarczająco głaskanych jako dzieci, że może w tym być sporo racji. Nieraz jednak potrzeba otrzymania głasków jest przetworzona w taki sposób, że to, co sprawia człowiekowi satysfakcję nie przypomina wcale głaskania. Tu Berne zauważa, że jeśli dziecko nie jest głaskane, chciałoby przynajmniej zostać kopnięte, to zawsze coś bardziej zbliżonego do głaskania niż całkowite porzucenie. A potem człowiek się przyzwyczaja i rozwija w sobie potrzeby nie mające z głaskaniem wiele wspólnego. Do tego dochodzą wypracowane i wyrafinowane sposoby uzyskiwania tej satysfakcji od innych. Polega to na tym, że działania przestają mieć jawny charakter (proszę – dostaję), tylko stosuje się rozmaite sztuczki: przymuszanie, wymaganie, wciąganie, nabieranie i tak dalej.

Coś takiego określa właśnie jako grę: gra jest z założenia nieuczciwa, nie wprost i kończy się otrzymaniem jakiegoś rodzaju wypłaty, o którą chodzi grającemu.

Berne wraz ze swymi współpracownikami i studentami sporządził cały inwentarz mniej lub bardziej popularnych gier. Jedną z nich jest właśnie gra w alkoholika.

ALKOHOLIK to gra, w której dla jednej osoby wypłatą jest nie tyle picie, co możliwość użalania się nad sobą po przejściu prawdziwego cierpienia na kacu, dla drugiej zaś poczucie racji i świętego oburzenia. Berne opisuje pięć ról, które biorą udział w tym przedstawieniu. Czasem jedna osoba może odgrywać więcej niż jedną z nich, nieraz też następuje zamiana ról, jednak gra toczy się dalej. Ponieważ dzięki temu osoba, która zainicjowała grę, od czasu do czasu ktoś dostaje swoją wypłatę. Jeżeli chcecie się dowiedzieć dokładnie jak Berne interpretuje tę grę, przeczytajcie w książce.

W przypadku każdej z opisywanych gier autor stara się znaleźć sposób na „rozbrojenie” jej, dzięki czemu przestaje ona grającemu sprawiać takiej przyjemności i przestaje on tym samym dręczyć otoczenie i stosować nieuczciwe chwyty. Alkoholik jest trudną grą, często nakładają się na nią jeszcze inne i mało kto próbuje ją tak naprawdę rozbroić.

Berne wspomina, że wiele programów zdrowienia, na przykład działalność AA, raczej skupia się na dokonaniu zamiany ról (Alkoholik staje się Wybawcą), ale nie na zamknięciu teatru na dobre. Że jedynie to, co proponuje się w terapii dzieci alkoholików (żeby odcięły się od tej gry) jest tak naprawdę skuteczne i sensowne. Na pewno dość ostro się na ten temat wypowiada, gdyż działalność AA jest jedną z najbardziej skutecznych znanych jak dotąd metod, dzięki którym uzależnieni mogą prowadzić normalne życie.

Z drugiej strony koncepcja, że Wybawca nie pomaga Alkoholikowi w sposób skuteczny właśnie dlatego, że ciągnie dalej grę i otrzymuje z niej wypłatę, jest w dużym stopniu, jak dla mnie, bliska mojemu doświadczeniu. Przerwać grę, błędne koło bycia raz Oprawcą, raz Wybawcą, zbuntować się nie prawić kazań i nie walczyć, ale też nie ratować. O to o co w tym chodzi. Warto przemyśleć.

Co o tym myślicie? Miejsce na komentarze czeka, zapraszam 🙂
Pozdrawiam Was bardzo serdecznie,
Justyna

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *