Rodzice w pogoni za pieniędzmi

lorryDzień dobry!
Mieszkam w Holandii, moja mama dala mi do pani adres o pomoc w mojej ciężkiej sytuacji. Mam stres który dostałem po 10 latach jazdy tirem w samotności. Moje dzieci w ogóle mnie nie znają. Teraz chcę wrócić do ich świata, ale go nie rozumiem. Ja się wychowałem za komuny, dzieci teraz mają wszystko. Ja się staram być codziennie w domu, pracę też dopasowałem, zrobiłem studia, obroniłem się, jestem w domu teraz, ale nie mogę się odnaleźć. Pije tylko piwo 6 puszek dziennie, pracuje 8 godzin i czekam do weekendu w którym nie chce nic robić bo nie ma sensu. Straciłem życie przez pogoń za pieniądzem i nie da się tego odwrócić. Pozdrawiam

Witaj!
Piszesz, że Twoje dzieci mają wszystko. To oczywiście nieprawda, bo przez to, że Ciebie w ich życiu nie było, nie mają czegoś bardzo, bardzo ważnego. Trudno nadrobić utraconą bliskość. To o wiele ważniejsze niż zabawki i sprzęty. Na utratę bliskości ze swoimi dziećmi pracowałeś przez 10 lat. Jak wiesz, dzieci uczą się poprzez naśladowanie dorosłych. Od Ciebie uczyły się tego, że jest OK nie być w domu i nie interesować się najbliższymi. Nic dziwnego, że ich do Ciebie nie ciągnie tak bardzo, jak byś oczekiwał. Jak szybko chciałbyś, żeby znikły skutki dziesięciu lat i to tych najważniejszych w kształtowaniu się osobowości?

Rzeczywiście znalazłeś się w trudnej i przykrej sytuacji, choć myślę, że sytuacja Twojej rodziny również jest nie do pozazdroszczenia. Jednak myślę też, że możecie jeszcze wiele zrobić, by ponaprawiać to, co się da i mieć udany dalszy ciąg życia. Niektórych błędów nie da się naprawić, to fakt, ale możesz wyciągnąć z nich naukę i dać sobie szansę na wiele fajnych lat w przyszłości. Podejmij to wyzwanie, bo warto!

Tak sobie wyobrażam, że pogoń za pieniędzmi i nieustanna praca mogły być dla Ciebie czymś w rodzaju ucieczki od rodziny. Większość ludzi przecież pracuje, nieraz ciężko, jednak nie każdy mając dzieci decyduje się na pracę z dala od nich tak, by ich prawie nie oglądać. Nie wiem dlaczego tak wybrałeś, ale widocznie było Ci to potrzebne. Teraz masz okazję zmierzyć się ze skutkami takiego uciekania. I wiesz, mam do Ciebie ogromną prośbę – nie popełniaj tego samego błędu drugi raz. Picie 6 puszek piwa codziennie to nic innego jak kolejna ucieczka – tym razem w alkohol. To zresztą jest niebagatelna ilość, która zdecydowanie przekracza bezpieczne granice. Pijesz ryzykownie. Mało Ci strat?

Oto co możesz zrobić, oprócz zaprzestania picia, rzecz jasna:

  • Przestań roztrząsać jakiego bigosu narobiłeś, że już wszystko przepadło i dalszy ciąg nie ma sensu. Teraz właśnie dalszy ciąg jest najważniejszy! Nie rozpływaj się w poczuciu winy, bo to nic nie daje.
  • Uznaj, że narobiłeś sporo szkód i postanów sobie teraz, że będziesz żyć tak, żeby jak najwięcej naprawić.
  • Możesz przyznać się do swoich błędów dzieciom i ich mamie, opowiedzieć, jak jest Ci ciężko i postarać się zrozumieć, że im też. Daj im powiedzieć, co o Tobie myślą i co czują, nawet jeśli nie będzie to miłe. Możesz ich też po prostu przeprosić.
  • Poszukaj terapeuty, który prowadzi terapię dla rodzin. Najlepiej po polsku, jeżeli jest to Wasz język ojczysty. Zacznijcie do niego chodzić wszyscy razem.
  • Zacznij robić dobre rzeczy dla innych bezinteresownie, nie licząc nawet na wdzięczność. Możesz zacząć od swoich dzieci.
  • No i przede wszystkim, nie uciekaj. Życie przynosi trudne chwile, ale często też jest piękne.

Serdecznie pozdrawiam Ciebie, Twoją rodzinę i Twoją Mamę,

Justyna

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *