Wiosna, czas wyjść z norki…

Witajcie,

Robi się coraz cieplej i coraz ładniej, kwitną bzy, po prostu kolejna wiosna. Banalnie można powiedzieć, że oto przyroda budzi się do życia. Oczywiście, skoro my, ludzie, jesteśmy jej częścią, też w jakiś sposób się budzimy. Nasze ciała się budzą i chcą żyć.

Znaczna część osób odczuwa to jako stan przyjemny, radość, przypływ energii. Można zaplanować wiosenne wyjazdy, wybrać się na spacer z kimś bliskim, ubrać się ładnie i cieszyć się swoim wiosennym wyglądem.

Jednak dla równie znacznej części osób jest to coś bolesnego, dojmująca samotność, brak najbliższej bliskości z kimś do pary, niezależnie czy ktoś taki w ich życiu jest, czy nie. Intelektualnie można tego nie zauważać, w wirze pracy, zajęć domowych, ale mimo to, gdzieś w głębi odczuwać jakąś taką melancholię, niepokój i tęsknotę za czymś mniej lub bardziej określonym… Czasem jest to frustracja. Czasem nadzieja.

Być może zdarza Ci się wiosną czuć niepokój, frustrację, nieokreślony ból. Dla osób, które mają obyczaj odcinać się od swoich uczuć i ignorować je, a jest to bardzo częsty sposób mierzenia się z problemami u osób współuzależnionych, a także uzależnionych i ddd, jest to rzadka okazja do spotkania się ze sobą. Jeżeli przeżywasz wiosenną frustrację, zauważasz pewnie, że Twoje ciało, wbrew chęciom i zamiarom umysłu, wysyła Ci sygnały, których nie możesz zlekceważyć.

Oto fragmenty wypowiedzi, które ostatnio otrzymałam:

Daniel:Mam 19 lat Przejdę do sedna najbardziej męczy mnie samotność, brak znajomych (mam tam paru ale nie utrzymujemy specjalnego kontaktu tyle co w szkole, po szkole wcale). Miałem kiedyś paru zaufanych ludzi w gimnazjum ale zaczęli pić, a ja od tego stronie (po przeczytaniu historii ludzi na www.dda.pl). Zrozumiałem, że muszę pracować nad sobą, odkąd pamiętam miałem „manię zapisywania”, kiedyś zapisywałem to na kartkach potem to zapisałem na komputerze, żeby rodzice tego nie znaleźli (nie ufam im ..), teraz nadal zapisuje na telefonie i sprawdzam to w internecie próbuje siebie zrozumieć. Jeżeli chodzi o dziewczyny z jednej strony chce, z drugiej strony wiem, że jak ktoś będzie zbyt blisko, chce mnie poznać, zamykam się, boję się? (nie rozumiem tego) nie wiem co wtedy powiedzieć. Jak już kogoś poznam (obojętnie chłopak czy dziewczyna) nie umiem utrzymać kontaktu (nie chce się narzucać) Poznawanie nowych ludzi to też nie dla mnie jestem bardzo nieufny. Czasem nie wiem jak się zachować, (po tym jak zrozumiałem że muszę jakoś nad sobą po pracować żeby nie być tacy jak moi rodzice, bo często sam się łapałem na tym, że jestem chamski lub nawet nie świadomie tak się zachowuję-bo u mnie w domu to normalne) Znalazłem książkę Czas uzdrowić swoje życie oraz Lęk przed bliskością. Dużo planuje co w przyszłości mieszkanie praca, chciałbym przeczytać ogólnie całe moje notatki. A ja nie chce nikomu o tym mówić…

Paulina: Zajrzałam na Twoją stronę bo interesuje mnie kwestia lęku przed bliskością, która ujawniła się u mojego chłopaka w aktualnym związku. Po wspaniałym pierwszym miesiącu kiedy emanował swoimi wspaniałymi cechami osobowości i doceniał moje, po pewnym czasie zaczął jednak budować wokół siebie mur niedostępności. Mam wrażenie, że przestał o mnie myśleć, jak już coś mówi, to się czepia itd. Ja jestem osobą emocjonalną, ale zrównoważoną, ze szczęśliwego domu itd.
Zapytałam go wczoraj czy myśli o rozstaniu – na to on odpowiedział, że nie chce się rozstawać i że jestem świetną kobietą, ale że to on ma w sobie jakiś irracjonalny lęk przed bliskością. Że na początku wszystko poszło świetnie, ufnie, szybko i pozytywnie, ale potem nagle pojawiła się u niego ściana i strach przed dalszymi sytuacjami związanymi ze związkiem – typu zamieszkanie razem, dzieci itd. – mimo że wcześniej sam z uśmiechem o tych sprawach wspominał.
No i tu się rodzi moje pytanie – czy jest to jakiś syndrom, który jest Ci znany? On miał ciężkie dzieciństwo, był dzieckiem raczej niekochanym niestety, ale uświadamia to sobie i ja zastanawiam się po prostu na ile mogę go moją miłością „przekonać”, że nie ma się czego bać? Co mogę zrobić? Trochę mnie to przeraża, bo już kilkakrotnie zauważyłam, że taki syndrom lęku przed bliskością istnieje wśród wielu ludzi, a może ja po prostu na takich trafiam. Dziwi mnie to bardzo, bo jestem osobą bardzo rodzinną i pozytywną, i chciałabym po prostu spotkać kogoś kto ma podobne priorytety. Czy on sam się musi z tym uporać, czy powinniśmy przejść jakąś terapie we dwoje czy może powinnam odejść i nie „pakować się” w coś, co mnie wyniszczy i przez co stracę wiarę w ludzi i mój optymizm przy wchodzeniu z nimi w bliskie relacje.
Jak leczyć lęk przed bliskością? Paulina

O tak, nie bez powodu przypominamy sobie o tych sprawach właśnie teraz. Oto potężne oddziaływanie wiosny. Bliskość jest nam teraz potrzebna bardziej niż w innych momentach w roku (no, może oprócz Gwiazdki).

Myślę, że bardzo ważne jest uświadomienie sobie kilku ważnych spraw. Po pierwsze – Twoje ciało ma rację. Jeżeli pojawiają się w Tobie uczucia frustracji i niepokoju, to widocznie coś jest na rzeczy. Paulina, Daniel – Wasze podejście jest właśnie bardzo dobre, bo wielu ludzi, którzy nigdy sobie nie poradzą ze swoim problemem spróbowałaby zająć się czymś, znaleźć jakieś hobby, pójść na imprezę, wyjechać, napić się – byle tego wszystkiego więcej nie odczuwać. A Wy chcecie coś zrobić. Nie wiecie jeszcze co, ale chcecie.

Niestety, u wielu osób tylko bardzo silne bodźce powodują otrząśnięcie się z letargu i zwrócenie uwagi na problem, który narastał od długiego czasu. Takim bodźcem może być właśnie nadejście wiosny. A co się działo wcześniej? Przez całą jesień i zimę? No właśnie, być może pracowaliśmy na to, by problem się po kryjomu rozrastał. To jest cena, jaką płacimy za odcinanie się od uczuć – na ogół w pewnym momencie przychodzi silny bodziec, a wówczas nie tylko odczuwamy nieprzyjemne uczucia, ale też orientujemy się, że problem z małego i łatwo rozwiązywalnego stał się naprawdę duży i skomplikowany.

Jeszcze raz chcę Wam przypomnieć – tuszowanie i odcinanie się od uczuć to metoda dobra jedynie na krótką metę.

Wiosna! Czas wyjść ze swojej norki i zacząć żyć! Daj się ponieść fali! Jeżeli ktokolwiek z Was pyta co robić, odpowiem najpierw pytaniem – a co chcesz zrobić? Czego tak naprawdę chcesz? Nie daj się zmylić podszeptom ze strony innych, modom, normom, domysłom. Pomyśl, czy to, jak żyjesz dotychczas jest wynikiem dążenia do spełnienia Twoich chęci, czy też po prostu jest wygodne i łatwiejsze? Czego TY chcesz? Czego TY potrzebujesz? Wyobraź sobie, że Twoja chęć się spełniła. Jak Ci wtedy będzie? Wyobraź sobie. I podejmij decyzję – o tym, czego tak naprawdę chcesz.

Paulinko, myślę że bardzo wiele zależy od Twojego chłopaka. Cała Twoja miłość prawdopodobnie nie wystarczy do tego, żeby on zmienił swoje nastawienie, jeżeli to nie będzie zgodne z jego wewnętrzną chęcią i potrzebą zmiany. A może dla niego bycie z kimś tak kochającym i otwartym jest po prostu miłe i wygodne? To oczywiście tylko domysły. Pytanie tylko, czy Tobie z tym wygodnie i równie miło. Myślę też, że wyjaśnienie przyczyn niemiłego zachowania to jedno, a robienie z tym czegoś dalej, to drugie i to nie w Twojej gestii leży poradzenie sobie z tym jego wewnętrznym problemem. Twoje zadanie to dowiedzieć się, czego Ty chcesz i realizować siebie. W praktyce, myślę, że dużo możesz zyskać, jeżeli zadbasz o to, żeby w tym związku spełniały się Twoje potrzeby i marzenia. Mów wyraźnie o tym, czego potrzebujesz i czego w związku z tym oczekujesz od niego. Zapytaj go, czy jest gotów Ci to dawać. W ten sposób oboje dowiecie się, czego chcecie i gdzie są Wasze granice. Oczywiście terapia – czy też konsultacja u terapeuty – zawsze się przydaje. Przyspiesza procesy i ułatwia zrozumienie.

Daniel, rozumiem Twoją trudną sytuację. Przede wszystkim to co możesz zrobić to zastanowić się, jakie korzyści daje Ci unikanie kontaktów z ludźmi, po drugie skupienie się na tym, czego tak naprawdę chcesz. Jeżeli wystarczająco dobrze rozpracujesz te tematy, rozwiązania prawdopodobnie same się pojawią. I Ciebie również zachęcam do kontaktu z terapeutą, możesz też wziąć udział w warsztatach dla młodych dorosłych, nie wiem skąd jesteś, w Warszawie specjalizuje się w tym fundacja C.E.L.

Pozdrawiam Was bardzo serdecznie i zapraszam do komentowania tego tematu,
Justyna

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *