Witaj w Nowym Roku!

Witaj w Nowym Roku 2010!

Życzę Ci, by ten nowy rok był naprawdę dobrym rokiem, w którym coraz częściej będziesz mieć poczucie, że wszystko idzie ku lepszemu.

Od paru dni głównym tematem, na jaki się rozmawia, poza życzeniem sobie nawzajem bardzo udanego roku, są postanowienia noworoczne. Co i raz słyszę mądrzejsze lub głupsze dowcipy o tym, że postanowień noworocznych w zasadzie nie da się spełnić, a w każdym razie jest to bardzo trudne. Poniżej kilka z nich, ale wcześniej chwila refleksji.

Dlaczego wypełnienie postanowień noworocznych jest takie trudne?

Wiele osób ma własne teorie na ten temat, wiele osób też udziela różnych dobrych rad, jak się zmotywować, że trzeba się zmotywować, że trzeba być wytrwałym, uczyć się na błędach i tak dalej. Wszystkie te rady są bardzo cenne, jednak w przypadku postanowień noworocznych i tak ich znajomość przynosi niewielki skutek.

Dla mnie postanowienia noworoczne mają jedną, zasadniczą wadę, a mianowicie taką, że należą do dróg na skróty, za którymi, jak pewnie już wiesz, szczególnie nie przepadam.

Dlaczego akurat ma to być pierwszy stycznia? W dawnym społeczeństwie rolniczym, gdy zima była okresem ustania większości prac i oczekiwaniem na przyjście nowego, miało to jeszcze jakiś sens – był to czas uspokojenia, podsumowania, a potem planowania i oczekiwania. W dzisiejszych czasach, nawet na wsi pod koniec roku na podsumowania czasu jest niewiele, przed świętami trzeba dokończyć wiele rzeczy, pozałatwiać sprawy, potem większość kobiet zajmuje się domem i organizacją świąt. Potem przez chwilę trwa kołowrót spotkań, a potem zaczyna się nowy rok i wracamy do zwykłego kieratu codzienności, a czasem nawet nadrabiania zaległości z okresu lenistwa międzyświątecznego… Ani nie ma miejsca na spokojne podsumowanie, ani na zaplanowanie, ani na refleksję. Wybór tej daty to wyłącznie sprawa magii i tradycji. Z jakiegoś powodu jest to TA DATA, a więc czy jesteśmy na to gotowi, czy nie, mamy przekonanie, że właśnie wtedy musimy się za siebie wziąć i coś zmienić.

Moim zdaniem, człowiek ma szansę zmienić coś w swoim życiu tylko wtedy, gdy jest do tego GOTOWY. Zmiany „na rozkaz” albo „na datę” to jest to, co nazywam drogą na skróty i co w znakomitej większości przypadków nie działa.

Gotowość dla mnie to cztery rzeczy:
Po pierwsze: Prawda. O Tobie, Twoich potrzebach i wartościach, o tym, co dla Ciebie jest ważne. O tym, co czujesz i co myślisz. Jeżeli ustalasz datę od której nigdy więcej czegoś nie zrobisz, chociaż bardzo lubisz to robić, to uwierz, długo tak na siłę nie wytrzymasz, to jest droga na skróty.
Po drugie: Świadomość. Tego, jak jest teraz i co tak naprawdę możesz zrobić. Co umiesz, a czego przydałoby się nauczyć. Kim tak naprawdę jesteś i czego tak naprawdę chcesz. Jeżeli podejmujesz decyzję o zmianie kierując się tym, jak to będzie wyglądało z zewnątrz, wiele nie osiągniesz. To też jest droga na skróty.
Po trzecie: Odpowiedzialność. Pełna odpowiedzialność za Twoje istnienie. Jeżeli podejmujesz jakąś decyzję, to dlatego, że Ty tego chcesz. Możesz podjąć dowolną decyzję lub jej nie podejmować i to jest tylko Twoja sprawa. Jeżeli szukasz w innych winy za to, że do tej pory Ci się nie udało – idziesz skrótem na manowce.
Po czwarte: Miłość. Do siebie, do innych i do świata. Traktowanie siebie łagodnie i z szacunkiem. Jeżeli podejmujesz decyzje o zmianie, które tak naprawdę odczuwasz jako karę, jeżeli czujesz, że musisz żelazną ręką wziąć się za kark, jeżeli jedyną satysfakcją ze zmiany ma być poczucie, że jesteś prawdziwym twardzielem i dzielnością dorównujesz wojennym bohaterom – nie tędy droga.

Wydaje mi się, że taka gotowość jest ważniejsza od silnej woli, od ciągnięcia się za uszy, rozwieszania sobie przypominających plakatów, żeby nie stracić pamięci i wielu innych sposobów, które przynoszą dobre efekty, ale na krótko.

Właśnie z myślą o tak rozumianej gotowości powstał e-book dla osób współuzależnionych, który jest dostępny do pobrania na stronie głównej tego bloga, www.wspoluzaleznienie.pl. Zapraszam.

A teraz obiecane dowcipy – cytuję za internetem:

Postanowienia noworoczne

Postanowienie 1
2007: Będę lepszym mężem dla mojej Mary.
2008: Nie rozwiodę się z moją Mary.
2009: Postaram się odzyskać moją Mary.
2010: Będę lepszym mężem dla Wandy.

Postanowienie 2
2007: Będę co niedzielę chodził do kościoła.
2008: Będę chodził do kościoła tak często, jak będę mógł.
2009: Codziennie poświęcę parę minut na modlitwę I medytację w domu.
2010: Co wieczór pooglądam TV Trwam.

Postanowienie 3
2007: Nie pozwolę, by szef rozstawiał mnie po kątach.
2008: Nie pozwolę by mój sadystyczny szef doprowadził mnie do myśli samobójczych.
2009: Będę twardy i nie dam mojemu szefowi szydzić ze mnie przy współpracownikach.
2010: Opowiem o szefie mojemu psychiatrze.

Postanowienie 4
2007: Przeczytam w tym roku 20 wartościowych książek.
2008: Przeczytam w tym roku 10 wartościowych książek.
2009: Przeczytam w tym roku 5 książek.
2010: Dokończę krzyżówkę.

Postanowienie 5
2007: Nie będę się przejmował, jak Charlie i Sam będą się śmiali z mojej łysiny.
2008: Nie będę się przejmował, jak Charlie i Sam będą się śmiali z mojego tupeciku.
2009: Nie będę się przejmował, jak Charlie i Sam będą się śmiali z mojego gorsetu.
2010: Nie będę więcej rozmawiał z Charlie i Samem.

Postanowienie 6
2007: Postaram się schudnąć do 80 kg.
2008: Postaram się schudnąć do 90 kg.
2009: Postaram się zejść z wagą do setki.
2010: Stworzę realistyczne podejście do kwestii mojej wagi.

Postanowienie 7
2007: Nie będę pił przed 17.00
2008: Nie tknę butelki przed południem.
2009: Nie zostanę alkoholikiem.
2010: Przestanę się spóźniać na spotkania AA.
(chociaż ten zestaw akurat jest mało trafny, bo po pierwsze, alkoholikiem już był w 2007, po drugie w 2009 najwyraźniej zaczął naprawdę coś robić w kierunku. Myślę, że ten dowcip pokazuje raczej, jak nikłe jest zrozumienie kwestii uzależnień w naszym społeczeństwie i jak opacznie rozumie się ideę AA. Ale ja tylko cytuję.)

Postanowienie 8
2007: Przestanę wydawać pieniądze bez opamiętania.
2008: Spłacę pożyczkę jak najszybciej.
2009: Spłacę pożyczki jak najszybciej.
2010: Wyjdę z długów do końca roku.

Postanowienie 9
2007: Pójdę w tym roku na okresowe badanie do dentysty.
2008: Zrobię sobie wypełnienia.
2009: Pójdę na leczenie kanałowe.
2010: Będę używał lepszego kleju do protez.

Pozdrawiam serdecznie i zachęcam do komentowania, a może polemiki?
Justyna

One Response so far.

  1. Weronika pisze:

    Witam,
    Dla mnie postanowienia noworoczne to dodatkowa okazja na zastanowienie się nad własnym życiem, nad tym co można zmienić, co ulepszyć, co poprawić, co naprawić… to taki „szkic” celów na dany rok. Dodatkowy, bo nie jedyny.
    Kiedyś działałam na zasadzie „z nowym rokiem, nowym krokiem”, więc dokładałam wszelkich możliwych starań, żeby pozamykać co się da i ruszyć od nowego roku z jak najmniejszym obciążeniem.
    Później wymyśliłam sobie: „Po co mam się ograniczać i czekać cały rok, przecież mogę tak funkcjonować co miesiąc”. To dodatkowe 11 okazji do zmian, naprawiania, zaczynania od nowa… Więc starałam się zaczynać każdy nowy miesiąc tak jakby to był „nowy rok”.
    Następnie pomyślałam: „Po co się dalej ograniczać i czekać cały miesiąc, kiedy mogę robić tak co tydzień” ….. a teraz robię tak co dzień 😉 Mam 365 okazji żeby coś naprawić, zacząć od nowa, coś sobie postanowić, plus postanowienia noworoczne, którymi „szkicuję” to dokąd chciałabym zmierzać.

    „Dziś jest pierwszy dzień, reszty mojego życia”

    Pozdrawiam i życzę wielu spełnionych celów w tym roku

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *